Home HomeScanlan Patricia Debbie Adams 01 Wybacz i zapomnijJordan Penny Saga rodu Crightonów 04 Doskonała paraAntologia Gwiazdkowe prezenty (Penny Jordan, Carolyn Greene)Margolin Phillip Nie zapomnisz mnieTinsley Nina Zapomniana miłoœćWoods Sherryl Zapomnij i wybaczW zapomnieniu Agnieszka Lingas ŁoniewskaSprawy do zapomnienia Courtney C. Stevens02.Jordan Penny Doskonaly partnerMeissner Janusz Pióro ze skrzydeł
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- I piękny widok.- Dziękuję - wydukała Martha.- U.usiądziecie?Nat opadł na jedną z czarnych skórzanych sof; Kate stała.Nagle odwróciła się twarzą do Marthy.- Chcę wiedzieć, kto jest moim ojcem - oznajmiła.- To wszystko.Nic więcej mnie nie interesuje.Martha nie tego się spodziewała.- Nie mogę ci powiedzieć.- Dlaczego? Nie wie pani? - Jej ciemne oczy twardo spoglądały na Marthę.- Czy dlatego, że to była przygoda na jedną noc?Ma prawo być zła - pomyślała Martha - ma prawo być wrogonastawiona.- Nie.po prostu nie mogę ci powiedzieć - odparła.- Taak? Czy wciąż utrzymuje pani z nim kontakt?- Nie, ale on o niczym nie wie.Uważam, że nie mam prawa.mówić mu o wszystkim.po tylu latach.- Nie ma pani prawa? Rozumiem.Ale miała pani prawo mniezostawić, czyż nie? Po prostu zostawić wśród środków czystości?- Kate.- I pewnie słusznie pani postąpiła, nie próbując się ze mnąskontaktować, kiedy pojawiłam się w gazecie? Z tym nie miałapani problemów.To było w porządku, tak? Ma pani dziwnepojęcie, co słuszne, a co nie! Zostawiła mnie pani jakonoworodka.Byłam sama, samiuteńka, mogłam umrzeć.- Zaczekałam - wtrąciła Martha - zaczekałam, póki cię nieznaleziono, póki nie nabrałam pewności, że nic ci się nie stanie.- Naprawdę? To bardzo miło z pani strony.Przypuszczalnieuznała pani, że na nic więcej nie zasługuję, prawda?511- Nie.- Nigdy potem nie zastanawiała się pani, jak mogę się czuć, mając świadomość, że moja matka w ogóle się mną nie interesuje? Wiepani, jak to jest? Kiedy jest się istotą niechcianą? Nieważną?Nawet pani nie przypuszcza, jakie to okropne.Tak czy inaczej, miałam szczęście i trafiłam na wspaniałą, odpowiedzialną mamę.To ona się o mnie troszczyła.Wciąż to robi.Cieszę się, że to ona mnie wychowywała.Nie wiem, jaką matką by pani była, alepodejrzewam, że gównianą!- Kate - wtrącił Nat spokojnie.- Naprawdę byłaby gównianą matką - zapewniła dziewczyna,odwracając się do niego, a potem znów skupiając uwagę naMarcie.- Więc właściwie powinnam się cieszyć, że sama panizechciała wynieść się z mojego życia.Chcę tylko wiedzieć, kto jest moim ojcem, jeśli więc poznam jego imię i nazwisko,zostawię panią w świętym spokoju.Na czym najwyraźniej przezcały czas pani zależało.Przepraszam, że go zakłóciłam.- Doprawdy bardzo mi przykro, Kate, ale ci tego nie powiem.Nie mogę.Spojrzała spokojnie na swoją córkę, próbując porównać pięknąnastolatkę z maleńkim noworodkiem, którego zostawiła.Nieudało jej się.- Nie rozumiem - powiedziała Kate.- Uważam, że jest mi panicoś winna.- Oczywiście.Tylko.nie to.- Ty krowo!Gdy Kate podeszła bliżej, Martha myślała, że dziewczyna jąuderzy.- Ty głupia krowo! Nat wstał.- Kate, w niczym sobie nie pomagasz.Jeśli pani nie chce cipowiedzieć, kto jest twoim ojcem, to po prostu tego nie zrobi.Na pewno ma jakiś powód.- Jasne, tak samo jak miała powód, żeby mnie porzucić.512Chcę poznać swojego ojca.Może on trochę bardziej przypadniemi do gustu.Niż ta głupia krowa - dodała.- Kate! - ostrzegł Nat ponownie.- Przepraszam - zwrócił się do Marthy.- Ona nigdy nie bywa taka niegrzeczna.Nie wiadomo dlaczego, jego słowa tak rozbawiły Marthę, że lekko się uśmiechnęła.Uznała je za świetny sposób na rozładowanienapięcia.Widząc to, Kate podeszła do matki i wymierzyła jej tęgi policzek.- Nie śmiej się z Nata! - warknęła.- On jest wart milion razy więcej niż ty.- Wcale się z niego nie śmiałam, Kate - wyjaśniła Martha.-Śmiałam się z.z.To zresztą nie ma żadnego znaczenia.- Tak samo jak ja - przypomniała dziewczyna.- Ja też nie mam dla pani żadnego znaczenia.I nigdy nie miałam.Byłam czymś,czego należało się pozbyć, prawda? Dlaczego nie dokonała paniaborcji? Dlaczego? Dlaczego nie spuściła mnie pani w muszli?Tak byłoby o wiele prościej, prawda?Po tych słowach nastolatka zaczęła szlochać, jej płacz corazbardziej przybierał na sile, w końcu niemal krzyczała.Natpróbował ją uspokoić, ale Kate tylko okładała go zaciśniętymipięściami, potem opadła na sofę, ukryła głowę w ramionach izasłoniła się włosami.Martha spojrzała na córkę i po raz pierwszy coś poczuła [ Pobierz całość w formacie PDF ]