Home HomeMeg Cabot Pamietnik Ksieznicz Ksiezniczka w rozpaczyAllen Louise Sprawy wyższych sfer 01 Pamiętna nocIn Death 23 Œmierć o tobie pamięta Nora RobertsKornew Paweł Przygranicze 01 Sopel 01 FortL.J.Smith Pamiętniki Wampirów 07 Dusze cieniCharles De Gaulle Pamiętniki wojenne 1940 41Smith Lisa Jane Pamiętniki wampirów 5.2 Uwięzienide Gaulle Charles Pamiętniki wojenne 1940 1941Łuszczewska Jadwiga Pamiętnik 1834 1897Christie Agata Obligacje za milion dolarow
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.25 paz-dziernika stanęły tedy pod bronią wszystkie dywizje orazartyleria złożona z siedmiuset dział.Obustronnie sądziliwszyscy, iż ostatnia wybiła godzina; uwierzył w to nawetWilson.Zauważył on, że linia rosyjska opierała się obłotnisty, grząski jar; że na poły zbutwiały, chwiejnymost wystawiony na strzały i pociski nieprzyjacielskiestanowił jedyną drogę w razie odwrotu; że wobec tegonieunikniona była walna rozprawa; że Kutuzow musizwyciężyć albo zginąć.Alternatywa ta uśmiechała sięAnglikowi.Bez względu bowiem na ostateczny wynikbitwy, na porażkę czy też zwycięstwo Napoleona, Anglia,nic nie tracąc, mogła tylko wykorzystać krwawe zapasypotężnych współzawodników.Wraz z nadejściem nocy, wciąż niespokojny, raz jesz-cze obszedł szeregi, słuchając z radością zapewnień iprzysiąg Kutuzowa, że tym razem dojdzie do walki,przyglądając się pilnie czynionym wszędzie przygotowa-niom.Jeden tylko Bennigsen do ostatka wątpił, do ostat-ka nie dowierzał.Mimo to wszakże, w mniemaniu, żezajęta przez Rosjan pozycja nie dozwoliłaby im cofać się,Anglik zasnął wreszcie, gdy wtem około godziny trzeciejz rana zbudził go niezwykły gwar i wrzawa.Armiagotowała się do odwrotu.Próżnymi były wszelkie jegoperswazje i namowy.Kutuzow postanowił nieodwołalnieujść ku południowi, najpierw do Gonczarewa, następnie zaś dalej poza Kaługę.Mosty na Oce stały jużw pogotowiu.W lej samej chwili z ust Napoleona padł rozkaz wy-marszu na Możajsk i Smoleńsk.Równocześnie więc wy-ruszyły obie armie: jedna ku północy, druga ku połud-niowi.Pozostawione na miejscu tylne straże zobopólniezmylić miały wzajemną czujność.Wilson zapewnia, że jeśli chodzi o armię Kutuzowa,wyglądało to na ucieczkę w popłochu.Nad brzeg wspom-nianego powyżej jaru, ze wszystkich stron, z centrum, odprawego i lewego skrzydła, nadciągała ku mostowikonnica, artyleria, piechota i furgony.Konie i ludziestłoczyli się w zwarty, rozkołysany tłum, niezdolny dożadnej zorganizowanej akcji.Dopiero po kilku godzinachzdołano oczyścić jako tako dostęp do mostu.Kilkazbłąkanych kartaczy francuskich zwiększyło jeszcze bez-ład i zamieszanie.Aatwo byłby mógł Napoleon odnieść wówczas świetnezwycięstwo nad stłoczonym, bezradnym tłumem.Naj-większy wysiłek bitwy pod Małojarosławcem miał już zasobą.Tymczasem on, zamiast atakować, cofał się.Takiebowiem są zmienne koleje wojny: obaj zapaśnicy,zobopólnie nieświadomi zamiarów swoich i planów,maskują się forpocztami, forpocztami osłaniają wszelkienajdrobniejsze nawet poruszenie.Przepaść dzieli zawszedwie wrogie sobie armie!Być może zresztą, iż przez nadmierną ostrożność cesarznaprawić chciał omyłkę, popełnioną pod Moskwą;znużony organizm domagał się spoczynku, ostatnie dwieutarczki z kozakami, groza krwawego pobojowiska, jęki ikrzyki rannych targały aż do głębi duszą cesarza;obawiając się zaś, że zwycięstwo nie będzie całkowite,postanowił cofać się co rychlej.Od tej chwili Paryż stał się celem i ośrodkiem wszyst-kich jego myśli, tak jak niedawno jeszcze celem i oś-rodkiem była Moskwa! 26 pazdziernika ruszyła WielkaArmia spod Małojarosławca.Davout na czele dwudziestupięciu tysięcy ludzi osłaniał odwrót.Kiedy wysunął się trochę naprzód i, nic o tym niewiedząc, siał postrach wśród Rosjan, Wielka Armia od-wracała się do nich plecami.W milczeniu, z wzrokiem wziemię utkwionym, szły posępne szeregi, a wśród nichchmurny i milczący jechał cesarz, lękający się teraz ołączność ze swoimi szwadronami nad Wisłą. Dotarł tak do Werei, gdzie oczekiwał na niego Mortier.Zaznaczyć tu muszę, że opisując tak gwałtownewzruszenia i wiekopomne wypadki dziejowe, pominąłemmilczeniem fakt godzien uwagi.23 pazdziernika po pół-nocy, około drugiej, od straszliwego wybuchu zadrżałopowietrze, zakolebała się ziemia.W obu obozach kto żył,zerwał się na nogi, choć wtedy, niczemu już się niedziwiąc, przygotowani byliśmy na wszystko.Mortier usłuchał rozkazu: Kreml został zburzony.Po-przednio już wtoczono sto osiemdziesiąt trzy tysiącebeczek z prochem do piwnic i lochów zamkowych; setkitakich beczek wypełniały wszystkie sale starożytnegozamku.Na czele ośmiu tysięcy ludzi strzegł marszałektego wulkanu, któremu groził zagładą każdy kartacz,każdy pocisk rosyjski.Z Kremla czuwał on nad armiądążącą do Kaługi i nad konwojami, które posuwały się wstronę Możajska.W rzeczywistości jednak liczyć mógł zaledwie na dwatysiące sprawnego, wiernego żołnierza.Pozostałe sześćtysięcy  jezdzcy bez koni, ludzie wszelkich wyznań iwszelkich narodowości, oddani pod komendę obcychsobie dowódców, nie mający ani jednakowychprzyzwyczajeń, ani wspólnych upodobań i wspomnień,niczym właściwie ze sobą nie związani  było to raczejluzne zbiorowisko aniżeli spoista, zorganizowana całość.Wkrótce też mieli rozpierzchnąć się na wsze strony.Dowództwo oddziału inżynierii powierzono waleczne-mu i uczonemu pułkownikowi Desprs.Przybyły dopieroco z Hiszpanii, w początkach września, pułkownik brałczynny udział w odwrocie wojsk francuskich z Madrytudo Walencji: teraz zaś uczestniczył w odwrocie zMoskwy do Wilna.I tu, i tam oręż nasz giął się podprzemocą!Wszyscy spoglądali na księcia Treviso jak na skazańca,jak na własnowolną ofiarę krwawego boga wojny.Starzytowarzysze broni żegnali go ze łzami w oczach, cesarzzaś zwrócił się do niego mówiąc: ,,że nie należy nigdytracić nadziei, lecz że podczas wojny ofiary być muszązawsze i wszędzie".Mortier przyjął bez wahaniapowierzoną mu misję.W myśl rozkazów cesarskichbronić miał Kremla, następnie, cofając się, podpalićszczątki miasta i wysadzić cytadelę w powietrze 21 paz-dziernika z Krasnej Pachry, letniej rezydencji cesarskiej,wysłał mu Napoleon ostatnie zlecenia i wskazówki.Speł- niwszy je, Mortier podążyć miał niezwłocznie do Werei,aby utworzyć tylną straż armii.W liście tym Napoleon polecał mu przede wszystkim: Zużytkować wszystkie furgony młodej gwardii, spie-szonej kawalerii i wszelkie inne  dla przewozu pozo-stałych jeszcze po szpitalach chorych i rannych.Rzy-mianie  pisał dalej cesarz  wieńczyli wawrzynemskronie zasłużonych mężów; książę Treviso otrzymaćpowinien tyle wieńców, ilu żołnierzy zdoła uratować.Lżej ranni jechać mogą konno, jak niegdyś podczasodwrotu spod Saint-Jean d'Acre.Z chwilą zaś, gdy kon-wój połączy się z armią, oddane mu zostaną do dys-pozycji wozy, opróżnione tymczasem z zapasów żyw-ności.Uratuje się w ten sposób pięciuset ludzi.Pierw-szeństwo winni mieć oficerowie, ze szczególnym uwz-ględnieniem narodowości francuskiej.Niechaj zatemksiążę Treviso zwoła wszystkich podkomendnych swo-ich, generałów i oficerów, ażeby uświadomić im nale-życie znaczenie tej humanitarnej misji i zapewnić ich owdzięczności cesarza za ocalenie pięciuset ludzi" [ Pobierz całość w formacie PDF ]