Home HomeLee Goldberg Detektyw Monk 03 Detektyw Monk i strajk policjiprogram%252Bzaj%2525C4%252599%2525C4%252587%25252C%252Bbibliografia%25252C%252Bwyk%2525C5%252582ad%252B01 03Martin Kat Serce 03 Mężne serceŁajkowska Anna Wrzosowisko 03 Cienie na wrzosowiskuMarlowe Mia Dotyk 03 Dotyk oszustaS303Kagawa Julie Iron Fey 03 Iron QueenVinge Joan D Królowe 03 Królowa Lata PowrótRobbins Harold Handlarze snów 03 Spadkobiercy Krainy SnówWeis Margaret, Hickman Tracy Kroniki Smoczej Lancy 03 Smoki wiosennego œwituProstaczek Voltaire
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.On nie może się o tym dowiedzieć.Teraz już Penelopa wiedziała, jak to wygląda.Wzdrygnęła się na sam widok ciasnej sypialni, ai łóżko wydało się jej zbyt małe.Sącząc powoli herbatę, zastanawiała się, o czym marozmawiać ze swoją szwagierką.Ubiegła ją Julka, gdyż odezwała się pierwsza._ Masz szczęście, Penelopo, bo Tomasz to bardzo porządnyczłowiek.Kiedy jeszcze byliśmy dziećmi, wpatrywałam się w niego jak w obraz._ Prowadziliście chyba dość niezwykłe życie - zauważyła Penelopa._ Och, żyliśmy jak w raju.Mimo surowości naszego ojca biegaliśmy swobodnie wszędzie iświetnie się bawiliśmy._ Nie mam tu mojej służącej! - przypomniała sobie nagle Penelopa.Julka nie wiedziała, co właściwie ma na to odpowiedzieć, ale starała się wykrzesać z siebiemaksimum ciepła i sympatii._ Jak miło z twojej strony, Penelopo, że zgodziłaś się u nas zamieszkać! - zagadała zuśmiechem.- Rozumiem doskonale, że może ci tu brakować tego, do czego jesteśprzyzwyczajona, ale nie przypuszczam, abyś zle się u nas czuła.W końcu Toomasz będzie tuz tobą.Penelopa zdawkowo przytaknęła, a Julka poczuła się zawiedziona.Coraz mniej podobał jejsię pomysł brata.Następnego dnia rano Tomasz wybrał się w odwiedziny do Dela Saxtona.Julce wyjaśnił, żechce, aby o zagrożeniu ze strony Wilkesa dowiedzieli się zaprzyjaznieni z Saintem"Auustralijczycy", a DeI ma do nich dojście.Na odchodnym cmokknął Julkę w policzek i ulotniłsięSaint w tym czasie przyjmował pacjenta.Nie życzył sobie przy tym asysty żony, gdyż choryprzybył do niego z jakąś bardzo osobistą sprawąJulka została sama, więc postanowiła sprawdzić, czy Penelopie czegoś nie potrzeba.Kiedyjednak stanęła pod drzwiami sypialni bratowej, usłyszała jej płacz.Czyżby Penelopa pokłóóciłasię z Tomaszem? Jak więc miała w tej sytuacji postąpić?Zdecydowała się w końcu delikatnie zapukać do drzwi, a pootem weszła do środka.ZastałaPenelopę jeszcze w łóżku, skuuloną pod kołdrą.- Co z tobą, zle się czujesz? - zapytała wprost.Penelopa jednak poczuła się tym straszniedotknięta.- Czego chcesz? - warknęła, nawet nie patrząc na szwaagierkę.- Co się stało, Penelopo? - powtórzyła Julka, tłumiąc gniew wywołany jej opryskliwością.-Powiedz mi, przecież jesteśmy teraz dla siebie jak siostry.- Wszystko przez tego drania, twojego brata! - wyrzuciła z siebie Penelopa, nie mogąc już140 wytrzymać.- To dzika bestia, nie człowiek!- Co takiego?- Kazał mi robić jakieś okropne rzeczy, a ja się tego brzydzę! Mama uprzedzała mnie, że takbędzie, ale nie chciałam jej wierzyć.W świetle dnia Julka zauważyła rumieniec na twarzy Peneelopy.- Co ci matka takiego nagadała?- %7łe mężczyzni są gorsi od zwierząt i wyczyniają ze swoimi żonami jakieś straszne świństwa,a my musimy cierpieć w millczeniu i dzielnie to znosić.- I tyś uwierzyła? Przecież to śmieszne.Czyżbyś nie kochała mojego brata?- Oczywiście, że go kocham, inaczej nie wyszłabym za mego.- Więc co, spodziewałaś się, że będzie cię tylko całował po rękach?Ironiczny ton tych słów nieco speszył Penelopę.- Ja.nie wiedziałam, że chodzi o takie rzeczy.Nie cierpię tego, bo to poniżające.- To? Masz na myśli uprawianie miłości?Penelopa wzdrygnęła się na dzwięk tej nazwy, którą uważała za nieadekwatną do treści.Pewnie wymyślili ją mężczyzni, aby uśpić czujność kobiet! Julka natomiast żywiła mieszaneuczucia litości i gniewu.%7łal jej było tak Tomasza, jak i Peenelopy.- Widzę, że przez chwilę będę musiała zastąpić ci matkę - zagaiła, siadając przy niej na łóżku.- Słuchaj mnie uważnie i uwierz, że nie chcę cię okłamywać.Penelopa cała zamieniła się w słuch.-.i powiedziałam jej, że kochanie się to największa przyyjemność na świecie - relacjonowałaJulka wieczorem w łóżku mężowi.- Musiałam jej to i owo wyjaśnić.Nie rozumiem, dlaczegoniektóre matki straszą swoje córki i wmawiają im takie głupstwa.- A twoja matka nie przestrzegała cię przed męskim wyuzdaniem? - zagadnął Saint,przytulając się do niej mocniej.- Nie, ona w ogóle nie rozmawiała ze mną na takie tematy.Wydaje mi się, że z dwojga złegolepsza jest już zupełna niewiedza.Saint ucałował ją w czubek nosa i pieszczotliwie skubnął zębami jej ucho.- Przykro mi to mówić, kochanie, ale wielu mężczyzn uwaaża, że ich żony powinny tolerowaćich naj dziksze zachcianki.Według tych panów tylko dziwki mogą odczuwać przyjemność włóżku, ale ci, co tak sądzą, to głupcy.- Chyba nie myślisz, że Tomasz jest głupi?- Raczej jeszcze bardzo młody.Może jednak chciałabyś, żebym z nim porozmawiał? Tak dlapewności, co?- I wtedy wytłumaczyłbyś mu to i owo?- Ze wszystkimi rozkosznymi szczegółami! - Saint ujął przy tym w dłoń jej pierś i pieszczotliwieją ucisnął.- A opowiadałaś Penelopie, jak lubisz moje dotknięcia i pocałunki? - Tu wsunął rękęmiędzy jej uda.141 Julka zachichotała, ale zaraz głęboko wciągnęła powietrze, gdyż poczuła, jak palce Saintazbliżają się do jej naj czulszego ll1lejsca.- No wiesz! - wyszeptała.- Uważasz, że powinnam być tak drobiazgowa?Saint w tym momencie nie miał już ochoty na rozmowę, bo zanadto zatracił się w wirzegwałtownych i niespodziewaanych uniesień.- Julciu.- wykrztusił w końcu.- Może nie mówmy już dzisiaj o Penelopie, dobrze?- Tak, rzeczywiście - przyznała mu rację.Następnego dnia z samego rana Julka przyłapała Tomasza na osobności.- I co powiedział DeI? - zapytała bez żadnych wstępów.- Kazał ci powtórzyć, żebyś się nie martwiła.- Tomasz uściskał siostrę.- Obiecał, że wznowipościg za tym draniem.Wkrótce powinni go złapać.Julka poczuła dużą ulgę, ale i wstyd, bo nie potrafiła poowstrzymać łez.- Och, jak się cieszę! - rzuciła się bratu na szyję.- Dziękuję ci, Tomaszu.- Może to raczej ja powinienem ci podziękować? - odrzekł w zadumie, z wyczuwalną iskierkąhumoru.Julka nawet nie udawała, że nie rozumie, o co mu chodzi.- Czyżby Penelopa wspomniała ci o naszej rozmowie?- Tak, chociaż nie od razu na to wpadłem.- Chyba nie jesteś na mnie zły, że wtrącam się w nie swoje sprawy?- Skądże, głuptasku.Przeciwnie, cieszę się, że Saint okazał się takim.no, troskliwymmężem.- Ach, ty! - Julka spłonęła rumieńcem i zabębniła pięściami w piersi brata.- Zauważyłem też, że stosunek mojej żony do tych spraw zaczął się zmieniać.Teraz przedewszystkim ja będę musiał wykazać świętą cierpliwość.- Mój mąż na pewno udzieli ci wielu cennych wskazówek w tym zakresie - roześmiała sięJulka.Akurat w tym momencie wkroczyła do jadalni Penelopa w asyście Sainta.- Dzień dobry! - przywitała obecnych, rumieniąc się lekko, gdy napotkała wzrok swego męża.- Michaelu, czy mam ci dzisiaj zmienić bandaż? - zapytała Julka, kiedy jedli już jajecznicę.- Dobrze, ale jeszcze ze trzy dni i nie będziesz już musiała tego robić [ Pobierz całość w formacie PDF ]