Home HomeJohn Norman Gor 18 Blood Brothers of GorYolen, Jane Pit Dragon 01 Dragon's BloodCesarski tron. Zelazo i rdza Harry SidebottomHarrison Harry Planeta Smierci 01Harry Turtledove Videssos II. Imperator legionuChuck Logan [Phil Broker 01] The Price of Blood (v5.0) (epubMortimer Carole Slynna Rodzina St Claire 01 Ksiaze i Jane aaaaBrett King, Bank 2.0 How Customer Behavior and Technology Will Change the Future of Financial ServicesBuck Carole Upadły aniołKaim Karolina Cykl Sfora 03 Strażnik
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Wrócimy, zanim się zorientujesz.- więc jeszcze raz do Myślodśiewni i….Harry ponownie poczuł srebrną powierzchnię od nogami.Lądując tym razem na prawo od mężczyzny, którego rozpoznał od razu.Był to o wiele młodszy Horace Slughorn.Harry był przyzwyczajony do łysego Slughorna, , lecz ten, którego obraz miał w oczach, miał grube, lśniące, włosy koloru słomy.Wyglądało to jakby miał głowę pokrytą strzechą, chociaż było już widać łysą łatę na czubku jego głowy.Jego wąsy były mnie masywne, niż dziś, miały też miedziany kolor.Nie był tak okrągły, jak Slughorn jakiego Harry znał, a guziczki na jego bogato haftowanej kamizelce były zapięte na ostatnią dziurkę.Jego małe nogi spoczywały na miękkim podnóżku.Siedział w bardzo wygodnym fotelu z oparciem.Jedną ręką trzymał kieliszek z winem, drugą szukał szklanego pudełka z ananasami.Harry obejrzał się dookoła, poczym przy biurku Slughorna ujrzał stojącego Dumbledore'a.Wokół Slughorna siedziało mnóstwo chłopaków.Siedzieli na twardych i mało wygodnych siedzeniach w przeciwieństwie od Slughorna.Wszyscy byli nastolatkami.Harry rozpoznał Voldemorta natychmiast.Był najprzystojniejszy ze wszystkich tam zebranych, oraz wyglądał na zupełnie rozluźnionego.Jego prawa ręka leżała niedbale na oparciu krzesła.Harry zauważył z przerażeniem, że, nosił na palcu czarno złoty pierścionek.Dopiero co zabił swojego ojca.-Proszę Pana, czy to prawda, że Profesor Merrythought odchodzi? - zapytał-Tom, Tom jeśli bym wiedział i tak nie mógłbym ci powiedzieć - powiedział Slughorn, machając z wyrzutem w stronę Riddle'a pokrytymi cukrem palcami, jednakże zniweczył trochę sens pogróżki przez mrugnięcie.- Muszę powiedzieć, że chciałbym wiedzieć skąd masz takie informacje chłopcze, jesteś lepiej poinformowany niż połowa nauczycieli.Riddle zaśmiał się i rzucił spojrzenie na chłopaków, którzy również się śmiali.-Co za niebywała zdolnośc do dowiadywania się rzeczy, o których nie powinieneś wiedzieć.I te twoje ostrożne pochlebstwa w stosunku do ludzi, na których ci zależy - dziękuję za ananasa, swoją drogą miałeś całkowita rację to mój ulubiony.Kilku chłopaków zachichotało.Nagle stało się coś dziwnego.Cały pokój napełnił się grubą białą mgłą, więc Harry nie widział niczego oprócz twarzy Dumbledore'a, który stał obok niego.Przez mgłę usłyszał głos Slughorna - bardzo nienaturalny i głośny.- Mylisz się, zapamiętaj moje słowa, chłopcze.Mgła przejaśniła się nagle, ale nikt nie skomentował tego zdarzenia, ani nikt nie spoglądał dziwacznie, jak gdyby cokolwiek niesamowitego się zdarzyło.Oszołomiony Harry spojrzał dookoła i zobaczył mały zegarek stojący na biurku Slughorna, który właśnie wydzwonił jedenastą godzinę.-Mój Boże, jest już tak późno? - powiedział Slughorn.Lepiej już idźcie chłopcy, albo wszyscy będziemy mieli problemy.Lestrange, jutro czekam jutro na twój esej, inaczej masz szlaban.To samo tyczy się ciebie Avery.Slughorn wygramolił się z fotela i postawił puste, szklane pudełko na swoim biurku.W tym czasie chłopcy opuszczali jego pokój.Voldemort stał z tyłu,Harry mógłby powiedzieć, że celowo się ociągał, chcąc zostać sam na sam z Slughornem w jego gabinecie.-Pośpiesz się Tom- powiedział Slughorn obracając się i widząc Toma.- Chyba nie chcesz zostać przyłapany, na szwendaniu po korytarzach.Jesteś przecież prefektem.-Proszę pana, chciałem o coś zapytać.-Pytaj śmiało chłopcze, pytaj…-Zastanawiałem się ,czy Pan wie coś o Horkruksach?I znowu zdarzyło się to samo.Mgła wypełniła cały pokój, przez co Harry nie widział twarzy ani Slughorna ani Voldemorta.Widział tylko Dumbledore'a uśmiechającego się pogodnie.Wtedy głos Slughorna zagzmiał znowu,tak jak stało się to poprzednio.-Nie wiem nic na temat Horkruksów, a nawet jeśli bym wiedział to bym ci nie powiedział.A teraz idź już i nie pozwól bym się powtarzał.-Dobrze, to by było na tyle - powiedział spokojnie za Harrym Dumbledore.-Czas ruszać.Harry ponownie czuł już pod nogami podłogę i kilka sekund po tym wylądował w biurku Dumbledore'a.-To wszystko? - powiedział Harry stanowczo.Dumbledore powiedział, że to było najważniejsze wspomnienie, lecz on niczego ważnego w tym nie zobaczył.Co prawda mgła i fakt, że nikt nie wydawał się jej zauważyć , był dziwny,Ale oprócz tego nic się nie wydarzyło.Chyba, że za wydarzenie uznać fakt, że Voldemort zadał pytanie, ale nie uzyskał odpowiedzi.-Jak mogles zauwazyć - powiedział Dumbledore, siadając za biurkiem, - te wspomnienia zostały zmodyfikowane.-Zmodyfikowane? - powiedział Harry, również siadając.-Oczywiście,- powiedział Dumbledore.- Profesor Slughorn zmieszał wspomnienia.- Ale, dlaczego on to zrobił?-Ponieważ, myślę, że, on jest zawstydzony tym co pamięta, - powiedział Dumbledore.- On spróbował przerobić swoją pamięć, by pokazać siebie w lepszym świetle, wymazując te części, które on nie życzyłby sobie pokazywać…Tak jak zauważyłeś, było to bardzo niewprawnie zrobione.Jednak dobrze ukazuje fakt, że prawdziwe wspomnienia wciąż znajdują się pod tymi zmodyfikowanymi.-A teraz po raz pierwszy zadam ci pracę domową, Harry [ Pobierz całość w formacie PDF ]