Home HomeLaini Taylor Córka dymu i koœci 02 Dni krwi i œwiatła gwiazd§ Eriksson Kjell Komisarz Ann Lindell 06 Okrutne gwiazdy nocyAntologia Gwiazdkowe prezenty (Penny Jordan, Carolyn Greene)Peter Hamilton Saga Wspólnoty Gwiazda Pandory Ekspedycja01Roberts Nora Niebieski diament 03 Tajemnicza gwiazdaAyoko Rebecca Czarna gwiazda Yves Saint Laurenta134. Marshall Paula Urodzona pod szczęœliwš gwiazdšChristie Agata Tajemnica gwiazdkowego puddinguGarlock Dorothy Zapisane w gwiazdach§ Harny Marek Urodzony z wiatru
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dimitri nigdydotąd nie widział tak brutalnego ataku na spokojną dziewczynę,która przyjechała odwiedzić tego Shane a w jak najlepszej wie-rze, ofiarowując mu miłość. Mogę napisać list?335  Zaraz dam ci papier.Zaglądał od czasu do czasu do celi.Shane pisał, myślał, pi-sał na nowo, wreszcie skończył i poprosił o kopertę. Sami włożymy list do koperty  oznajmił Dimitri. Po-wiedz tylko, dokąd mamy go wysłać. Jeszcze czego! Prędzej szlag mnie trafi, niż dam wamprzeczytać mój list!Dimitri wzruszył ramionami. Jak sobie życzysz. I wyszedł.Parę godzin pózniej Shane zawołał go znowu.Dimitri zapi-sał adres: tawerna Andreasa, Agia Anna. A to ciekawe!  wykrzyknął. Chciałeś pieprzonego adresu, to teraz się nie czepiaj. Nie czepiam się.tylko po prostu znam syna tego faceta.Kumplowałem się z tym Adonim. Co ty powiesz? Cóż, jego ojciec nie najlepiej o nim mówi. Poróżnili się o coś, tak bywa między ojcami a synami odrzekł z wielką godnością Dimitri.Uzgodnili, że spotkają się przy promie na pół godziny przedwyjściem w morze.Z kafejki o znajomej teraz nazwie Północrozeszli się każdy w swoją stronę.Fiona i David udali się na pożegnalne wizyty, podczas któ-rych obsypano ich podarunkami.Maria upiekła Davidowi ciasto i poprosiła, aby zabrał je dlarodziców.336 Jorgis podarował im  paciorki na nerwy z bursztynowegoszkła.Andreas miał dla Davida ich wspólne zdjęcie oprawione wrzezbioną drewnianą ramkę.Doktor Leros dał Fionie kilka kolorowych kafelków z grec-kimi widoczkami do zawieszenia na ścianie.I tylko Vonni nie mogli nigdzie znalezć.W domu jej niebyło. Przyjdzie nam pomachać  domyślił się David. Ostatnio bardzo posmutniała  zauważyła Fiona. Straciłatę swoją iskrę w oczach. Może ci zazdrości, że wracasz do Irlandii?  przypuszczałDavid. Ona nigdy się na to nie zdobędzie. Przecież sama mówiła, że wszystko obróciło się na dobre.Przeżyła długi romans, urodziła syna.Zawsze to jakieś osią-gnięcie. A gdzie jest teraz ten syn? Podobno Vonni nie wie, ale założę się, że to nieprawda. Czyż nie byłoby wspaniale, gdyby wrócił? Gdyby naprzykład spotkał się w Chicago z Adonim i obaj postanowiliznów pohuśtać się na starym drzewie przy tawernie. No proszę, a mówi się, że to Irlandczycy są sentymentalnii opowiadają bajki!Fiona parsknęła śmiechem i poklepała Davida po ramieniuna znak, że śmieje się z nim, a nie z niego.337  Ale z ciebie czarny koń, Elso!  Thomas cmokał z dez-aprobatą, kiedy szli razem przez miasto. Nawet się nie zająk-nęłaś o tych wszystkich planach! Przecież ci powiedziałam. Tak, przy wszystkich! Bo akurat byliśmy wszyscy razem, kiedy ten temat wy-płynął. Elsa nie wykazywała ani śladu skruchy. A ja myślałem.Zdawało mi się, że dyskutowaliśmy otych sprawach tylko między sobą. Owszem i sprawiło mi to wiele przyjemności. Dokąd tak się śpieszysz? Ja osobiście miałbym chęć nasjestę.Elsa się roześmiała. Dokąd idę? Muszę poszukać Vonni.Vonni nie było ani w kurniku, ani w sklepie, ani na poste-runku.Elsa postanowiła pójść w stronę domku staruszka, który niewierzył w medycynę.Może tam ją znajdzie.Słońce stało wysoko, więc włożyła biały płócienny kape-lusz, aby ochronić się przed żarem.Na piaszczystą drogę wy-biegły z domków dzieci i pozdrawiały ją, to wysuwając, tochowając paluszki. Yassa!  wołały, kiedy je mijała.Elsa żałowała, że nie ma żadnych cukierków  karameles,338 jak je nazywały.Ale przecież nie spodziewała się takiego komi-tetu powitalnego.Zapamiętała domek staruszka.Odgrzebała w pamięci kilkagreckich zdań, chcąc zapytać właściciela o swą przyjaciółkę,jednak okazało się, że nie trzeba.Vonni we własnej osobie sie-działa przy łóżku, trzymając go za rękę.Widok Elsy nie zaskoczył jej ani trochę. Umiera  oświadczyła rzeczowo. Czy mam sprowadzić lekarza? Nie, nie wpuściłby go za próg.Ale mu powiedziałam, żejesteś zielarką, więc przyjmie, co mu dasz. Vonni! Nie wolno ci tego robić  przestraszyła się Elsa. Więc ma umrzeć w bólach? Nie, ale nie możemy igrać z czyimś życiem. Zostało mu najwyżej sześć, siedem godzin.Jeśli chceszpomóc, to przejdz się do doktora Lerosa, pamiętasz chyba, gdziemieszka.Opisz mu sytuację i poproś o morfinę. A czy nie muszę mieć. Nie, niczego nie potrzebujesz.Zajdz także do mojegosklepu i wez glinianą miskę.Tylko się pośpiesz.Kiedy szła z powrotem piaszczystą drogą, z tyłu nadjechałstary van.Elsa go zatrzymała i wyjaśniła, że musi dostać się dolekarza.Dwaj mężczyzni obrzucili ją pełnym podziwu spojrze-niem i podwiezli skwapliwie pod same drzwi.Zgodnie z prze-widywaniami Vonni, bez problemu otrzymała narkotyk.Męż-339 czyzni z vana cierpliwie czekali, aż znajdzie miskę, po czymodwiezli Elsę z powrotem. To się nazywa tempo  pochwaliła ją Vonni [ Pobierz całość w formacie PDF ]