Home HomeKabak Carrie Odwagi Kate (2)Neff Henry Gobelin 03 Demon i kuÂźniaIsaac Asimov Cleon The EmperorAmbler Eric Afera interkomuKraszewski Józef Ignacy Dwa Âświaty Âświat pracy i Âświat arystokracjiHaran Elizabeth Szept wiatruCzarodziejka Coulter CatherineChrystalla Thoma [Elei's Chro Rex Aftermath (epub)Roberts Nora 01 Klejnoty słońcaChmielewska Joanna Krwawa zemsta
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jack otworzył okno, ale wpadające do środka powietrze było jeszcze gorętsze i Gina czuła, jak za-czyna lepić się od potu i kurzu. Na litość boską, gdzie my jesteśmy? W samym sercu wspaniałych gór Atlas  odezwał się z dumą Michel z przedniego siedzenia. Ale czy uda nam się z nich wydostać?  mruknęła, kiedy autobus z trudem wspinał się po sto-ku. Długo jeszcze, Michel? Jesteśmy mniej więcej w połowie drogi.Doszły ich jęki kilku osób.Gina zauważyła zmartwioną minę Boba.Na szczęście jego szef wciąż jeszcze spał. Michel, zadzwoń do hotelu i sprawdz, czy śniadanie już gotowe.Pilot zdziwił się. Mam zadzwonić? Masz telefon, prawda? Mais, non.Około pięć mil stąd znajduje się dom.Może tam mają telefon.RLT Gina spojrzała na niego. Może?Pokręcił przecząco głową. Chyba nie mają.Westchnęła głęboko.Michel uśmiechnął się pocieszająco. Niech się pani nie martwi.Wszystko będzie super.La Mamounia to najlepszy hotel na świecie. Oby to była prawda!Przewodnik powiedział coś szybko po francusku do kierowcy, który roześmiał się głośno.Dziewczyna zmartwiona spojrzała na Jacka. Jestem pewien, że wszystko będzie w porządku. Potarł ręką policzek, brudząc go jeszczebardziej.Potrząsnęła głową i zamknęła oczy, a autobus, trzęsąc się, pokonywał kolejne wzgórze. Jesteśmy na miejscu!  oznajmił Michel.Kiedy zatrzymali się przed budynkiem z wyglądu przypominającym pałac, Gina otworzyła oczy.Jack przecierał oczy. O kurczę!Gina odetchnęła z ulgą, kiedy usłyszała, że pozostali uczestnicy także są pod wrażeniem. Dzięki Bogu.Pilot zgromadził wszystkich w recepcyjnym holu, porozmawiał szybko z mężczyzną przy kontu-arze, a potem klasnął w dłonie. Panie i panowie! Wiem, że jesteście zmęczeni i głodni.Jeśli zgodzicie się zostawić tutaj bagażei oddać swoje paszporty recepcjoniście, to w trakcie gdy będziecie jeść śniadanie, zostaniecie zameldowa-ni.A tych, którzy chcą się najpierw odświeżyć, informuję, że łazienki znajdą w końcu korytarza.Rozległy się głosy zadowolenia i Gina uśmiechnęła się z wdzięcznością do Michela. Dziękuję bardzo.Twoja propozycja ułatwi sprawę. Pas de problme, proszę pani. Proszę, mów mi Gina.Jack chrząknął i przeszedł obok.Pośpieszyła do damskiej toalety, aby obmyć się z kurzu.Dziesięć minut pózniej, czując się trochę lepiej, weszła do restauracji.Kiedy zobaczyła feerię barw,odjęło jej mowę.Zniadanie czekało na wszystkich  szwedzki stół  a kucharze w śnieżnobiałych fartu-chach podawali gorące dania na srebrzystych półmiskach.Mnóstwo świeżych owoców zdobiło kolejnąladę, a ich kolory wprawiały w zachwyt.Wolnym krokiem obchodziła salę, a na widok i zapach zgroma-dzonego jedzenia ciekła jej ślina.To naprawdę był luksus.W hotelu Mamounia można znalezć dosłowniewszystko  od muesli do wędzonego łososia i jajecznicy! Stała i obserwowała, jak głodni uczestnicy ładu-ją jadło na talerze i kierują się do stołów nakrytych pięknymi obrusami i zastawionych srebrną zastawą.Między stołami krzątali się milczący kelnerzy, podając herbatę, kawę i gorącą czekoladę.RLT  To jest życie!  Jeden z gości mrugnął do niej, kiedy przechodziła obok niego.Jack wrócił z talerzem pełnym naleśników, bekonu, kiełbasek, jajek sadzonych i wielką szklanicąpomarańczowego soku. Niczego więcej nie potrzebujesz?  spytała Gina.Uśmiechnął się uszczęśliwiony. Na razie nie.Bob poklaskał jej za plecami szefa.Obaj wzięli olbrzymie dokładki.Zadowolona, że wszyscy zostali obsłużeni, Gina nałożyła sobie naleśniki, nie żałując przy tym sy-ropu.I nie mogła też się oprzeć czekoladowej bułeczce.W sam raz do kawy ze śmietanką.Kiedy Jack poszedł po dokładkę  jak większość uczestników zresztą  zjawił się Michel. Wszystko załatwione, Gina.Podobało jej się, jak wymawiał jej imię.W jego ustach brzmiało tak egzotycznie. Bagaże już są w pokojach  dodał. A teraz rozdam klucze.Dopilnowałem, żebyś dostałanajlepszy pokój  duży, z widokiem na basen.Szczególnie piękny podczas zachodu słońca  szepnął,patrząc jej w oczy.Uśmiechnęła się.Naprawdę jest bardzo przystojny. To bardzo miło z twojej strony  powiedziała oficjalnym tonem  ale byłabym bardziej za-dowolona, gdybyś zajął się Bobem Malleyem i Davidem Hargreavesem.Michel zapisał sobie te nazwiska w notesie. Możesz uważać to za załatwione.To ważne figury, non? Dla mnie na pewno.Zdadzą relacje mojemu szefowi, czy dobrze wykonałam swoją pracę. Obiecuję, że będą mówili tylko dobrze.Przysunął sobie krzesło i usiadł blisko, patrząc ponad jej głową na Jacka, który nakładał sobie na-stępną porcję. Wy jesteście ze sobą? Tak.Nie.To znaczy pracujemy ze sobą.To wszystko.Michel uśmiechnął się. Cieszy mnie to. Kiedy zobaczył zbliżającego się Jacka, wstał. Może pózniej pokażę ciokolicę.Kiedy twoi przyjaciele będą odpoczywać. Chętnie. Więc jaki jest plan pobytu?  spytał głośno Jack.Nie podobało mu się, że zobaczył ich szep-czących ze sobą [ Pobierz całość w formacie PDF ]