Home HomeKsięga EFT Joanna Chełmicka, Instytut EFT, 2013Joanna Chwaszcz Małgorzata Pietruszka Dariusz Sikorski MediaWozniaczko Czeczott Joanna Macierzynstwo non fiction (2012Ross Adam Ciemna strona małżeństwa[JoannaC]Masters Priscilla Joanna Piercy 2 Małe krzywdyCiemno, prawie noc Joanna Batorjoanna bialecka czarny leksykon(1)Szarras Joanna Garet, fe !Japoński wachlarz Joanna BatorGallo Max Cezar[JoannaC]
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Liczyłaś nogi? - zdziwiła się Majka poprzez marcepan.- Nie, ale ziemia przeszkadzała.To czarnoziem ogrodniczy, miękki, łatwo leci.Nieprzemarzł.Wykonawca główny się wtrącił, akurat był, nawet nie wiedziałam, i jak obłąkanyzaczął wszystkich uciszać, cisza i cisza, nic więcej, pozabijajcie się, byle tylko bez hałasu.Pod nogami im rzęgotało, tak z boku byłam, ale widziałam, spluwy z tej ziemi wygrzebywali,wyobrażasz sobie? Kopyta takie wielkie, pistolety, nie rewolwery, ja rozróżniam na oko.Jeszcze jakieś śmieci, ale ja się pchałam do tego czegoś pierwszego, bo mnie tknęło,dopchałam się i masz pojęcie, co to było? I jest, mam to! Słuchaj, takiej cebuli cesarskiejkorony w życiu jeszcze nie widziałam, mutant chyba i rozmnożona! Cztery nowe sztuki robi,pięć będzie, zabrałam im i ja to wyhoduję własną ręką!!!Teraz Bożenka nagle rozkwitła i omal się nie udławiła kolejnym marcepankiem.Majkanie omieszkała skorzystać z okazji.- To już jesteś zadowolona więcej niż pół - wytknęła.- Pół załatwia woda, cebulanajmarniej ćwierć.Razem trzy czwarte.Bożenka zastanowiła się uczciwie, nie gasząc blasku na obliczu.- Masz rację, trzy czwarte, niech będzie.Ale ta ostatnia jedna czwarta mnie ogłupia.Jaktak wierzgali i grzebali, jestem pewna, że widziałam kawałki drutu.Kolczastego.Nawet małoprzerdzewiały.Takie półmetrowe, też powyciągali, nagle okazało się, że ktoś ułożył nablokach siporeksu obok, nie wiem kto, bo tam się wszystko kotłowało, a ludzi było najmarniejze dwa tuziny, w oczach migało, to były takie migawkowe spostrzeżenia.Nagle okazało się,że przylazła Kręcidupcia, dokumentację Zdzisiowi w ręce pchała, ja tej cebuli pilnowałam, nasiporeksie, też mi tak jakoś mignęło, leżały odbitki terenu luzem, możliwe, że Zdziś z tymswoim hydrogeo oglądał, ale za to głowy nie dam, sekretarka, no ta, pisarz budowy, jak jej.- Pani Ada? - O, właśnie, Ada! Ale ona już wcześniej mignęła i znikła z oczu.Trwało to wszystkodłużej niż ci mówię, burdel aż kwiczał z radości, tyle że cicho.I nagle facetka wrzasnęłastrasznie, tyłem stałam i cebulę już miałam w rękach, ale zdążyłam rzucić okiem.Ona prawiez impetem usiadła na tych odbitkach, na siporeksie, czekaj, nie żeby dla odpoczynku, tylkoteczki miała w rękach, wylatywały jej spod pachy, chciała chyba jakoś uporządkować nakolanach.A pod odbitkami był drut kolczasty.I złapał ją ten hydrogeo Zdzisia, on chybapamiętał ten drut.- W oczach miał!- W oczach.Dopiero co oglądali i w oczach mu zostało.- Pomyśleć chyba nie zdążył.?- Głowę daję, że nie.To instynkt.Takie zwierzęce.Przez bardzo krótką chwile rozważały osobowość specjalisty od wód dzikich iozdobnych, zwierzęcego instynktu nie było powodu mu żałować, mógł mieć ile chciał.Ważniejsze rzeczy zaczynały tu wchodzić w grę.- No dobrze, już rozumiem - powiedziała Majka niecierpliwie.- Widzę te obrazy.Mówdalej.Dziabnęło ją?Bożenka pokiwała i pokręciła głową.- Lekko.Nie tak, jak by mogło.Ukłuło, mnie się wydaje.Krew z niej strumieniami niesikała, ale jestem pewna, że w domu parę plasterków na tyłku musiała sobie przylepić.No iwłaśnie od tej chwili ja przestaję rozumieć cokolwiek.Chociaż i samego początku tak samonie rozumiem.- Rozumiem, że nie rozumiesz i też przestaję rozumieć - wyznała Majka i podniosła sięod stołu.- To trzeba naprawdę poważnie rozważyć.Czekaj, coś tam zrobię, żeby już nieprzeszkadzało.W tym momencie wróciły dzieci, jedno po drugim, ale prawie równocześnie.- Mnie nażarli - oznajmił od progu Tomek.- Nie chcę kolacji.Znaczy, dziękuję.Tylkodeser był jakiś taki nie bardzo.Mnie się zdaje, że kasza niby na słodko, ale z trocinami.Majka zgadła od razu.- A co, przyjechała Marlenka?- No.I robiła eksperyment.Marlenka, najstarsza siostra kumpla Tomka, szalała w technikum gastronomicznym wBiałymstoku.W planach miała zawojowanie Europy historycznymi smakami bliskiegowschodu i swoje pomysły testowała na rodzinie, dość często przyjeżdżając.Bez wątpienia natapecie była kutia i Majka nie czuła się zdziwiona.Wkroczyła Krysia, ale nie zdążyła się odezwać.- Więc jakby było coś wyraznego - kontynuował Tomek - to ja bym się załapał.A tenjakiś co tu był, to gdzie on jest?- Już pojechał do siebie.To Szwed.- Och! - jęknęła Krysia z tak głębokim żalem, że nie można było tego nie zauważyć.Tomek ją poparł.- O, jak to? Tak na chwilę był? I już nie przyjedzie?- A on wam na co? - zdziwiła się Majka.Dzieci nie widziały powodu, żeby ukrywać poglądy.- Bo tak śmiesznie to jeszcze z nikim nie pracowałaś.Nam się podobało.- No.I on sam krzyczał, że fajnie, fajnie.Kto powiedział, że on nie mówi po polsku?- Też mu się podobało, nie?- A jak on się nazywa?Pytania padały równocześnie.Bożenka, zainteresowana dziećmi z racji planówwłasnych, stała w przejściu między kuchnią a jadalnią.- Harald Sinozęby - oznajmiła grobowo. No i tu nastąpił koniec normalności.Nie ulega wątpliwości, że wykład historyczny wwykonaniu Majki trwałby do rana, a Bożenka rwałaby włosy z głowy, gdyby nie rozrzutnośćHaralda.Marcepanowym deserem dzieci dały się przekupić i na wyjaśniające szczegółyzgodziły poczekać do jutra, ale ani sekundy dłużej.Harald o dowolnych zębach zagościł wich jestestwie na mur.I też, rzecz jasna, efekty Majce nie zaświtały w głowie, a dzieci, wiedzione instynktem imarcepanem, zajęły się sobą.Do matki miały zaufanie.Trupem padnie, a o tych zębach jutroopowie.- Jednak, mimo wszystko, jestem zdecydowana na dziecko - oznajmiła Bożenka,siadając już wraz z Majką w salonowej części mieszkania.- Na twoim przykładzie widzę, że znimi można się dogadać.Tylko.czy ta historia jest niezbędna?- A co, nie lubisz historii?- Jakoś ona do mnie nie przemówiła.- Bo szkoły tylko wojnami operują.Ale geologia też niezła - pocieszyła zmartwionąBożenkę Majka.- Jeśli człowiek raz w życiu zobaczy porządną grotę ametystową.- Nie strasz mnie.Można wiedzieć, gdzie mam znalezć porządną grotę ametystową?- W Brazylii.I w Paryżu, na ulicy Mazariniego.Jedna taka mi mówiła, a ja jej wierzę.Może wrócimy do tematu.Bożenka westchnęła i spróbowała trochę zimnego chablis.Z Januszem już się umówiła,nie pójdzie spać, tylko poczeka na jej telefon i przyjedzie po nią.Noga mu przechodzi isprzęgło może już deptać.W końcu żona do czegoś zobowiązuje.- Zapomniałam, na czym stanęłam.A, już wiem.Obie nic nie rozumiemy.Majka kiwnęła głową.- Zauważyłaś, kto położył odbitki na drutach?- Trudno uwierzyć, ale ten, kto trzymał je w rękach.Albo Zdziś, albo Kręcidupcia.- Dwie sztuki absolutnie wykluczone.Nad każdą inną osobą można by się zastanowić.Bo o ile wiem, do tej Ady nikt nie ma cienia pretensji [ Pobierz całość w formacie PDF ]