Home HomeLee Goldberg Detektyw Monk 03 Detektyw Monk i strajk policjiprogram%252Bzaj%2525C4%252599%2525C4%252587%25252C%252Bbibliografia%25252C%252Bwyk%2525C5%252582ad%252B01 03Martin Kat Serce 03 Mężne serceŁajkowska Anna Wrzosowisko 03 Cienie na wrzosowiskuMarlowe Mia Dotyk 03 Dotyk oszustaS303Coulter Catherine Gwiazda 03 Gwiazda z nefrytuKagawa Julie Iron Fey 03 Iron QueenVinge Joan D Królowe 03 Królowa Lata PowrótRobbins Harold Handlarze snów 03 Spadkobiercy Krainy SnówWeis Margaret, Hickman Tracy Kroniki Smoczej Lancy 03 Smoki wiosennego œwitu
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wyjęła z lodówki piwo, odkapslowała je otwieraczem i napiłasię prosto z butelki.Nawet kiedy nie zawracała sobie głowykupowaniem jedzenia, w domu zawsze był alkohol.Piła za dużo.Aprzynajmniej zbyt regularnie.Zależność emocjonalna, tłumaczyłasobie.To nie nałóg.Wzięła piwo ze sobą do przybudówki i zaczęłagrzebać w sięgającej piersi zamrażarce.Ojciec trzymał tutajzwierzęta i ptaki do wypychania; teraz przydałoby jej się cośmniejszego.Na dnie znalazła plastikowy pojemnik z gulaszem zsarniny.Mięso podarował jej ten sam leśniczy, który nienawidziłptaków drapieżnych, ale przyjęła je bez skrupułów.Tutaj, w górach, trzeba udawać, że lubi się sąsiadów.Nigdy nie wiadomo,kiedy będziesz potrzebować, żeby ktoś cię wyciągnął z rowu wśnieżny dzień.Gotowała tę sarninę całe popołudnie pewnejdeszczowej niedzieli, z całym mnóstwem warzyw korzeniowych,żeby była soczysta, z liśćmi bobkowymi z ogrodu i z czerwonymwinem.Myślała, że wszystko już zjadła, więc kiedy znalazła tęostatnią porcję, bardzo się ucieszyła  ot, prosta przyjemność,jakich rzadko się doświadcza w dorosłym życiu.Chodząc po domu, cały czas miała w głowie sprawęArmstrongów.Niczym aktorka wczuwała się w postacie,przeżywała je.Miała już jakie takie pojęcie na temat Luke aArmstronga.Słowa Julie ożywiły go dla niej, a zresztą spotykałajuż wcześniej takich chłopców jak on.Przeważnie natykała się nanich w policyjnych celach zakładów dla młodocianychprzestępców.System zawodził w ich przypadku, tak samo jakzawiódłby w przypadku Luke a, gdyby matka o niego nie walczyła.Chłopak w każdej dziedzinie miał ciężko.Wszystko było dla niegotrudne: szkoła, relacje międzyludzkie, nudne sprawy życiacodziennego.Nie dostrzegał realnego świata.A nawet jeśli, tonigdy go do końca nie rozumiał.Z pewnością dawało się nimmanipulować.Parę miłych słów, perspektywa jakiejś drobnejprzyjemności, a wziąłby obcego za zbawcę.Vera rozumiałaby,gdyby zginął w barowej bójce.Potrafiła sobie wyobrazić, jak by sięnakręcał i nakręcał, a potem rzucił na kogoś z pięściami niczymsfrustrowany berbeć.Nawet śmierć w ulicznej strzelaninie jakośby się tłumaczyła.Mogłaby być głupią pomyłką albo ostrzeżeniemdla innych.Ale to zabójstwo w ogóle nie miało sensu.To, jak Luke zostałtroskliwie ułożony w wannie, w perfumowanych olejkach ikwiatach, wskazywało niemal na szacunek.Vera, obdarzonawiększą wyobraznią, niż wskazywałby na to jej wygląd, myślaławręcz o akcie składania ofiary.Piękne dziecko.Rytuał i oddawanieczci.I z całą pewnością odnajdywało się tu aluzje literackie.Zajęcia z literatury miała dawno temu, ale ten obraz byłuderzający.Samobójstwo Ofelii.A ilu z szemranych kolegów i znajomych Luke a czytało Hamleta?Nie miała jeszcze pojęcia, jaka jest Laura.Matka twierdziła,że pogodna i pyskata.Czy to prawdopodobne, żeby przespała całąakcję? Duszenie, napełnianie wanny.Czy zabójca w ogóle zdawałsobie sprawę z jej obecności?Vera spróbowała sobie wyobrazić, co się wydarzyło.Ktoś stałna progu z bukietem kwiatów.Czy Luke go wpuścił? Czy go znał?A potem co? Technicy kryminalistyczni nie potrafili jeszczestwierdzić na sto procent, w którym miejscu doszło do zabójstwa.U stóp schodów? Jeśli tak, to Luke został zaniesiony do łazienki napiętrze.Vera jakoś tego nie widziała.To się nie trzymało kupy.Więc jak? Zabójca zapytał, czy może skorzystać z toalety, i Lukewprowadził go na górę.W takim razie zostałby uduszony wpomieszczeniu sąsiadującym z pokojem Laury.Verę przeszedłdreszcz, kiedy pomyślała o dziewczynie, która śpi w najlepsze,kiedy tuż obok umiera jej brat.Zjadła kolację z tacy, siedząc przy otwartym oknie.Jejnajbliższymi sąsiadami była parka starzejących się hippisów.Szukali dobrego życia.Dzierżawili mały kawałek ziemi, trzymalidwie kozy, krowę i kilka kur.Nie używali pestycydów, gardziliagrobiznesem, a ich łąkę porastały chwasty.Vera czuła zapachsiana [ Pobierz całość w formacie PDF ]