Home HomeAnne McCaffrey Cykl JeŸdŸcy smoków z Pern (07) Moreta Pani Smoków z PernSteven Brust Cykl Vald Taltos (4) TaltosMargit Sandemo Cykl Saga o Królestwie Œwiatła (09) Sol z Ludzi LoduMargit Sandemo Cykl Saga o Ludziach Lodu (28) Lód i ogieńPedersen Bente Cykl Raija 18 Posłaniec œmierciMcNaught Judith Cykl Kolejna Szansa 02 DoskonałoœćTom Clancy Cykl Centrum (07) Dziel i zdobywajSteven Brust Cykl Vald Taltos (5) FeniksEliot Pattison Grzechoczący koÂśćmiFeasey Steve Wilkołak Tom 2 Czarny Księżyc
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Musiał dowiedzieć się o niej czegoś więcej.Chciał wiedzieć, kto Ancara na-uczył tyle, że ten zdołał zbudować Bramę i kontrolować ją, choć tylko przez krótkiczas.Ancar odwrócił wzrok.Czynił to zawsze, kiedy Zmora Sokołów wpatrywałsię w niego w szczególny sposób.Adept przypatrywał się jego przystojnej twa-rzy i nie znajdywał w niej najmniejszego śladu ekscesów, o jakich szeptali jegosłużący. Czy moja służba szeptała? Na pewno.Jednakże miało to i swoje dobre strony:pogłoski napawały strachem, a strach zmuszał do uległości. Nie rozumiem, o co ci chodzi  powiedział Ancar.Kłamał, ale ZmoraSokołów nie poddawał się łatwo. Wypytujesz mnie o magię w bardzo nieskładny sposób i nie potrafię zrozu-mieć, do czego dążysz.Jeśli po prostu powiesz mi, dlaczego zadajesz te pytania,będę mógł udzielić ci wyczerpujących odpowiedzi.Ancar namyślał się, a potem rzucił: Mam wrogów. Jesteś królem  parsknął Zmora Sokołów. Każdy król ma oponentów.Jeśli mam ci pomóc, muszę znać więcej szczegółów.To wrogowie na dworze,w królestwie, czy z innego kraju?Ancar poruszył się nieznacznie.Zmora Sokołów znał mowę ciała na wylot.Król zadrżał na dzwięk słów  nadworze.Czyżby.owa kobieta? Najbardziej mnie martwią ci na dworze  powiedział w końcu Ancar. Dawni przyjaciele  rzucił Adept złośliwie. Nie  dodał, kiedy wyła-pał kątem oka kolejne drgnięcie. Więcej niż przyjaciele. Na pewno nie bylito krewni, w końcu Ancar zabił własnego ojca. Kochanki?Król podskoczył. Kochanka  przytaknął niechętnie. To najgorsi i najwytrwalsi z wrogów, a ich nienawiść jest największa.Pra-gną zemsty najdłużej ze wszystkich.Jego pocisk trafił w cel.Kobieta nie wiedziała, że już nie kontroluje chłopaka.70  Jest głupia.Nie zauważyła, że to ty jej nienawidzisz, a nie odwrotnie.Jużtobą nie rządzi, ale myśli, że jest inaczej. Uśmiechnął się lekko, kiedy Ancarznów drgnął.Dobrze. Dlaczego pozwalasz jej żyć, jeśli cię męczy?  spytał.Zaskoczenie króla było tak wielkie, że powiedział prawdę. Jest zbyt potężna, aby się jej pozbyć.Zmora Sokołów ukrył zdumienie.Zbyt potężna? Na pewno nie była regentką,gdyż król władał całym krajem, miał pełną władzę.Służący mówili różne rzeczy.Nie była też pretendentką do tronu; tych Ancar dawno się pozbył.Mogło więcto znaczyć tylko jedno: kobieta była magiem potężniejszym niż Ancar.Z tej teżprzyczyny w ludku zrodziło się pragnienie posiadania równie silnego sojusznika.Rozsypane części układanki zaczęły tworzyć obraz i Zmora Sokołów zaryzy-kował kolejne pytanie. Twoja nauczycielka? Uwodzenie ucznia jest głupotą.Nauczyciel zapominawtedy, że uczeń pragnie samodzielności i ma własne plany, zazwyczaj znacznieróżniące się od jego.Nauczyciel wierzy, że miłość czy żądza oślepia, omamiai ogłupia.Ancar przez moment był zaszokowany, ale szybko doszedł do siebie. Twoja wnikliwość mnie zdumiewa  stwierdził obojętnie. Czy jest onawłaściwa wszystkim adeptom? Skądże  odrzekł Zmora Sokołów, leniwie sącząc wino. Gdyby twojadroga nauczycielka ją posiadała, nie straciłaby władzy nad tobą.Ancar przytaknął, sprawiając wrażenie, że sama myśl o dawnej zażyłości z tąkobietą jest mu wstrętna.Nie zaprzeczył, kiedy Zmora Sokołów powiedział o niej adeptka , a to tłumaczyło zgorzkniałość młodego głupca: podporządkowanie ko-biecie uwłaczało jego godności.Głupiec.Seks i władza miały wiele wspólnego.Zmora Sokołów postawił so-bie kiedyś za cel wyeliminować ze swego otoczenia wszystkie adeptki, zanim zo-rientowały się, że stanowi dla nich zagrożenie.Lepiej mieć wokół magów własnejpłci, gdyż wtedy zna się ich sposób myślenia.Musiał zmienić plany.To kobieta była niebezpieczna, nie Ancar. Opowiedz mi o niej.Wszystko, co wiesz.Jeśli nie dowiem się wszystkiego,nie pomogę ci  dodał, widząc wahanie.To przekonało Ancara i wreszcie Zmora Sokołów usłyszał to, czego pragnął.Miała na imię Hulda i była potężną adeptką.Gdyby odpowiednio pokierowałauczniem, zyskałaby wiernego i zdolnego akolitę.Była dwa czy trzy razy starsza, niż na to wyglądała.Nie musiała używać iluzji:Zmora Sokołów doskonale wiedział, że w zupełności wystarczał jej stały dostępdo ofiar, z których czerpała siły witalne.Na początku próbowała zawładnąć następczynią valdemarskego tronu, dziec-kiem, którego Ancar tak pragnął.Czy wiedziała o możliwościach dziewczynki?Prawdopodobnie.Nawet w młodym wieku Elspeth musiała objawiać ogromne71 zdolności, nic więc dziwnego, że  Hulda  Zmora Sokołów był pewien, że jejprawdziwe imię brzmiało inaczej  skierowała najpierw na nią uwagę.Ancar nie wiedział, w jaki sposób przejrzano zamiary Huldy; nic dziwnego,mało kto chwalił się swymi porażkami, ale miał wrażenie, że adeptka zrezygno-wała z dziewczynki na rzecz niego.Zmora Sokołów starannie ukrył rozbawienie.Rozumowanie chłopaka byłorozbrajająco naiwne.Jeśli można jeść stek, po co zadowalać się orzeszkami?A Ancar nie był nawet orzeszkiem.Jednak Hulda nie miała wyjścia.Po wygnaniu z Valdemaru znalazła schronie-nie w Hardornie, uwiodła Ancara i w ten sposób mogła spokojnie kontrolowaćjego poczynania.Zapomniała, że wszystko się zmienia.Zaniedbała swego ucznia, nie do-trzymała obietnic.Ancar spróbował więc sam ukierunkować swoją moc.Wtedyteż zrozumiał, że Hulda umie więcej niż on.Niegdysiejsi sprzymierzeńcy teraz walczyli o dominacje.Zmora Sokołów bawił się pucharem, słuchał, potakiwał i milczał.Nie oka-zywał, jak bardzo pogardzał tym magikiem od siedmiu boleści; w innej sytuacjizgniótłby go jak robaka.Zrobiłby to, gdyby nie zaklęcia.Zrozumiał, jak mało Ancar wie, prowadzony za rączkę przez Huldę.Gdybynie to, że wraz ze śmiercią Ancara zaklęcia zniszczyłyby umysł Zmory Sokołów,ten wykorzystałby jego obsesję i pozwolił mu zbudować jakąś Bramę.Chłopa-czek nie był wystarczająco silny, żeby poradzić sobie z prawdziwą Bramą.Niewiedział, że prowadzi ona tylko do miejsc, które się zna, a nie tam, gdzie mu sięzamarzy.I nie wierzył, że musi użyć własnej energii.Kolejny eksperyment zabiłby go w sposób szczególnie obrzydliwy.Zmora So-kołów nie chciał ryzykować: gdyby Ancar w panice użył siły adepta, ten nie prze-żyłby ani sekundy.Odwiódł więc króla od zamiaru wybudowania nowej Bramy,stwierdzając, że Hulda na pewno obserwuje jego poczynania. Cierpliwości  poradził. Najpierw musimy pozbyć się staruchy.Potemwtajemniczę cię w sekrety wielkiej magii.Zmora Sokołów zauważył, że Ancarowi rozbłysły oczy. Możesz mnie od niej uwolnić?  zapytał. W odpowiednim czasie  odparł adept. Jeszcze nie doszedłem do sie-bie [ Pobierz całość w formacie PDF ]