Home Homeharry potter i ksišżę półkrwi (half blood prince) rozdziały 1 30 dobre tłumaczenie pl peŁna wersja! caŁa ksiĽŻka! pl(1)Emma Rothschild Economic Sentiments; Adam Smith, Condorcet, and the Enlightenment (2002)Bassham Gregory Harry Potter i filozofia Przewodnik po Hogwarcie dla mugoliRoutledge Critical Thinkers Adam Roberts Fredric Jameson (2000)[Adam Freeman] Pro .NET 4 Parallel Programming in C# with notesFriedrich Nietzsche Wola mocy by adam xyzRoss Adam Ciemna strona małżeństwa[JoannaC]Bahdaj Adam Podroz za jeden usmiech.BLACKCesarski tron. Zelazo i rdza Harry SidebottomHarrison Harry Planeta Smierci 01
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Tuż za płotem stało kilka wybebeszonych plymouthów ichevroletow, przeznaczonych na części lub po prostuporzuconych.Gdzieś w pobliżu ktoś słuchał płyty zsambą, muzyka urwała się i zaczęła po chwili od nowa.Lattimer był tak grzeczny, jak tylko pozwalały munerwy. Pani Glassbaum, nie przesadzam mówiąc, że tosprawa życia i śmierci.Bardzo potrzebujemy informacji obadaniach pani męża. Zadzwońcie do Biotechu. Jej glos był pełenzłośliwości i ironii. Ich zapytajcie.Grierson spojrzał na Lattimera, który zaciskał pięści.Drgały mu mięśnie twarzy.Grierson dobrze to znał.Bezsilność wobec głupoty i niechęci.Kobieta powinna za chwilę zacząć histeryzować i wrzeszczeć, by się odczepili. Wiemy, że Biotech rozwiązał umowę z pani mężem zaczął. Gdyby pani zechciała łaskawie powiedziećnam tylko z jakich przyczyn. Chcecie przyczyn?! Mój mąż dał im wystarczającepowody.Miał taką dobrą pracę! Dwadzieścia trzy lata.Mógłby być teraz nawet dyrektorem.Ale ten głupiecrzucił to wszystko.Wybrałam już piękne mieszkanie wBoca Raton na starość.A co teraz mam?Spojrzała z wyższością na ulicę.Wyremontowany domowym sposobem hudsonryczał, wypluwając kłęby dymu.Chłopak za kierownicąna widok obcych zwolnił i wyrzucił z siebie kilka zdań,które nawet Grierson, nie rozumiejący hiszpańskiego aniw ząb, uznał za obrazliwe.Obydwaj milczeli.Pani Glassbaum westchnęła iodsunęła się od drzwi. Wejdzcie, wejdzcie.Lepiej niech te zwierzęta nasnie widzą.Za drzwiami zaczął się prawdziwy świat VeryGlassbaum.Grierson rozejrzał się ze zdumieniem popokoju, który był żywcem przeniesiony z przedwojennegoWiednia.Ciężkie mahoniowe krzesła, grube,pochłaniające dzwięk, purpurowe kotary, stół jadalny,gdzie mogło równocześnie zasiąść piętnaście osób nadrosołem mit Knockerln, Sauerbraten, Sachcrtorte.Naścianie dzieci o czerwonych policzkach pędziły nałyżwach po zamarzniętej rzece do Filiżanki gorącej czekolady, kominka i puchowej pierzynki. Piękne meble  pochwalił Lattimer.Vera Glassbaum potarła oparcie krzesła. Mojej matki, niech spoczywa w pokoju. PochwalaLattimera nieco ją rozchmurzyła. Więc co, panowie?Może szklaneczkę herbaty?Usiedli ostrożnie na brzeżku zabytkowej sofy ipopijali mdląco słodki, parujący płyn, zagryzającciasteczkami migdałowymi, podczas gdy Vera Glassbaumwylewała swe żale na świat nauki, Biotech inieodżałowanego Isaaca Glassbauma przede wszystkim. Mieszkaliśmy wtedy w Houston.W dużym domu.Trzy łazienki.Garaż na dwa samochody.Mieliśmy dwóchMeksykanów do prac w ogrodzie i dziewczynę do kuchni.Spojrzała w okno. Te zwierzęta nie wyniosłyby nawet śmieci zadarmo. Interesował się samoistną kremacją. podsuwałLattimer. Najpierw to było tylko hobby.Lubił czytać oludziach, którzy bez powodu spalali się.Nie przykładałamdo tego specjalnej wagi.Któż jednak wie, do czego ta ichnauka może doprowadzić? Kiedy się poznaliśmy,chodziłam jeszcze do szkoły.Wyszłam za niego w wiekusiedemnastu lat.Mówiłam mu:  Isaac, nic mi nie mów.Jagotuję, sprzątam.Te twoje chemikalia i laboratorium totwoja sprawa.Grierson drgnął.Jego żona mówiła mu to samo za każdym razem, kiedy próbował jej cokolwiek wyjaśnić,opowiedzieć o swojej pracy. Ale po jakimś czasie stało się to obsesją.Przynosiłdo domu akta, książki, gazety.I te rozmowy telefoniczne.Rachunki.Co tu gadać.Olbrzymie.Przerwała, pociągnęła łyk herbaty.Obaj wiedzieli, żenie ma sensu jej popędzać. Nie było sprawy, kiedy niezle zarabiał w Biotechu.Ale zaczął nad tym pracować w ich laboratoriach.Jegozwierzchnik przyszedł do mnie na skargę.MatthewSimpson, przemiły człowiek.Dwie śliczne córeczki. Na co się skarżył, pani Glassbaum? Coś z badaniami na zwierzętach szło nie tak.Wstrzyknął im coś nieodpowiedniego.Obcięli mu pensję.Dostał list.Ostrzeżenie.Czy można ich winić? Nie miałprawa używać ich zwierząt.Tłumaczyłam mu, ale on niesłuchał.Lattimer zaczął: A jego papiery? Księgi laboratoryjne? Czy.? Było coraz gorzej.Zachowywał się jak wariat.Wysłał setki listów i artykułów do magazynów i gazet,wszędzie, gdzie mogliby coś wydrukować.Mówił, żerozwiązał to, że wiedział, czemu ci ludzie płoną. Jej głosrobił się z podniecenia coraz cieńszy.Grierson zaczynałwspółczuć zmarłemu Glassbaumowi.To chybamałżeństwo z tą kobietą kazało mu oddać się całkowiciepracy. Więc go wylali.Nie mam do nich żalu.Ostrzegali najpierw. Westchnęła. Odprawa by wystarczyła na to mieszkanie, trzeba było tylko trochępooszczędzać.Ale on wciąż myślał tylko o jednym.Sprzedaliśmy wszystko i przyjechaliśmy do Kalifornii. Tylko na kilka miesięcy, Vera.Muszę tylko znalezćkogoś, kto mnie zrozumie. A potem.samolot. Tak mi przykro  powiedział Grierson. Nie chcę, żeby to zle zabrzmiało, ale chyba tak jestlepiej.Dostałam pieniądze z ubezpieczenia.Wystarczyłona dach nad głową.Radzę sobie.Lattimer z ulgą dopił resztki herbaty i zapytałostrożnie. A po co doktor Glassbaum leciał do Los Angeles? Ostatnie szaleństwo.Kiedy wszelkie magazynynaukowe przestały nawet odpisywać, zdecydował się nacoś nowego. Telewizja, Vero.Wtedy mnie będą musielizauważyć. Najpierw próbował ze stacjamitelewizyjnymi.Potem z jakimiś kablowymi.Naszewszystkie pieniądze miały pójść na ten film.Zrobiła się blada z emocji. Ale znalazł kogoś?  zapytał Grierson. Jeden z nich obiecał, że zrobi dla Isaaca film zajedyne dziesięć tysięcy dolarów.To miało być tanio? Zajeden film? Ten człowiek specjalizował się w filmachnaukowych o fabrykach. Filmach przemysłowych?  podpowiedziałGrierson. Chyba tak.Ale nie prawdziwe filmy.Dla telewizji. Video?  Może.Nie wiem [ Pobierz całość w formacie PDF ]