Home HomeLaini Taylor Córka dymu i koœci 02 Dni krwi i œwiatła gwiazd§ Eriksson Kjell Komisarz Ann Lindell 06 Okrutne gwiazdy nocyAntologia Gwiazdkowe prezenty (Penny Jordan, Carolyn Greene)Peter Hamilton Saga Wspólnoty Gwiazda Pandory Ekspedycja01Roberts Nora Niebieski diament 03 Tajemnicza gwiazdaAyoko Rebecca Czarna gwiazda Yves Saint LaurentaChristie Agata Tajemnica gwiazdkowego puddinguBinchy Maeve Noce deszczu i gwiazdGarlock Dorothy Zapisane w gwiazdachLangan Ruth 01 Cudowne ocalenie
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Sydney szybko zmienia tych, którzy są tutaj zsyłani.Tylko najtwardsi zachowują poczucie lojalności wobec swojej irlandzkiejprzeszłości.- No, pan jest w tej kwestii ekspertem - powiedział O'Connell i znówpogardliwie parsknął.- Złoczyńca zesłany tu za zdradę stanu jest ostatnią osobą, doktórej zwróciłbym się o opinię.- Panowie! Panowie! - przywołał ich do porządku Macquarie.- To nie jestpora na mnożenie oskarżeń.- Wyraz twarzy Alana po ostatniej uwadze O'Connellaostrzegł gubernatora, że należy zachować wzmożoną czujność, bo inaczej możedojść do czegoś znacznie gorszego.Nie ulegało wątpliwości, że w swym obecnym ponurym nastroju Kerr bezwahania wyzwie O'Connella na pojedynek, jeśli pozwoli się pułkownikowi nadalsze obrazliwe wypowiedzi.Macquarie powiedział więc całkiem beznamiętnie:- Zaprosiłem tu wszystkich panów, aby zasięgnąć opinii w sprawie możliwegowybuchu powstania.Ponieważ wygląda na to, że zdania są podzielone, musimy174SR zachować daleko posuniętą ostrożność i poczekać z planowaniem do nadejściabardziej konkretnych informacji.Mam nadzieję jednak, że zgodzą się panowie zemną co do konieczności postawienia w stan gotowości osób odpowiedzialnych zaprzestrzeganie prawa i porządku.- Niczego więcej nie należało się spodziewać - powiedział po spotkaniu Tomdo Alana, który nie zdążył uciec przed przyjacielem.- Macquarie boi się tego, jakzostanie oceniony w Anglii, jeśli wyda zbyt wiele pieniędzy na przygotowanie doodparcia powstania, które nigdy nie wybuchło.Alan zerknął na Toma kątem oka.Tom wiele mu zawdzięczał, bo to właśnieon kształcił go podczas długiej podróży z Anglii na antypody, ale z drugiej strony onteż wiele zawdzięczał Tomowi i te lekcje były jedynie skromnymzadośćuczynieniem za uratowanie życia.Tom ocalił przed niechybną zgubąmłodego, niedoświadczonego dżentelmena, zagubionego w świecie więzniów istrażników.Tak, miał wobec niego niespłacalny dług.Nagle zrobiło mu się bardzoprzykro, że w rozpaczy zapomniał o tej przyjazni.Wyciągnął rękę i zacisnął ją na dłoni Toma, a ten doskonale zrozumiałznaczenie gestu.- Tak, kamracie - powiedział.- Wiem, że się przede mną chowałeś.- Nienazywał Alana kamratem od pierwszych dni, gdy znalezli się w transporcie płyną-cym do Nowej Południowej Walii.- Przepraszam cię, Tom.Znowu wpadłem w czarną rozpacz.Myślałem, że jąprzemogłem, kiedy zwolnili nas z obozu na wyspie Norfolk, ale ostatnio niespodzie-wanie znów mnie dopadła.- Nie chciałbyś o tym porozmawiać?- Może kiedyś, ale nie dzisiaj, chociaż czuję się niewdzięcznikiem, że ciodmawiam po tym wszystkim, co dla mnie robisz od pierwszego dnia, gdy siępoznaliśmy.Tom westchnął.175SR - Do diabła z tym! Ty mnie uratowałeś na Norfolk z rąk tej świni, którachciała oćwiczyć mnie na śmierć.Powiedziałeś, że jestem twoim asystentem i żecała kolonia ucierpi, jeśli wyzionę ducha.Alan roześmiał się pierwszy raz od wielu tygodni.- Nawet nie przewidywałem, jak szybko cię wyszkolę na prawdziwegoasystenta.Ty też powinieneś zostać doktorem.Tom również wybuchnął szczerym śmiechem.- O, tak.Moglibyśmy przez resztę dnia się spierać, kto komu więcejzawdzięcza.Nawet myślałem o wyuczeniu się na doktora, kiedy tu wreszcietrafiliśmy, ale bardziej mnie zainteresował pomysł zrobienia pieniędzy i pokazaniatym wielkim panom, co potrafi biedny zesłaniec, jeśli się zawezmie.Co zaś dozwierzeń.jeśli nie masz ochoty, to nie i koniec.- Na chwilę zamilkł, a potempowtórzył to, co powiedział Sarah: - Wierz mi, że kieruje mną twój najlepiej pojętyinteres.- To prawda, i właśnie dlatego zrozumiesz, że są sprawy, o których nie chcęrozmawiać.- Wszyscy mamy takie sprawy, wszyscy.Jeśli kiedykolwiek mógłbym cipomóc, wiesz, gdzie mnie szukać.Po tych słowach się rozstali, a Alan prawie natychmiast stwierdził, żewymiana zdań z przyjacielem podniosła go na duchu.Mógł już prawie bezboleśniepomyśleć o Sarah, chociaż wciąż było mu trudno wyobrazić sobie, że jeszcze kiedyśz nią porozmawia.Nie miało sensu tłumaczyć sobie, że to dziecinada, odnosiłwrażenie, że wszystko, co zdarzyło mu się od tamtego fatalnego wieczoru, kiedy popijanemu zniszczył całe swoje wcześniejsze życie, prowadziło właśnie do finalnegoodrzucenia przez Sarah.Mimo to po spotkaniu z Tomem coraz częściej nachodziły go wątpliwości,które obudziły się w nim ostatnio.Z upływem czasu wydawało mu się corazdziwniejsze, że ani John, ani Sarah nie rozpowiadają w Sydney o wspaniałym176SR weselu szykującym się po ich powrocie do Anglii.W każdym razie Tom nie dał naj-mniejszego znaku, który wskazywałby, że coś o tym wie.John był dżentelmenem i z pewnością nie skłamałby w takiej sprawie.Tostałoby w sprzeczności z kodeksem honorowym.Mimo to podejrzenie, że Johnmógł uciec się do oszustwa, nie chciało Alana opuścić, aczkolwiek powtarzał sobiestanowczo, że sam siebie mami.Pewnego popołudnia pod wpływem nagłego odruchu poszedł dozaimprowizowanej klasy Sarah z nadzieją zobaczenia jej i ukojenia swojejudręczonej duszy [ Pobierz całość w formacie PDF ]