Home HomeClay Griffith, Susan Griffith Imperium Wampirów 01 Imperium WampirówADHD in Adults A Psychological Guide to Practice Susan Young, Jessica BramhamBankowicz Bożena i Marek Dudek Antoni Leksykon historii XX wiekuSusan Krinard 19th Century Werewolf 06 Bride of the WolfPfeffer Susan Beth Ocaleni 01 Życie które znaliœmyWitkowiak Antoni ks Decus clericorum Etyka towarzyska dla duchowieństwaLevin Daniel Prawo KoloseumSieveking, DavReaves Michael, Perry Steve Uzdrowicielka jediSouthwick Teresa Powrot do zycia
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.W gotówce, sir George.Brak reakcji.- Na przykład jeden list Asha - zwykłe umówienie sesji pozowania z portrecistą - został ostatnio kupio-ny u Sotheby's za 500 funtów.Kupiony przeze mnie, rzecz jasna.Możemy się aż nazbyt szczerze pochwalić, sirGeorge, że budżet uniwersytetu nie przewiduje listy zakupów bibliotecznych - po prostu mamy książeczkę cze-kową.A gdyby posiadał pan więcej niż jeden list - lub wiersz.- Daj pan spokój.- Powiedzmy, dwanaście długich listów.albo dwadzieścia krótkich, o błahej treści.no, to dostałbypan za to sześć cyfr albo i więcej.Sześciocyfrowa liczba - w funtach szterlingach.Widzę, że pana wspaniałydom wymaga konserwacji.- Listów poetki od wróżek?- Listów Randolpha Henry'ego Asha.Zaczerwienione czoło sir George'a pokryły zmarszczki namysłu.- A gdyby pan miał te listy, zabrałby je pan.- I złożyłbym je w Harmony City, i udostępnił wszystkim uczonym ze wszystkich krajów.Dołączyłybydo sobie podobnych w doskonałych warunkach - ciśnienie, wilgotność, światło - nasze warunki przechowy-wania i oglądania są najlepsze na świecie.- Na mój rozum to, co angielskie, powinno zostać w Anglii.- Uczucie zrozumiałe i godne podziwu.Lecz w naszej dobie mikrofilmów i fotokopiarek.cóż znacząsentymenty?Sir George wykonał kilka konwulsyjnych ruchów strzelbą, być może wskutek zamyślenia.Cropper,bacznie śledzący oczy sir George'a, wciąż niedorzecznie trzymał ręce w górze i uśmiechał się mrocznie i lisio,niezbyt zaniepokojony, lecz czujny.- Sir George, jeżeli powie mi pan, że mylę się całkowicie, przypuszczając, iż odkrył pan ważne, nowerękopisy - jakiekolwiek rękopisy - to proszę tak powiedzieć, a odejdę natychmiast.Choć mam nadzieję, żeprzyjmie pan moją wizytówkę - może się zdarzyć, że w starych listach Christabel LaMotte - w starych pamięt-nikach lub księgach rachunkowych - przy bliższym zbadaniu znajdzie się coś Asha.Jeżeli w ogóle ma pan wąt-RL pliwości w kwestii jakiegoś rękopisu, będę szczęśliwy, mogąc wydać opinię - bezstronną - o jego pochodzeniu iwartości.- No, nie wiem.- Sir George uciekł w twardogłowe, ziemiańskie skretynienie; Cropper zobaczył jegokalkulujący wzrok i w owej chwili nabrał pewności, że coś w tym jest i że sir George ma do tego dostęp.- Mogę panu podać wizytówkę tak, żeby nie odstrzelił mi pan głowy?- Zapewne, zapewne.Ale uważaj pan, nie mówię, że coś z tego będzie, nie mówię.- Pan nic nie mówi.Pan jest neutralny.Rozumiem doskonale.W powrotnej drodze mercedes prześliznął się przez Lincoln jeszcze szybciej niż przedtem.Cropperrozważył i odrzucił pomysł, aby na tym etapie odszukać Maud Bailey.Rozmyślał o Christabel LaMotte.Gdzieśw Kolekcji Stanta - którą, raz uruchomiwszy pamięć, potrafił miłośnie przywołać w sposób niemal fotograficz-ny - znajdowało się coś związanego z Christabel LaMotte.Co to mogło być?Maud przeciskała się między straganami na Lincoln Market Square, kiedy ciężko wpadł na nią sir Geor-ge, ubrany w zdumiewający garnitur, zielonkawy i przyciasny.Złapał ją za rękaw.- Czy pani wie, młoda kobieto - zapytał donośnie - czy pani wie, ile kosztuje elektryczny wózek inwa-lidzki? Albo podnośnik na schody, może to pani wyceni?- Nie - odparła Maud.- Może powinna pani się dowiedzieć.Właśnie widziałem się z adwokatem, który ma o pani bardzo złemniemanie, panno Maud Bailey, bardzo złe.- Nie bardzo wiem, co.- Niech pani nie udaje niewiniątka.Sześć cyfr albo więcej, tak właśnie powiedział ten chytry kowboj wmercedesie.A pani nie wspomniała o tym ani słówka, o nie, jakby nigdy nic, nabrała pani wody w tę zimnąbuziuchnę, co?- To znaczy, te listy.- Baileyów z Norfolk nigdy nie obchodził Seal Court.Stary sir George wybudował go, żeby zrobić imna złość, i, moim zdaniem, ucieszą się, jak się wreszcie rozpadnie, co już wkrótce nastąpi.Ale wózek elek-tryczny! Kobieto, powinna była pani o tym pomyśleć!W umyśle Maud zapanował zamęt.Kowboj w mercu, dlaczego nie służba zdrowia, co się stanie z lista-mi, gdzie się podziewa błogo nieświadoma Leonora, czy błąka się wśród straganów, kupując talerzyki?- Bardzo mi przykro.Nie miałam pojęcia o ich wartości.To znaczy, wiedziałam, że są coś warte, alemyślałam, że powinny zostać na miejscu.Tam, gdzie zostawiła je Christabel.- Moja Joan żyje, a tamta jest martwa.- Oczywiście, rozumiem.- Oczywiście, rozumiem - przedrzezniał ją.- Nie, nie rozumie pani.Zdaniem mojego adwokata myślałapani tylko o tym, żeby sama odnieść korzyść - zrobić karierę naukową albo wręcz sprzedać je pózniej.Korzy-stając z mojej niewiedzy, to pani rozumie?- Myli się pan.- Nie sądzę.RL Zza sterty mocno pachnących kwiatów i wieszaka pełnego skórzanych kurtek, ozdobionych trupimigłówkami, wyłoniła się Leonora.- Czy ktoś cię napastuje, kochanie? - zapytała, po czym zawołała: - O, to ten leśny dzikus ze strzelbą.- Pani! - wykrztusił fioletowy sir George, gniotąc i szarpiąc rękaw Maud.- Zewsząd wyłażą Ameryka-nie.Wszyscy maczacie w tym palce.- W czym? - dopytywała się Leonora.- Czy to wojna? Incydent międzynarodowy? Maud, czy on ci gro-zi?Ruszyła w stronę sir George'a, górując nad nim, przepełniona szlachetnym oburzeniem.Maud, która chlubiła się swym rozsądkiem w chwilach kryzysu, próbowała szybko rozstrzygnąć, czybardziej obawia się furii sir George'a, czy tego, że Leonora przedwcześnie dowie się o ukrytych listach.Oceni-ła, że sir George'a i tak już nie przekona, natomiast Leonora, czując się zdradzona, mogła być straszna; nadaljednak nie wiedziała, co powiedzieć.Leonora chwyciła silnymi dłońmi żylastą piąstkę sir George'a.- Proszę puścić moją przyjaciółkę albo zawołam policję.- To ja ich zawołam, nie pani.Złodzieje.Włażą na cudzy teren.Paskudne sępy.- Ten biedak pewnie ma na myśli harpie, nie jest wykształcony.- Leonoro, błagam.- Czekam na wyjaśnienie, panno Bailey.- Nie teraz, nie tutaj, proszę.- Co on chce wyjaśniać, Maud?- Nic ważnego.Przecież chyba pan widzi, że to niewłaściwy moment, sir George?- Istotnie, widzę.Zabierz swoje łapy, wulgarna kobieto, odejdz ode mnie.Mam nadzieję, że już nigdynie zobaczę żadnej z was.Sir George odwrócił się, roztrącił mały tłumek, który zdążył się zebrać wokół nich, i oddalił się po-śpiesznie.- Maud, co on chciał wyjaśniać? - zapytała Leonora.- Powiem ci pózniej.- Z całą pewnością.Jestem bardzo zaintrygowana.Maud poczuła niemal rozpacz.Zapragnęła być gdziekolwiek indziej niż tu i teraz [ Pobierz całość w formacie PDF ]