Home HomeChristine Wood [Life Plan 01] A Life Plan Without You (epub)Christopher Paolini Dziedzictwo 4 DziedzictwoChristin Lovell [Vamp Chronic Vamp Versus Vamp (epub)Christian Fletcher [The Left Left Alone (epub)Moore Christopher Ssij, mała, ssij (II)Christopher Andrews [Paranorm Paranormals (epub)Christopher G Nuttall [Royal The Royal Sorceress (epub)Christopher G Nuttall [School Schooled in Magic (epub)Sean Stewart Krąg doskonałyzad 3(5)
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Pozwoliła mu się uwieść.Była kompletnym głupcem.Nie jesteś za bardzo mila, meu amor.Rafael zabrzmiał na bardziejrozśmieszonego niż kiedykolwiek, wcale nie zaniepokojony przez jej ocenę.Czy to nie jest prawda? Zamierzasz wziąć co chcesz i nikt nie może stanąć ci nadrodze.Jej klatka piersiowa była nagle zaciśnięta. Tłumaczenie: franekMTo prawdziwe, querida, i dokładnie wiesz czego chcę.Wiedziała? Colby nie czuła by wiedziała, więcej niż nic."Tak więc co najgorszego może się zdarzyć, Colby?" domagał się Paul."Miałbynasze ranczo, prawda? On jest przynajmniej pewnego rodzaju rodziną.Jeślipozwolimy Clintonowi Danielsowi zabrać go nam, nigdy tego nie odzyskamy.Wiesz, to.Gdyby jeden z nich miał je zabrać, który był by lepszy? "Jej zielone oczy nagle stały się podejrzliwe, podniosła na niego twarz."Juanalbo Julio Chevez powiedzieli ci to, prawda?"Paul wzruszył ramionami, czując się nieswojo."Czy robi różnicę, kto o tympomyślał? To jest prawda" Popatrzał w dół drogi, gdzie border collie szczekał zwściekłością." Nadjeżdżają Everettsowie.""Zastanawiałeś się dlaczego twoi wujowie nie zaproponowali pożyczki, gdymają dość pieniędzy by to zrobić? Oni też są bogaci, Paul" wskazała Colby."Dlaczego pozwolili Rafaelowi pożyczyć nam pieniądze, zamiast samemu tozrobić?" Dlaczego tego nie zrobili?Ponieważ oni nie ośmielają się mi przeciwstawiać, pequena.I ty też niepowinnaś.Rafael wymówił słowa prawie z samozadowoleniem.Oni dobrzewiedzą że lepiej nie mieszać się w moje interesy.Colby milczała przez moment, zastanawiając się nad tym.Drżenie zeszło w dółjej kręgosłupa i oparła się pragnieniu by potrzeć swoje ramiona.Myślałam, że tarodzina jest sprawą rodziny Chevez, nie twoją.Ach, tak było kiedyś, ale potem ty stałaś się moją sprawą.Rafael był blisko, wyczuła go blisko, ale nie zobaczyła go w samochodzieciężarowym, który zbliżał się do podwórza.Paul zaszedł z ganku unikaćodpowiadania jej, zmierzając do pól siana, tak by nie został podstępemzmuszony do dawania lekcji jazdy konnej żółtodziobom.Colby przyjrzała się,jak jechali przez pole, jej serce było ciężkie tylko od patrzenia na niego.Byłzbyt młody, by dzwigać brzemię rancza, ich finansowe kłopoty, i wiedzę że ktośpróbował ich zniszczyć.Tak jak ty.Słowa mieniły się w jej umyśle, ciepły oddech dokuczał tyłowi jejszyi, i dwa silne ramiona okrążyły zaborczo jej pas. Tłumaczenie: franekMColby niemal wyskoczyła ze swojej skóry, ale obejmował ją i trzymał bliskosiebie, jego ciało było ochronne i agresywne w tym samym czasie.Tyły jego rąkrozmyślnie ocierał się o spód jej piersi.Mogła czuć, twardą grubość jegopodniecenia naciskającą mocno na nią.Zamknięta w więzieniu jego twardej siły,wdychała jego męski zapach swoimi wzmocnionymi zmysłami.Pachniałgórami, dziko, na nieoswojonego."Mamy gości, jak widzę.A pragnąłem ciętylko dla siebie" Wyszeptał słowa poszelmowsku przy jej skórze.Jego ustaprzejechały po jej szyi, znajdując jego ślad, jego zęby dokuczały i skrobałyłagodnie."Ani mi się waż! Wyglądam z tym jak nastolatka.Jeśli Paul to zobaczy& "Colby przechyliła głowę gniewnie spoglądając na niego."Mam kilka rzeczy dopowiedzenia ci o twoim zachowaniu" Tyle że nie mogła przypomnieć tego cochciała mu powiedzieć, straszne słowa, które by go odstraszają.Chciała gorąca iognia jego ciała, jego rąk na sobie, jego usta na niej.Jego ciała zagłębionego wgłębi niej.Zaczęła się rumienić, unikając jego spojrzenia."Ile ty masz lat?" Zapytał nagle." Dla mnie wyglądasz jak nastolatka " Jegooczy pożerały jej twarz, czarne i intensywne, z tym głodem który wydawało siębyć obecnym gdy patrzał na nią.Tlił się ze zmysłowością, jego spojrzenieporywało ją.Prawie mogła poczuć, jak elektryczność iskrzy między nimi.Gorące płomienie lizały jej skórę i w głębi jej serca, jej krew stawała się gęsta.Colby powina się ruszyć.Gdyby miała jakiekolwiek wyczucie instynktusamozachowawczego odeszłaby, gdyby jej mózg pracował, uciekłaby.Za miasttego została w jego ramionach, pozwalając jego ustom wypalić drogę płomieniwzdłuż jej szyi do jej obojczyka.Dotknął jego przedramienia łagodnie,podnosząc je do swoich ust.Poczuła, jak aksamit jego języka ocierający się o jejskórę.Zamiast sprawiać ból oparzeniom to przyniosło ukojenie."Co robisz?"Oprócz umieszczania mnie w ogniu.Dlaczego pozwalam ci to sobie robić?Zahipnotyzowałeś mnie? Część jej poczuła znajomą rozpacz, że nie mogłakontrolować swojej reakcji na niego, ale inna część rozszerzyła się z radosnympodnieceniem, w oczekiwaniu.Leczę cię, pequena, oparzyłaś się.Musisz nosić bardzo ciemne okulary chronićswoje oczy gdy słońce świeci na niebie.I przykrywać swoją skórę.Spróbujznalezć sposób by unikać bezpośredniego światła słonecznego.Rozmyślnie użyłdużo bardziej osobistej metody komunikacji gdy jego usta przesunęły się po jejskórze, jego lecznicza ślina zabierała ból jej oparzeń.Odwrócił ją i pocałował jejpowieki, upewniając się, że wykonał dobrą pracę lecząc ją. Tłumaczenie: franekMPrzez moment, Colby pozwoliła sobie roztopić się w sile i schronieniu jegociała.Jego głos skandował w innym języku, nie portugalskim, ale w czymśdaleko starszym, słowa piękne i kojące.Mogła słyszeć monotonny śpiew wswoim umyśle raczej niż w jej uszach."Dlaczego płonęłam dziś na słońcu?"Wiedział.Z ich połączonymi razem umysłami, złapała cienie i echa jego myśli.Jego wspomnienia.%7ładne z nich miało sens dla niej.%7łyję na ranczu, jakdokładnie nie mogę przebywać na słońcu!Ciężarówka wjechała na podwórze a prawie za nią znajdował się pojazd szeryfaBena, samochód z napędem na cztery koła musiał przemierzyć drogi do rancza.Colby odciągnęła się od ciepła ciała Rafaela, stając prosto naprzeciw gości.Rafael zaśmiał się, jego kosmyki oddechu mieszały jej włosy przy jej karku.Rozmyślnie przytrzymał ją przy sobie, przyciskając swoje usta do jej, łącząc ich,tak że przez moment wtopiła się w jego ciele.Poświecił czas, jego język łączyłsię z jej, jego ręce były gorące, poczuła gdy płomyczki lizały jej ciało.Jej gęstewłosy zostało zmiażdżone w jego rękach podczas gdy wydawał polecenia jejusta.Wolno, podniósł swoją głowę, jego czarne spojrzenia z płonęłointensywnością, która zakreśliła łuk błyskawicznie przeskakując przez jej ciało [ Pobierz całość w formacie PDF ]