Home HomeLee Goldberg Detektyw Monk 03 Detektyw Monk i strajk policjiMercedes Lackey Cykl Heroldowie z Valdemaru (05) Ostatni Mag Heroldów (2) Obietnica magiiClancy Tom Jack Ryan 04 Polowanie na Czerwony PaŸdziernikClancy Tom Jack Ryan 03 Polowanie na Czerwony PaŸdziernikHiggins Jack Sean Dillon 10.Œmierć jest zwiastunem nocyMortka Marcin Karaibska krucjata 01 Płonacy Union JackChristin Lovell [Vamp Chronic Hit the Road Jack (epub)Grippando James Jack Swyteck 08 Wieczny uciekinierCLANCY TOM Jack Ryan VIII Dlug honorowy IIUS Army medical course Mental Health (2006) MD0586 WW
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wsiadłem i dwadzieścia minut później znów stanąłem na poboczuzakurzonej szosy, biegnącej prosto jak strzelił w pożądanym kierunku.Zatrzymał się starszyjegomość w równie starym osobowym buicku, którym przekroczyliśmy granicę stanui pojechaliśmy sześćdziesiąt kilometrów na wschód.Potem napatoczył się gość w starymciężarowym chevrolecie, którym wąską lokalną drogą przebyłem kolejne trzydzieści parękilometrów na południe.Gość wysadził mnie na skrzyżowaniu z drogą, którą, jak mioświadczył, powinienem dalej jechać.Zrobiło się późne popołudnie i słońce dość szybkowędrowało ku dalekiemu horyzontowi.Droga wiodła wśród niskich leśnych zarośli i ginęław mrocznej oddali.Domyślałem się, że Carter Crossing leży przy niej jakieś pięćdziesiąt,sześćdziesiąt kilometrów dalej na wschód, co oznaczało, że do zakończenia pierwszego etapumisji – dotarcia na miejsce – zostało mi niewiele.Drugim etapem miało być nawiązaniekontaktu z lokalną policją, co mogło się okazać znacznie trudniejsze.Nie było żadnegopowodu, żeby umundurowana władza zaprzyjaźniała się z przypadkowym trampem.Nieistniał żaden oczywisty mechanizm nawiązania kontaktu poza doprowadzeniem doaresztowania, to jednak od razu ustawiłoby naszą znajomość na niedogodnej płaszczyźnie.Na szczęście wyszło na to, że oba zadania udało się zrealizować za jednym udanymzamachem, bo pierwszym przejeżdżającym pojazdem okazał się zmierzający na wschódradiowóz policyjny.Wystawiłem kciuk i gliniarz się zatrzymał.Okazał się wracającym doCarter Crossing gadułą, a ja ograniczyłem się do słuchania i już po paru minutachzorientowałem się, że pewne szczegóły w relacji Garbera nie są zgodne z prawdą.8Gliniarz nazywał się Pellegrino, zupełnie jak ta woda mineralna, ale do tego nie nawiązał.Pewnie w tej części Missisipi ludzie piją zwykłą kranówę.Właściwie nie było nic dziwnegow tym, że się zatrzymał.Małomiasteczkowi gliniarze są z reguły ciekawi obcych, którzyprzybywają na ich terytorium, a najprostszym sposobem zaspokojenia ciekawości jest ichwypytanie, do czego Pellegrino natychmiast przystąpił.Podałem mu nazwisko i w minutęopowiedziałem zmyśloną historię.Oświadczyłem, że jestem byłym wojskowym i jadę doCarter Crossing szukać starego kumpla, który być może tam mieszka.Powiedziałem, żekiedyś kumpel służył w Kelham i mógł się tam zaczepić.Pellegrino nie miał w tej kwestii nicdo powiedzenia.Na sekundę odwrócił głowę, zmierzył mnie od góry do dołu taksującymspojrzeniem, po czym powrócił wzrokiem do drogi.Był dość niski i tęgi; zapewne miałwłoskie lub francuskie korzenie.Miał krótko przystrzyżone czarne włosy, oliwkową ceręi popękane żyłki po obu stronach nosa.Oceniłem, że liczy sobie między trzydzieścia czterdzieści lat, i pomyślałem, że o ile radykalnie nie ograniczy jedzenia i picia, może niedociągnąć do sześćdziesiątki.Skończyłem swoją historyjkę i wtedy on się rozgadał.Na początku dowiedziałem się, że niejest małomiasteczkowym gliniarzem i ściśle mówiąc, Garber się mylił.W miasteczku nie byłopolicji.Carter Crossing leżało w okręgu Carter i władzę policyjną nad całym obszarem bliskotysiąca trzystu kilometrów kwadratowych sprawowało Biuro Szeryfa okręgu Carter.Tyle żena tym terenie poza fortem Kelham i Carter Crossing nie było nic więcej i dlatego biuroszeryfa właśnie tam miało siedzibę.W pewnym sensie Garber jednak miał rację.NiemniejPellegrino nie był zwykłym gliniarzem, tylko jednym z zastępców szeryfa okręgowego,i widać było, że jest z tego dumny.– Jak duże jest to wasze biuro? – spytałem.– Nie za duże – przyznał Pellegrino.– Szeryf, śledczy, ja i jeszcze jeden mundurowy, cywilod roboty papierkowej i dyspozytorka przy centralce.Z tym że śledczy od dawna mazwolnienie lekarskie z powodu chorych nerek, więc tak naprawdę jest nas trójka.– A ilu mieszkańców ma okręg Carter?– Jakieś tysiąc dwieście osób.– Pomyślałem, że to dość dużo, jak na trzech gliniarzy.Gdybyprzyjąć tę proporcję w Nowym Jorku, musiałoby tam być o połowę mniej policjantów, niżjest.– Łącznie z personelem bazy Kelham? – spytałem.– Nie, ci są liczeni oddzielnie i mają własną policję.– Chyba i tak macie masę roboty – powiedziałem.– Tysiąc dwustu mieszkańców na tysiącutrzystu kilometrach kwadratowych terenu.– Akurat teraz mamy dużo na głowie – potwierdził Pellegrino, jednak ani słowem niewspomniał o Janice May Chapman [ Pobierz całość w formacie PDF ]