Home HomeClay Griffith, Susan Griffith Imperium Wampirów 01 Imperium WampirówLachlan M D Synowie boga 01 Synowie boga (2)Władcy Ciemnoœci 01 Władcy Ciemnoœci Frank E. PerettiTom Clancy Net Force 01 Net ForceMarlowe Mia Dotyk złodziejki 01 Dotyk złodziejkiMarjorie.M.Liu. .Pocalunek.lowcy.01. .Pocalunek.lowcyPeretti Frank E. Władcy Ciemnoœci 01 Władcy CiemnoœciSchröder Patricia Morza szept 01 Morza szept(1)Starowieyski Marek ks Apokryfy Nowego Testamentupoj%C4%99cia+z+zakresu+prawa+pracy
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Podszedł do niego i położył mu dłoń na ramieniu. Patrzysz na tę kobietę i znajdujesz ją piękną? To prawda, panie.ta wielka i szlachetna dama jest uderzającopiękna. I może w głębi swojej pełnej złudzeń duszy uważasz, że byłbyśszczęśliwy, gdybyś na swojej drodze życiowej spotkał kobietę podobnądo niej. Książę czytasz w moich myślach  odparł Pardaillan łagodnie i zesmutkiem. Istotnie marzyłem o tym, żeby spotkać, żeby kochać,wielbić, poświęcić życie i wszystkie siły kobiecie, której uśmiech pro-mieniuje z tego płótna, a czyste czoło nigdy nie mogło kryć złych my-śli.Marszałek uśmiechnął się ze smutkiem. Młodzieńcze, podobasz mi się.Moja sympatia jest tak szczera, żeopowiem ci pewną historię.Ta kobieta jest żoną jednego z moich przy-jaciół.a raczej nią była.Była biedna, jej ojciec należał do wrogówrodziny mego przyjaciela, ten zaś ją zobaczył, pokochał i poślubił.Alemusisz wiedzieć, iż po to, by ją poślubić, musiał zlekceważyć ojcowskąwolę, musiał zaryzykować bunt przeciwko ojcu, możnemu panu.Wdniu swego ślubu mój przyjaciel musiał wyruszyć na wojnę.A kiedypowrócił, wiesz, czego się dowiedział?Pardaillan milczał. Młoda dziewczyna o czystym czole  ciągnął Franciszek spokoj-nym głosem  cóż, okazała się ladacznicą! Już przed ślubem zdradzałaukochanego.Młodzieńcze, wystrzegaj się kobiet!Marszałek dodał pozornie bez goryczy: Mój przyjaciel, który złożył u stóp tej kobiety całą swoją miłość.został skazany na nienawiść, na rozpacz, na klęskę, miał życie złamane,191 oto cała historia.Czym sobie na to zasłużył? Tylko tym, że spotkałdziewczynę, która miała duszę ladacznicy.Na te słowa Pardaillan wstał, podszedł do marszałka i rzekł stanow-czym tonem: Ten przyjaciel jest w błędzie.Franciszek spojrzał na niego ze zdziwieniem. Albo raczej.książę jest w błędzie.Marszałek pomyślał, że jego gość, jeszcze naiwny i pełen wiary, pro-testuje zasadniczo przeciwko oskarżeniom, jakimi mężczyzni obrzucająkobiety.Zrobił jakiś uprzejmy gest i powiedział: Proszę mi wierzyć, młodzieńcze, i przejdzmy do powodów twojejwizyty.Czym mogę służyć? Dobrze.Książę, ja mieszkam na ulicy Saint-Denis, w oberży Deviniere.Na wprost oberży stoi skromna kamienica, taka jak te, wktórych mieszkają ludzie biedni, zmuszeni do chwytania się jakiejkol-wiek pracy dla zapewnienia sobie egzystencji.Należą do nich dwie ko-biety, o których przyszedłem księciu opowiedzieć. Dwie kobiety  głucho wyszeptał marszałek. Tak.Matka i córka. Matka i córka? Jak się nazywają? Nie wiem, panie.A raczej nie chciałbym tego wyjawić w tej chwili.Ale muszę zainteresować cię, książę, losem tych dwóch szlachetnychistot ogromnie nieszczęśliwych i dlatego chcę opowiedzieć ich historię.Ostatnie słowa uspokoiły marszałka, jego wyobraznia zaczęła pra-cować. Słucham cię  powiedział z większą życzliwością dla rozmówcyniż dla dwóch obcych kobiet. Te dwie kobiety  ciągnął dalej Pardaillan  cieszą się opiniąosób godnych wielkiego szacunku.Zwłaszcza matka.Od czternastu lat,odkąd osiedliły się w swoim skromnym mieszkaniu, nie ima się jej żad-na obmowa.Wie się o niej tylko, że zabija się pracą hafciarki, żeby móckształcić córkę jak księżniczkę.Tak, wielmożny panie, jak księżniczkę:albowiem ta dziewczyna umie czytać, pisać, haftować i ilustrowaćmszały.A sama jest aniołem łagodności i dobroci. Kawalerze  przerwał Montmorency  tak gorliwie przemawiaszza swoimi skromnymi protegowanymi, że już zdobyłeś moją przychyl-ność.Co mam zrobić? Mów! Trochę cierpliwości, panie marszałku.Zapomniałem powiedzieć,że owa matka, której nazwiska nikt nie zna, nosi przezwisko damy wczerni.192 I rzeczywiście, zawsze chodzi w ciężkiej żałobie.Nad życiem tej oso-by, tak szlachetnej, tak czystej, zawisło straszne nieszczęście.To nie-szczęście pragnąłbym okupić własną krwią, albowiem sprawcą jest ktośz mojej rodziny. Ktoś z twojej rodziny? Tak, mój ojciec, mój biedny ojciec! W jaki sposób? Powiem wielmożnemu panu wszystko, wiąże się to z katastrofą,jaka dotknęła tę szlachetną panią.Była mężatką.jej mąż musiał wyje-chać na długo.Widzisz, książę, to przypomina historię twego przyja-ciela, o którym mi mówiłeś.Po odjezdzie męża, w jakieś pięć czy sześćmiesięcy, ta pani wydała na świat dziecko.Nagle wrócił jej mąż.Wtedyto mój ojciec popełnił ową zbrodnię. Zbrodnię! Tak, jaśnie panie  powiedział Pardaillan, nie mogąc powstrzy-mać łez. Tak, zbrodnię.Mój ojciec porwał dziewczyneczkę.Matkazaś, która ubóstwiała swoje dziecko i poszłaby na śmierć, żeby temuaniołkowi zaoszczędzić jednej łezki, ta matka stanęła wobec przerażają-cej alternatywy: albo zgodzi się uchodzić w oczach męża za wiarołom-ną, albo jej dziecko umrze.Franciszek de Montmorency zbladł. Imię!  warknął ochryple. Nie do mnie należy je wymienić. Jak się dowiedziałeś? Mów! Już kończę.Te dwie kobiety, matka i córka, nim zostały porwa-ne.doręczyły mi list zaadresowany do pewnego wielkiego pana.Otoich pismo.Franciszek widział już tylko list, otwarty, wyciągnięty do niego, alenie od razu go wziął.Cóż to, chyba śni! Przecież ten młodzieniec odtworzył mu historięJoanny de Piennes! Wprawdzie jej imię nie zostało wymówione, alerozbrzmiewało w jego sercu.Więc Joanna żyje! Joanna pracuje jakouboga wyrobnica, żeby chować córkę.Jego córkę? A ten list? Ten list,który ma przed oczami!.Czyżby zawierał opis tej straszliwej tragedii?Joanna do niego napisała.Joanna, niewinna i wierna! Przeczytaj, książę  powiedział Pardaillan. A kiedy skończysz,pytaj mnie dalej.albowiem nie będąc świadkiem zbrodni, jestem jed-nak synem człowieka zasługującego na waszą nienawiść.Ten czło-wiek.mój ojciec.rozmawiał ze mną [ Pobierz całość w formacie PDF ]