Home HomeEmma Rothschild Economic Sentiments; Adam Smith, Condorcet, and the Enlightenment (2002)Routledge Critical Thinkers Adam Roberts Fredric Jameson (2000)[Adam Freeman] Pro .NET 4 Parallel Programming in C# with notesRoss Adam Ciemna strona małżeństwa[JoannaC]Bahdaj Adam Podroz za jeden usmiech.BLACKAdam Carpenter 02 Rapture in RomeBodor Adam Z powrotem do uszatej sowyKnight Harry Adam PochodniaKnight Harry Adam CarnosaurHarry Adam Knight Carnosaur
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przeciw pozornej "c e l ow o ś ci ": ta w yr a z e m tylko dla porządku sfer potęg i wzajemnego oddziaływania.Zcisłość logiczna, przejrzystość jako kryterium prawdy (omne illud verum est, quod clareet distincte percipitur, Kartezjusz): to czyni mechaniczną hipotezę świata po\ądaną iwiarogodną.Lecz jest to grube pomieszanie pojęć: jak simplex sigillum veri.Skąd wiemy, i\prawdziwa własność rzeczy znajduje się w tym stosunku do naszego intelektu?  Czyby nie145 było inaczej? śe hipoteza, dająca mu najwięcej poczucia mocy i pewności, przez niegonajbardziej jest w yr ó \ n i an a, c en io n a, a sk ut ki em t e go oznaczana te\ jakop r a wdz iw a?  Intelekt ustanawia swą n a j sw ob o dni ej sz ą i n aj siln i ejsz ą wł a dz ęi m oc jako kryterium rzeczy najcenniejszych, a przez to p ra w dz i w yc h."Prawdziwe": ze strony uczucia: co uczucie najsilniej pobudza ("ja"); ze strony myślenia: co udziela myśleniu największego poczucia siły; ze strony dotyku, wzroku, słuchu: co zmusza do największego oporu.Tak więc n a j w y\ s z e s t o pn ie w yd a j n oś c i wzbudzają w p rz e dm i o ci e wiarę wjego "prawdziwość", to znaczy r z e c z yw i st oś ć.Poczucie siły, walki, oporu przekonuje dotego, \e coś istnieje, czemu tutaj opór się stawia.281.H is t o ri a m et od y n a u k ow ej , rozumiana przez A.Comte'a niemal jak sama filozofia. S t w i er dz eni e między "prawdziwym" i "nieprawdziwym", w ogóle stanu rzeczy jest zgruntu ró\ne od twórczego u s t a n aw i ani a , tworzenia, kształtowania, pokonywania,c h c e ni a , jak to le\y w istocie f i loz of i i.W p r ow a dz eni e z n ac z eni a  zadanie tozostaje bezwarunkowo wcią\ jeszcze d o sp e łni e ni a , jeśli przyjmiemy, \e \ ad nez n a cz en i e w t ym s ię ni e k r yj e.Tak się rzecz ma z dzwiękami, lecz tak\e z losaminarodów: zdolne one są do najrozmaitszych interpretacji i kierunków pod względem c e l ó wr oz m a i t yc h.Wy\szym jeszcze stopniem jest u st a no wi e ni e c e lu i formowanie faktówze względu na ten cel: a więc i n t er p r et a cj a cz yn u , a nie tylko p r z ep o et yz o w yw a n i epojęć.282.Wzrost "u d aw a ni a " w miarę wznoszenia się h i e r a r ch ii istot.W świecienieorganicznym zdaje się go nie być wcale, w świecie organicznym zaczyna się chytrość;rośliny są ju\ w niej mistrzyniami.Najwięksi ludzie jak Cezar, Napoleon (słowa Stendhala onim), równie\ rasy wy\sze (Włosi), Grecy (Odyseusz); przebiegłość związana jest z i st otąwznoszenia się człowieka.Problem aktora.Mój ideał dionizyjski.Optyka wszystkichfunkcji organicznych, wszystkich najsilniejszych instynktów \yciowych: siła p ra gn ą c abłędu we wszelkim \yciu; błąd jako zało\enie myślenia nawet.Zanim się "myślało", musianowprzód "komponować"; do p as ow yw a n i e faktów do identyczności, do poz orujednakowości, jest pierwotniejsze, ni\ r oz p oz n aw a ni e identyczności.283.146 W świecie, z istoty swej fałszywym, prawdziwość byłaby t e n d e nc j ą p rz e ci wn a tu rz e : tego rodzaju tendencja mogłaby mieć tylko sens jako środek do szczególnej,wy\szej potęgi fałszu.śeby świat prawdziwy i bytujący mógł być wyobra\ony, trzeba byłostworzyć uprzednio człowieka prawego (z tym jednak, \eby się on za "prawego" uwa\ał).Prosty, przejrzysty, nieprzeczący sobie, trwały, zawsze równy sobie, bez fałd, wolt,zasłon, form: człowiek tego rodzaju koncypuje świat bytu jako "Boga" według swego obrazu.śeby prawość stała się mo\liwa, cała sfera człowieka musi być bardzo schludna, mała iszanowna: trzeba, \eby korzyści w jakimkolwiek znaczeniu znajdowały się po stronieprawego. Kłamstwo, podstęp, udawanie musiałyby wzbudzać zdumienie.284.W a rto ś ci mo r al n e w s am ej t eo ri i poz na n i a: ufność w rozumie  czemu nie nieufność? "Zwiat prawdziwy" ma być dobrym  czemu?Pozór, zmiana, sprzeczność, walka oceniane jako mimowolne: pragnienie świata, w którymtego wszystkiego n i e ma ; wynaleziono świat transcendentny, \eby pozostało miejsce dla "wolności moralnej" (uKanta); dialektyka jako droga do cnoty (u Platona i Sokratesa: oczywiście, poniewa\ sofistykauchodziła za drogę do niemoralności); czas i przestrzeń pojmowane idealnie: wskutek tego "jedność" w istocie rzeczy, wskutektego \adnego "grzechu", \adnego "zła", \adnej niedoskonałości, u s pra w i ed l i wi en i eBoga; Epikur n e gu j e mo\liwość poznania: a\eby zachować wartości moralne (względniehedonistyczne) jako wartości najwy\sze.To samo czyni Augustyn, pózniej Pascal ("rozumzepsuty") na korzyść wartości chrześcijańskich; pogarda Descartes'a dla wszystkiego, co zmienne; podobnie pogarda Spinozy.285.A [ Pobierz całość w formacie PDF ]