Home HomeArthur Avalon Shakti and Shak (Sir John Woodroffe),1918Chris Knopf [Arthur Cathcart A Billion Ways to Die (retail)Arthur Avalon Shakti and Shâkta (Sir John Woodroffe),1918Arthur Griffith KDE 2 Qt Progamming BibleArthur Avalon The Garland of LettersHailey Arthur Ostateczna diagnozaHailey Arthur Detektyw (CzP)Arthur Hailey BankierzyPhillips Arthur EgiptologFranz Andreas Komisarz Julia Durant 05 Syndykat pająka
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Parsknął szyderczo.- Czułbym się lepiej, gdybym sam sobie to zafundował.- Teraz zostało nam już tylko dowiedzieć się z jakiego powodu Moneisha,zajęła się pobieraniem nasienia na dużą skale.- %7łeby to zrobić, najprawdopodobniej będziemy musieli tam wrócić, awydaje mi się, że to wcale nie będzie takie proste.Usłyszałam dzwięk dzwonka i odwróciłam głowę na czas, żeby zobaczyćtramwaj podjeżdżający na przystanek naprzeciwko hotelu.Pospiesznieprzeszłam na druga stronę ulicy.- Miałeś okazje porozmawiać z Jackiem?- Tak.Kazał mi pozostać na miejscu.Dojedzie do nas.- Mówił ci, że ktoś próbował go zabić?- Tak.- Chwilę się zawahał.- Powiedział mi również, ze Kelly zaginęła.Zrobiło mi się zimno.- Ale& ale przecież miała cię nie szukać.Myślałam, że prowadziładochodzenie dotyczące czegoś zupełnie innego.- Bo tak było.Jack wysłał kilka osób na poszukiwania.Znajdą ją.Oczywiście próbował mnie pocieszyć, ale jedyne co miałam w głowie, toilość zaginionych strażników.Nie chciałam żeby coś takiego przytrafiło sięKelly.Nie chciałam żeby coś takiego przytrafiało się komukolwiek, czy golubiłam czy nienawidziłam.Z jednym wyjątkiem.- Wczoraj wieczorem Gautier groził Kelly.Czy Jack przesłuchał go wsprawie jej zaginięcia?- Tak.Można zarzucić dużo rzeczy Gautierowi siostrzyczko, ale nie jestidiotą.Nie wydaje mi się, żeby mógł zaatakować innego strażnika.118 KERI ARTHUR  PEANIA KSI%7łYCA- Gautier jest zdolny zabić każdą osobę, która mu stanie na drodze.Szczególnie jeśli myślał, że może wyjść z tego bez szwanku.- Kel jest twarda.Wyjdzie z tego.Może i była twarda, ale jeśli Gautier zdecydował wziąć się za nią, byłamartwa.Nawet jeśli domyślałam się, że miała większe szanse przeciwko niemu,niż przeciwko tym, którzy byli odpowiedzialni za poćwiartowanie innychstrażników.- Jeśli w jakiś sposób ją skrzywdził& - Nie mogłam pogodzić się z myślą,że mógł ją zabić.Nie chciałam nawet o tym myśleć - Wtedy go zabije.Najpierw rozwalę mu łeb, a pózniej wbije kolek w jego zgniłe serce.- Jeśli rzeczywiście coś jej zrobił, to nie musisz się martwić.Jack się tymzajmie.Może tak, a może nie.Jakby nie było, Gautier był jednym z jegonajlepszych elementów.Odetchnęłam parę razy żeby się uspokoić i zmieniłamtemat.- Jack wie o nas.- Już od dłuższego czasu.Możesz mu zaufać, siostrzyczko.Wierzyłam, że Talonowi też mogę zaufać, ale po rozmowie jakąodbyliśmy, nie byłam już tego taka pewna.- Gdzie teraz jesteś? - zapytał Rohan.- A właściwie, ile czasu ci potrzeba,żeby tu wrócić?- Byłam z Talonem w  Kingfisher.- Rzuciłam okiem na zegarek.- To mizajmie mniej więcej pół godziny, bo muszę jeszcze iść na parking kasyna, posamochód Mishy.- Misha pożyczył ci jeden ze swoich samochodów? - zawołał zdziwiony.- Nie jestem aż tak złym kierowcą&- I to mówi kobieta, która zniszczyła& ile samochodów w ciągu ostatnichdziesięciu lat?- Osiem - mruknęłam.- Ale tylko dwa z mojej winy.- Jury obraduje ciągle na temat sześciu pozostałych.- Hej, właśnie wyciągnęłam twoją dupę z wiezienia, braciszku, więc zróbmi tę przyjemność i bądz dla mnie trochę milszy.Roześmiał się cicho.- Skoro nalegasz.- Nalegam - Chwile się zawahałam, po czym powiedziałam - Jack będziepróbował wciągnąć mnie jeszcze bardziej w dochodzenie i nie za bardzo mamna to ochotę, Rohan.Nie chce być strażnikiem.- Wiem - jego głos nagle stracił cały humor.- Zrobię wszystko co w mojejmocy, żeby cię ochronić.Ale, jeśli mam być szczery to myślę, że w tej sprawienie masz innego wyjścia.To nie było to, co miałam ochotę usłyszeć.119 KERI ARTHUR  PEANIA KSI%7łYCAWahał się przez moment, zanim dodał:- Może lepiej, żebyś zadzwoniła do Talona i Mishy, żeby ich ostrzec, żetwoja praca może się odbić na twoim życiu prywatnym.Powiedz im, żebyuważali na siebie.- Misha wyjechał spędzić kilka dni ze swoim stadem i w najbliższychdniach nie mam zamiaru rozmawiać z Talonem.Ostatnio zachowuje się jakdupek.- Zawsze był dupkiem.Tylko ty byłaś zaślepiona przez pociąg seksualny.- Masz rację.Trzeba jednak przyznać ze seks z nim jest naprawdębajeczny.Albo był jeszcze do niedawna.Jeśli miałabym powiedzieć co się zmieniło,to nie wiedziałam.Bo z pewnością nie Talon.- Uważaj na siebie, Riley.Jakbym nie wiedziała.- Do zobaczenia niedługo, braciszku.Przerwałam połączenie i wsiadłam do tramwaju, który jechał w kierunkukasyna.Jak się nie pospieszę żeby odebrać samochód, to parking będzie mniekosztował drożej, niż sam Mercedes.Zjechałam winda na trzecie podziemie imusiałam jeszcze przejść betonowy chodnik, który oddzielał mnie odsamochodu.Słychać było jak gdzieś kapie woda i, w oddali, zaczęło migaćświatło, malując niepokojące, poruszające się cienie wzdłuż ściany.Usłyszałam jakiś dziwny dzwięk: jak lekkie kroki i poczułam słaby zapachmięty.Zatrzymałam się nagle napinając mięśnie i uważnie badając otoczenie.Nikogo& a przecież czułam czyjąś obecność.Moje spojrzenie zatrzymało się naciemnym kącie, kilka metrów dalej.Był tam wampir, ale to nie jego czułam.Tobyło coś innego.Coś nieznanego.Powąchałam powietrze przesycone wilgocią i spalinami, i wyczulam jakiśstary zapach.Zapach zgnilizny.Czegoś prawie martwego.Mój żołądek skurczył się w twardy supeł.Zacisnęłam pięści i zmusiłam siędo marszu.Samochód był tylko dwa rzędy dalej, bliżej niż winda.Chociaż i taknie mogłabym uciec w tamtym kierunku, bo to, co tak okropnie śmierdziałoznajdowało się pomiędzy mną i windą.Poczułam powiew powietrza na policzku.Wampir atakował.Wyciągnęłamklucze z torebki i odblokowałam drzwi w samochodzie.Tylne światłazamigotały w odpowiedzi na pilota, rozświetlając otoczenie jaskrawo żółtymświatłem.Otworzyłam drzwi i wrzuciłam torebkę do środka.Poczułam lekkiemrowienie w karku i odwróciłam się szybko.Coś błyszczało w ciemności:srebrna strzała lecąca prosto na mnie.120 KERI ARTHUR  PEANIA KSI%7łYCAZaklęłam i próbowałam się uchylić, ale leciała zbyt szybko i była już zablisko.Przeleciała przez mój płaszcz i wbiła się głęboko w moją rękę.Zatoczyłam się z bólu i zalało mnie uczucie zimna.Jakby lodowate palcerozciągały się wokół mojej rany, w stronę dłoni i ramienia.Wyrwałam strzałę idoznałam wrażenia jakbym razem z nią wyrwała połowę ręki.Z bólu niemogłam powstrzymać krzyku.Obejrzałam ją uważnie, zauważając kolce przy ostrzu, na których wisiałystrzępy mojej skory i mięśni.Jakaś chłodna ciecz płynęła wzdłuż mojej ręki i poczułam z najgłębszejciemności napływ głodu krwi tak silny, że prawie zemdlałam [ Pobierz całość w formacie PDF ]