Home HomeWells Martha Upadek Ile Rien 02 Powietrzne okrętyWells Martha Upadek Ile Rien 01 Łowcy czarnoksiężników§ Silverman Dov John Mung 01 Upadek SzogunaKraszewski Józef Ignacy Morituri upadek możnego roduHamilton Peter F. Upadek smoka (CzP)Hamilton Peter F. Upadek smoka (CzP)(1)Barton Beverly Griffin Powell 05 Cichy zabójcaCassandra Clare 03 Mechaniczna KsiężniczkaLucy Gordon Włoskie zaręczynyEllis Lucy Tydzień w Nowym Jorku
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Państwa młodych usadowiono na poduchach zwleczonych z całego kolegium.Zadbano szczególnie o Talię, sadowiąc ją tak, by mogła bez wysiłku wszystkozobaczyć.Elcarth zaczekał, póki wszyscy składający życzenia zejdą mu z drogi,a Talia z Dirkiem będą niemal sami, i wtedy do nich podszedł.Potrząsnął głową na ich widok. Mam nadzieję, że zdajecie sobie sprawę, iż wasze postaci rozpalą wyobraz-nię całego pokolenia bardów  odezwał się z udaną surowością w głosie. Bo-ję się pomyśleć o wszystkich okropnych utworach, które przyjdzie nam ścierpiećprzez następny rok, a mam na myśli zaledwie studentów.Zaś każdy bard ani chybidojdzie do wniosku, iż teraz on zrymuje następne Słońce i Cień. O, bogowie  jęknął Dirk  nigdy mi to na myśl nie przyszło.Myślicie,że mógłbym się jej teraz pozbyć?Talia zmierzyła go uważnym spojrzeniem. Moglibyśmy się tutaj straszliwie pokłócić. Uniosła butelkę wina, oce-niając jej ciężar. Tym nabiłabym pięknego guza na jego czaszce, nie mówiącjuż o czerwonym winie, które po jej rozbiciu, malowniczo rozprysłoby się na jego225 nieskazitelnie białym aksamicie. Zastanowiła się nad tym dłuższą chwilę.Nie, to na nic.Mogłabym się sama przy okazji poplamić.Na dodatek, gdyby padłbez czucia, kto by mnie odniósł do mojej izby? A ja, jeśli się jej pozbędę, z kim będę spał tej nocy?  dodał Dirk i Taliaroześmiała się. Wybacz, Elcarth.Musisz to jakoś ścierpieć.Co możemy dlaciebie zrobić? Właściwie, jest coś takiego.Chciałem was powiadomić, co Krąg postano-wił w sprawie przydziału Dirka.Talia zesztywniała lekko, jednak nie dała po sobie poznać, że czeka z obawąna to, co Elcarth powie. Po pierwsze, odchodzę w stan spoczynku i nie będę już dziekanem.Zamie-rzam działać jako historyk, jednak obie posady naraz to nieco za wiele, bym mógłtemu podołać.Obawiam się, że mam o wiele więcej lat, niż na to wyglądam,i wiek zaczyna dawać o sobie znać.Zastąpi mnie Teren, a ty, Dirku, obejmieszposadę Terena, jako nauczyciel orientacji, jednak dalej będziesz szkolił ucznióww posługiwaniu się ich darami.Talia była zdumiona.Spodziewała się usłyszeć, że Dirk otrzymał nowego part-nera, albo że wysyłają go na kolejny patrol.Już nawet jako tako oswoiła się z tąmyślą.Powtarzała sobie, iż mieć go przy sobie na krótko to i tak o całe niebolepiej, niż nie mieć go wcale. Elcarth, nie mówisz chyba poważnie  oburzył się Dirk. Nie jestemuczonym, wiesz o tym najlepiej! Jeśli Krąg stara się wyrządzić nam przysługęi przykłada do nas ulgową miarę. Wolelibyśmy, żeby tak nie było  dokończyła za niego Talia. Moje kochane dzieci! Za nic na świecie.Dirku, wciąż możesz się spodzie-wać wyznaczania ciebie do specjalnych zadań, tak jak do tej pory.Nie popełniajtakiej omyłki.My rezygnujemy jedynie z wysyłania ciebie na patrole do trud-nych obwodów.Wybraliśmy ciebie na miejsce Terena z tego samego powodu, dlaktórego on zastąpił Werdę na posadzie nauczyciela orientacji  bo umiejętnieradzisz sobie z dziećmi.Oboje potraficie zaopiekować się zagubionymi, przera-żonymi dziećmi i otoczyć je ciepłem, natchnąć pewnością siebie i przekonać, żeto jest ich miejsce i że są wśród przyjaciół.Dirku, okazujesz to za każdym razem,ucząc posługiwania się darami.Spójrz, jak wychowałeś Gryffona, wzbudzającw nim pewność siebie i ani razu nie dając poznać, że jego dar jest czymś przera-żającym i niebezpiecznym.Toż to był przykład prawdziwego mistrzostwa.Spójrz,jaki jest tego wynik! Gryffon ufa ci całkowicie, łączy się z tobą swymi zmysłami,nie pytając, co i jak, i kiedy.Zaufał ci, wykonywał bez zastrzeżeń twoje polece-nia i teraz jest opiewanym w pieśniach bohaterem Bitwy Demonów.Tego rodzajuumiejętności u nauczycieli są o wiele rzadsze niż szkolarzowanie, a bardzo są nam226 potrzebne.A więc, niech już nie słyszę nic o  wyrządzaniu przysług , dobrze?Dirk westchnął z ulgą, mocniej otoczył ramieniem Talię.Podziękowała El-carthowi, spojrzawszy na niego rozjaśnionymi radością oczyma.%7ładne słowa niebyły potrzebne. To jeszcze nie wszystko.Będziecie dodatkowo pracowali z Kyrilem: Dirkstale, a Talia, gdy czas jej na to pozwoli.To był pierwszy znany przypadek, byTowarzysze z rozmysłem wspomogli kogokolwiek swymi umiejętnościami.Do-tąd można było o tym przeczytać w kronikach tak starych, że trudno jest w nichoddzielić baśń od prawdy.Chcielibyśmy wiedzieć, czy każdy z heroldów ma takąmożliwość, czy to możecie robić tylko ty i Elspeth, a może jedynie wasi Towa-rzysze.Zanim Kyril z wami skończy, nieraz zatęsknicie do patrolu w polu!Oboje zaśmiali się z niejakim smutkiem.Kyril nie oszczędzał siebie, prowa-dząc badania darów heroldów, i nie okaże im najmniejszej litości. I na koniec, przynoszę wam prezent ślubny w imieniu Kręgu: przez na-stępne dwa tygodnie jesteście wolni i możecie robić, co się wam podoba.Takdługo możemy się bez was obejść.Talia nie może jednak zaniedbać swych spo-tkań z uzdrowicielami, lecz nie licząc tego.Ha, możecie zniknąć na kilka dni,kiedy wam na to przyjdzie ochota, nikt was nie będzie szukać.Talio, co prawda,nie jesteś w stanie chodzić, możesz wszakże jezdzić! Jednak nie zapomnij uzgod-nić wszystkiego z uzdrowicielami.Ostatnia rzecz, o jakiej marzę to, by Devanzapragnął mojej głowy! Ten człowiek to prawdziwy okrutnik!Talia roześmiała się.Widząc pełen zadumy błysk w oku Dirka, domyśliła się,że jemu już chodzi po głowie, gdzie by się mogli udać.Rozmawiali jeszcze uprzej-mie i Elcarth, który był już historykiem, a przestał być dziekanem  do czego nietak łatwo było się przyzwyczaić  pożegnał się z nimi.Dirk potrząsnął z niedowierzaniem głową. Nigdy nie widziałem siebie w roli nauczyciela  powiedział cicho. Tozawsze Kr.Zamilkł, nie dopowiadając imienia do końca. To zawsze Kris chciał zostać nauczycielem  dokończyła Talia, patrzącna niego uważnie. Unikałeś rozmowy o nim, kochany.Dlaczego? Ze strachu  odparł szczerze. Ze strachu, że zranię ciebie.ze strachu,że zranię siebie.Ja.ja wciąż naprawdę nie wiem, co was łączyło. Wystarczyło zapytać  powiedziała cicho i palcami swych zmysłów ła-godnie splotła swe myśli z jego.Po chwili spojrzał w jej oczy i uśmiechnął się. A ty powiadasz, że uczucia wykluczają jasne porozumienie.A więc to byłotak?Skinęła głową. Ni mniej, ni więcej.Starał się ci o tym powiedzieć, ale ty nie chciałeśsłuchać.227  Nie chciałem, prawda?  Westchnął. Bogowie, brak mi go.Tak bardzomi go brak. Utraciliśmy coś więcej niż tylko przyjaciela  powiedziała, wahając sięjakich użyć słów. Myślę.myślę, że utraciliśmy jakby cząstkę siebie.Długo milczał. Talio, co się stało po jego śmierci? Mówiłaś o tak dziwnych rzeczach, gdyodpowiedziałaś na moje wołanie i wróciłaś do nas.Potrząsnęła głową lekko i w zamyśleniu zmarszczyła brew. Kochanie, nie jestem pewna.To nie jest takie jasne.Ból, gorączka, sny wy-wołane przez specyfik wszystko pomieszały [ Pobierz całość w formacie PDF ]