Home HomeClay Griffith, Susan Griffith Imperium Wampirów 01 Imperium WampirówLachlan M D Synowie boga 01 Synowie boga (2)Władcy Ciemnoœci 01 Władcy Ciemnoœci Frank E. PerettiMarlowe Mia Dotyk złodziejki 01 Dotyk złodziejkiMarjorie.M.Liu. .Pocalunek.lowcy.01. .Pocalunek.lowcyPeretti Frank E. Władcy Ciemnoœci 01 Władcy CiemnoœciSchröder Patricia Morza szept 01 Morza szept(1)Peter Berling Dzieci Graala 01 Dzieci GraalaHyde Christopher Najtrudniejszy celTOM 39 Linda Francis Lee Zakazana milosc
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.  Powiedziałam, że Laura nigdy nie może zobaczyć aktuurodzenia.Bo będzie na nim twoje nazwisko. Wcale o to nie dbam  wykrzyknął Blackie. Niepowinna go jednak zobaczyć z jednego prostego powodu: dowiedziałaby się wtedy, że nie jesteś mężatką, no i że dziecko jestnieślubne.Przecież to ja powiedziałem Laurze, że jesteś żonąmarynarza Winstona Harte! Ileż ja kłamstw naopowiadałem tejbiednej dziewczynie.Zapominasz o pewnych rzeczach, Emmo westchnął ciężko. Tak to wygląda, kiedy się kłamie.Emma zarumieniła się. To były tylko nieszkodliwe kłamstwa.Musiałam tozrobić ze względu na dobro dziecka i sam przyznałeś, żemiałam rację.I g niczym nie zapominam  rzuciła gwałtownie. Myślałam tylko o tym, że muszę cię osłaniać.Nie chcę,żeby Laura cierpiała.A tak właśnie by się stało, gdybyzobaczyła twoje nazwisko na akcie urodzenia.Mogłaby uwierzyć, że naprawdę jesteś ojcem. No i co z tego?  dopytywał się Blackie jeszczebardziej zdumiony. Laura cię kocha, Blackie. Kocha mnie! Laura! Ależ to oczywista bzdura, mavour-neen. Wybuchnął śmiechem i z niedowierzaniem potrząsnąłgłową. W piekle zamarzłyby ulice, zanim Laura spojrzałaby na mnie.Nie muszę ci mówić, że jest zagorzałą katoliczką,wie, że u mnie z tym nie bardzo.Daj spokój, Emmo.To czystywymysł.Kocha mnie, coś takiego! Przysięgam na wszystkichświętych, że postradałaś rozum.Emma rzuciła mu czułe, ale niecierpliwe spojrzenie. Ależ z ciebie głupiec, Blackie 0'Neill.Nie dostrzegaszrzeczy, które zaglądają ci w oczy.Oczywiście, że Laura ciękocha.I to bardzo. Mówiła ci o tym?  wykrzyknął z zakłopotanymwyrazem twarzy. Nie.Ale wiem, że tak jest. Dostrzegając jegosceptyczne spojrzenie, dodała porywczo:  Po prostu wiem,wiem na pewno, że cię kocha.Blackie znów nie mógł powstrzymać śmiechu. Masz bujną wyobraznię, Emmo, daję słowo.Nic a nicw to nie wierzę. Emma z rezygnacją wzruszyła ramionami. Nie musisz, ale to prawda  stwierdziła zdecydowanie. To widać wyraznie w sposobie, w jaki na ciebie patrzyi czasami mówi.Założę się, że gdybyś ją o to poprosił,wyszłaby za ciebie.Blackie był zdumiony.Na jego twarzy pojawił się dośćszczególny wyraz, którego Emma nie mogła zrozumieć.Powiedziała więc szybko: Nie wolno ci jednak nic jej mówić, że coś o tymwspominałam.Byłaby zła, gdyby się dowiedziała, że rozmawialiśmy o niej za jej plecami.Nigdy nie powiedziała mi, żecię kocha.To tylko ja tak uważam.Blackie nadal nic nie mówił.Emma wstała i podeszła doniego.Delikatnie pogładziła go po potężnym ramieniu, a onspojrzał na nią z nagłym błyskiem w oczach. Blackie, obiecaj mi, że nigdy nie powiesz o tymLaurze.Proszę. Obiecuję, że nie powiem nikomu  odparł, poklepującmałą dłoń spoczywającą na jego ramieniu.Przekonana, żedotrzyma słowa, Emma skinęła głową i poszła do kuchni. Muszę zacząć przygotowywać podwieczorek  zawołała przez ramię. Dobrze, mavourneen  powiedział i dorzucił jeszczejedno polano do ognia.Blackie usiadł wygodnie w fotelui zapalił papierosa.Od czasu do czasu śmiał się cichutko dosiebie, niezwykle rozbawiony słowami Emmy i nic a nic nieprzekonany co do ich prawdziwości.To jakieś romantycznedziewczęce wyobrażenia, pomyślał i zaciągnął się głębokowoodbine'em.Pomimo tego stwierdził, że to, co powiedziała,dało mu dużo do myślenia.Siedział rozważając możliwość, żeLaura naprawdę go kocha.Nigdy przedtem nie przyszło muto do głowy i sama myśl o tym oszołomiła go i wstrząsnęłanim do głębi.Powoli zaczął sobie wyraznie przypominaćrzeczy, które Laura powiedziała i zrobiła w ciągu kilkuminionych lat.Uważał je za nieistotne, ale teraz  w świetlesłów Emmy  nabierały one nowego znaczenia.CzyżbyEmma miała rację mówiąc o uczuciu Laury do niego? Niemiał o tym zielonego pojęcia.Ale Emma.jej nie można byłooszukać.Była bardzo bystra, a jej intuicja oraz rozumienie ludzi zaskakiwały go niejednokrotnie.Zupełnie tym wszystkim ogłupiały pomyślał o Laurze Spencer i stwierdził, żetrudno mu jest określić istotę jego własnych uczuć w stosunkudo niej.Kochał ją.Co do tego nie miał żadnych wątpliwości.Było przecież rzeczą niemożliwą nie kochać tej łagodneji czułej dziewczyny.Ale jak ją kochał? Czy był w niejnaprawdę zakochany? Czy pragnął jej jako żony i matkiswoich dzieci? Czy chciał dzielić z nią resztę życia i łoże? Czyto ona była obiektem jego męskiego pożądania i namiętności?Zakłopotany potrząsnął głową, nie mogąc zrozumieć swoichprawdziwych uczuć do Laury.A co z Emmą? Ją przecież teżkochał.Zawsze wierzył, że jego uczucie jest tylko braterskie,ale teraz zastanawiał się, czy przypadkiem nie zwodził samegosiebie.Przypomniał sobie ten wieczór w  Brudnej Kaczce",kiedy pragnąc ją chronić, poprosił, by za niego wyszła.Tegowieczoru uświadomił sobie, że jest niezwykle atrakcyjnąmłodą kobietą.Blackie był zły na samego siebie.Czy tomożliwe, czy mogło dojść do tego, że kochał Emmę tak jakmężczyzna kobietę  całym sercem i duszą? Spróbowałobiektywnie przeanalizować swoje uczucie do obu dziewcząt,by dojść do wniosku, że jest jeszcze bardziej zakłopotanyi zmieszany niż przedtem.To był prawdziwy dylemat.Czymężczyzna może jednocześnie kochać dwie kobiety?  pytałsamego siebie z rosnącą irytacją.Z roztargnieniem przeciągnąłdłonią po włosach.To niezła para kaloszy, panie Blackie,powiedział do siebie, czując jak odpowiedzi wymykają mu sięszaleńczo, jedna po drugiej.Nie wiedział, że jeszcze długo niebędzie miał poznać prawdy. Rozdział 32.O drugiej, w niedzielne popołudnie, główna uliczka w wiosce Fairely była zazwyczaj pusta.W ten chłodny kwietniowydzień  jak zwykle zresztą o tej porze roku  niebopokrywały ciężkie szare chmury przesuwające się potężnąmasą nad krawędzią czarnych, surowych wrzosowisk rozciągających się w przerażającej ciszy aż po horyzont.Szarekamienne ściany i pochyłe dachy domów zlewały się w monotonną całość otuloną posępnym metalicznym niebem.W powietrzu wisiał deszcz.Wiatr wiejący od dolin z piaskowcaniósł ze sobą krople deszczu znad morza Północnego [ Pobierz całość w formacie PDF ]