Home HomeLee Goldberg Detektyw Monk 03 Detektyw Monk i strajk policjiprogram%252Bzaj%2525C4%252599%2525C4%252587%25252C%252Bbibliografia%25252C%252Bwyk%2525C5%252582ad%252B01 03Martin Kat Serce 03 Mężne serceMarlowe Mia Dotyk 03 Dotyk oszustaS303Coulter Catherine Gwiazda 03 Gwiazda z nefrytuKagawa Julie Iron Fey 03 Iron QueenVinge Joan D Królowe 03 Królowa Lata PowrótRobbins Harold Handlarze snów 03 Spadkobiercy Krainy SnówWeis Margaret, Hickman Tracy Kroniki Smoczej Lancy 03 Smoki wiosennego œwituAllen Charlotte Vale Kolorowe sny
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Takie nowe życie bardzoby mi odpowiadało. TataRozmowa z tatą była nieunikniona.Zabrał mnie wczoraj do swojego gabinetu.Byłzmartwiony.Pierwszy raz widziałam go takiego& starego.Narysowałabym go, gdyby nie tarozmowa.Siedział w swoim fotelu.Przed sobą postawił drugi, taki mniejszy.Prosił, żebymusiadła wygodnie.Sam oparł się i zamknął oczy.Ma już całkiem siwe włosy.Trochę zmarszczekwokół oczu.Ale tak w ogóle to nie wygląda zle.Tylko dzisiaj jakoś tak mnie zaskoczył.Może toprzez rozmowę.Ciągle mówię o rozmowie, ale tak naprawdę nie wiem, jak ją opisać.Właściwie mówiłgłównie tata.Wspominał.Było ciężko, nie wiedzieli, jaka przyszłość czeka ich w Anglii.Każdez nich starało się z całych sił, żeby było lepiej.Mama założyła kawiarnię, a on chciał jejdorównać.Pracował od rana do wieczora.Nie zauważył, gdy coś zaczęło się psuć.Najpierwnajstarsze córki, to znaczy moje siostry, wyprowadziły się z domu.Myśleli, że to normalne.Okazało się jednak, że Mama też miała na to ochotę.Wtrąciłam się.Z tego, co przeczytałam, było trochę inaczej.Mama nie chciała sięwyprowadzać. To czego chciała?  zapytał tata ze smutkiem. Nie wiem.O tym nie napisała  odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Tak ogólniezrozumiałam, że nie miała zamiaru niczego zmieniać. No, mniejsza z tym  tata przez chwilę wahał się. Nie powinienem z tobą na ten tematrozmawiać.Muszę raczej zapytać mamę. To nie rozmawiałeś z nią?  prawie krzyknęłam, taka byłam zaskoczona. Wiele razy.Jednak nigdy nic z tego nie wynikło.Ona chyba sama nie wie. Do tej pory? Czas tutaj nie ma znaczenia.Jeżeli nie wiedziała wtedy, to rozmyślania nic nie dadzą.Musiałam przyznać mu rację, bo nie miałam żadnego doświadczenia.Zrozumiałam tylko,że oboje ciągle to rozpamiętują, chociaż minęło tyle lat. Teraz, Emilko chodzi o ciebie  tata spojrzał na mnie, jakby wrócił z długiej podróży i dawno mnie nie widział. Powiedz mi, co ty tak naprawdę o nas teraz myślisz.Takiego pytania się nie spodziewałam.Myślałam, że zacznie od nakrzyczenia na mnie.Może dlatego, że czułam się winna. Nic nie myślę& Tylko chciałabym wiedzieć, kim jestem& Jesteś sobą.Czy ta nowa wiedza coś zmieni w twoim życiu? Moim zdaniem dużo.Nawet wszystko.Zamyślił się. No tak  powiedział bardzo cicho. Nie będę już twoim tatą. Nie! Zawsze będziesz moim tatą  powiedziałam to odruchowo i od razu zamilkłam. To znaczy& no między nami przecież nic się nie zmieni& Tylko ja bym chciała wiedzieć, czyjestem Angielką, czy tylko Polką. Ale co to znaczy? %7łe lepiej być Angielką? Tak ci jest zle, że masz polskie nazwisko?Przecież urodziłaś się tutaj, jesteś dwujęzyczna.Myślałem, że to są atuty& Atutem byłoby, gdybym była w połowie Angielką.Byłoby mi łatwiej.W szkole i w ogóle. Tylko że nie byłabyś moim dzieckiem. Tato, nie mów tak! To nie o to chodzi!  wykrzyknęłam.Po chwili dopiero zrozumiałam,o czym my tak naprawdę rozmawiamy. No właśnie o to chodzi  powiedział z naciskiem. Problem jest taki, że mogę nie byćtwoim prawdziwym ojcem i, jeżeli będziesz to wiedziała na pewno, wszystko w tobie się zmieni. Na pewno nie! Nic nie może zmienić mojego stosunku do ciebie.Przecież całe życiebyłeś moim tatą.Tego nie da się wykreślić. Obawiam się, że taki będzie główny, a może nawet jedyny, skutek twojego odkrycia.Byłam bliska płaczu.Dlaczego znęca się nade mną? Czemu mi po prostu nie powie?Przecież to jest teraz dla mnie najważniejsze! Tato! Proszę cię! Ja muszę wiedzieć! Wy wiecie i ja też muszę! Obiecuję, że będę ciękochała tak jak dotąd&  rozpłakałam się na dobre.Siedział i patrzył na mnie.I nic nie mówił.Było mi tak okropnie zle.Myślałam o tysiącurzeczy.Przewijało mi się przed oczami całe moje życie tutaj, w Haworth.Przypomniałam sobie,że miałam jechać do Krakowa.Nawet jako Angielka pojechałabym na tamte studia.Zwłaszczawtedy wszystko byłoby łatwiejsze. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia.Wszyscy mieli przyjechać do domu rodzinnego,czyli do nas.Marcin, Karolina, Kornelia& Myślałam, że będę już wszystko wiedziała.Zastanawiałam się, czy Mama pozwoli mi rozmawiać o tym z rodzeństwem, ale byłam gotowa nadochowanie tajemnicy.To akurat nie miało takiego znaczenia.Planowałam tylko& miałamnadzieję& tak bardzo chciałam już wiedzieć.A teraz okazało się, że być może wcale mi nie powiedzą.Tata w każdym razie takwyglądał, jakby się bał.Nie wiedziałam czego.W końcu wstał i podszedł do mnie.Odruchowo wstałam i przytuliłam się do niego.Obejmował mnie mocno i kołysał.Kiedy odsunął się popatrzył na mnie, jakby oczekiwał, że ja teżspojrzę na niego tak samo poważnie.A ja cały czas płakałam. Emilko, dopiero teraz widzę, jak wiele błędów popełniliśmy, wychowując ciebie.Byćmoże nawet powinniśmy byli wrócić do Polski, gdy tylko się urodziłaś.Nawet nam to wtedy nieprzyszło do głowy, a powinno było.Myśleliśmy, że wszystko się ułoży.Ja&  przez chwilę patrzyłna mnie, aż zaczerwieniłam się. Ja jestem pewien, że nie powinnaś wiedzieć nic więcej.yle sięstało.Teraz trzeba sobie z tym poradzić.Proszę cię, daj nam więcej czasu.Musimy to jeszcze razprzemyśleć.Ty też zastanów się jeszcze raz, chociaż widzę, że chyba nic nie zmieni twojegopostanowienia&Przytulił mnie.Czułam, jak drży.Jestem pewna, że też płakał. Przepraszam  powiedziałam. Jeszcze raz przepraszam, że to przeczytałam.I że cieszęsię z tego& też przepraszam.Puścił mnie wreszcie.Wtedy wyszłam z jego gabinetu.Został tam na długo.Poszłam dokuchni, zrobiłam sobie herbatę, usiadłam na moim ulubionym miejscu przy wyspie.Mamy niebyło.Na dworze padał śnieg i trochę martwiłam się o nią.Nie wiedziałam, dokąd pojechałai dlaczego tak długo nie wraca.Zrobiło się pózno, więc poszłam do łazienki, a potem położyłamsię do łóżka.Już drzemałam, gdy wrócili.Oboje jednocześnie.Pewnie Mama zabrała tatęz gabinetu.Pewnie wracając, zobaczyła u niego światło.Może zmartwiła się i weszła do niego.Kiedy zasypiałam myślałam o tym, że na pewno omawiają teraz mój problem.To od nichzależą moje losy&.Dni, które spędzaliśmy razem były organizowane przez Marka, według jego planu.Zgadzałam się na każdą propozycję, a ponieważ nie była to pora jego urlopu, musiał wliczać w harmonogram choć kilka godzin pracy przy komputerze.Mogłam być zadowolona, bo trafiłam na złotą polską jesień.Na drzewach było już żółtoi czerwono.We wsi rosły jeszcze wszystkie jesienne kwiaty i nawłocie, zwane przez niektórychmimozami, czerwieniły się owoce jarzębiny i głogu, a na drzewach można było zobaczyć póznejabłka o lśniącej czerwonej skórce.%7ływiliśmy się bardzo prosto, głównie chlebem z wędliną i pomidorami oraz sosamigrzybowymi w śmietanie z ziemniakami lub makaronem.Wieczorami piliśmy wino na tarasie [ Pobierz całość w formacie PDF ]