Home Home§ Łajkowska Anna Wrzosowisko 02 Miłoœć na wrzosowiskuKraszewski Józef Ignacy Żywot i sprawy JMPana Medarda z Gołczwi Pełki wytrwała miłoœćWakacyjna miłoœć (1996) Ann Major, Laura Parker, Mary Lynn BaxterDeveraux Jude Trylogia Panien Młodych z Nantucket 01 Prawdziwa miłoœćNiffenegger Audrey Żona podróżnika w czasie (Miłoœć ponad czasem)Sivec Tara Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłoœci 181 Byron Katie i Michael Katz Kłamstwa o miłoœciJennifer Echols Miłoœć, flirt i inne zdarzenia losoweInstrukcja liczenia powierzchni012. Robert Jordan Koło Czasu t6 cz2 Czarna Wieża
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zastanów się, przecież onciebie nie znał.Tak, to prawda.Podobno trzeba się do mnie przyzwyczaić, bo dla osób, które mnie małoznają, bywam niekiedy szokująca.Komuż normalnemu mogło przyjść do głowy, że lecę niena faceta, a na tajemnicę?!Zamilkliśmy na chwilę.Paliłam papierosa i bezmyślnie przyglądałam się wchodzącym.Wpewnym momencie ujrzałam wysoką sylwetkę, przystojny czarny facet w szarym ubraniu.Zanim zdążyłam się przestraszyć, zobaczyłam twarz.Nie, na szczęście zupełnie mi nie znana.Spojrzałam na mego towarzysza, chcąc coś do niego powiedzieć i ujrzałam, że patrzy na mniez wyraznym podziwem. No, ale nerwy to masz jak postronki  powiedział z uznaniem.Bardzo mnie to zdziwiło. Dlaczego? Na litość boską! Przecież spojrzałaś na tego faceta i nawet okiem nie mrugnęłaś.151  Na jakiego faceta? Tego, co wszedł? Ja go nie znam, dlaczego miałam mrugać?Mój przyjaciel przyjrzał mi się uważnie i z lekkim zaniepokojeniem. Dowcipy sobie robisz? Cały czas mówimy o tym człowieku.Twierdziłaś, że go widziałaś. Kogo? Tego? Ależ to nie on! Jak to nie on? To jest pan&  wymienił wyraznie imię i nazwisko. Ostatecznie znamgo chyba.Przez chwilę miałam wrażenie, że trafił mnie piorun z jasnego nieba.Bez wątpienia, ktoś tuzwariował, możliwe, że ja.Obejrzałam się na siadającego przy sąsiednim stoliku faceta, apotem znów spojrzałam na mojego przyjaciela.Musiałam mieć prawdopodobnie osłupiaływyraz twarzy, całkowicie zgodny ze stanem mojego ducha, bo na obliczu przyjaciela teżpojawiło się niebotyczne zdumienie. Kobieto, oprzytomniej  powiedział z gniewem. O kim tyś mówiła przez cały czas? Czekaj, czekaj  powiedziałam zduszonym głosem.Czy jesteś pewny, że to jest ten facet?O takim nazwisku? Spiker Polskiego Radia? Jesteś tego pewny? Najpewniejszy w świecie.Widziałem go mnóstwo razy. Boże, zmiłuj się nade mną!Siedziałam ogłuszona niespodziewanym ciosem, a przyjaciel przyglądał mi się zezdumieniem i narastającym niepokojem.Nie byłam w stanie zebrać myśli.Nie, niemożliwe,nie wierzę!Nie zastanawiając się na tym, co robię, nie myśląc o konsekwencjach, na jakie się narażam,podniosłam się od stolika i podeszłam do siedzącego obok wysokiego, przystojnego faceta.Stanęłam nad nim i wpatrzyłam się w niego osłupiałym wzrokiem.Miałam na sobie tego dniamój najpiękniejszy kostium i nowe szpilki, byłam pięknie uczesana i umalowana i tylkointeligenci na moim obliczu zapewne trudno się było w tej chwili dopatrzyć.Pomimo to facet,spojrzawszy na mnie, automatycznie też się podniósł. Bardzo pana przepraszam  powiedziałam z rozpaczą. Strasznie pana przepraszam, aleniech mi pan powie, czy to pan jest pan&Wymieniłam nazwisko. Tak, proszę pani, to ja  odparł z lekkim zdziwieniem, ale bardzo uprzejmie. Czy pan jest tego pewien?? Co? Ależ droga pani, chyba jeszcze wiem, jak się nazywam. Możliwe  odparłam z determinacją, bo już mi było wszystko jedno. Ale, na litośćboską, niech mi pan to udowodni! Błagam pana!  pomimo ogłupienia malującego się na152 twarzy, musiałam rzeczywiście wyjątkowo pięknie wyglądać, bo facet uśmiechnął się lekko isięgnął do kieszeni. Służę pani moim dowodem osobistym.Porwałam dowód jak diabeł dobrą duszę.O, święci pańscy, nazwisko jak byk! Imię, adres,fotografia, wszystko się zgadza.Zrobiło mi się słabo.To przecież tego człowieka ja cały czasprześladowałam, a to nie on.Nie on!!! Proszę pana  powiedziałam z jękiem rozpaczy. Słowo honoru panu daję, że to nie opana chodziło.Czy pan mi to zdoła kiedykolwiek w życiu przebaczyć?Teraz z kolei on się zdumiał niezmiernie.Wyjął mi z ręki dowód osobisty i patrzył na mnie,wyraznie nic nie rozumiejąc. Co ja mam pani przebaczyć? To wszystko.Te telefony i inne idiotyzmy.To ja pana prześladowałam, ale przysięgampanu, wzięłam pana za kogoś innego, pana pierwszy raz widzę na oczy& Ja panią także.O czym pani mówi? Były do mnie złośliwe telefony, ale przecież to niepani& Jak to nie ja? Ja!!!W tym momencie podszedł do nas mój przyjaciel, obserwujący c; czas tę dziwną scenę [ Pobierz całość w formacie PDF ]