Home HomeLee Goldberg Detektyw Monk 03 Detektyw Monk i strajk policjiTOM 39 Linda Francis Lee Zakazana milosc08 Detektyw Monk i brudny glina Goldberg LeeLee Tanith Krwawa opera 02 Mroczne duszeDom przy Parku Ksiazat Maureen LeeLee Wilkinson Goršczka nocy poœlubnejRowan, Lee Winds of Change (LBR)Klucz do przyszłoœci Brown Debra Lee§ Lee Maureen Wrzeœniowe dziewczynkiChruszczewski Czeslaw Powtorne stworzenie swiata
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.– Mąż pożycza żonie, ojcieccórce.– Rozumiem.– Lub wśród przyjaciół – kontynuował sprzedawca.– Przyjacielmoże pożyczyć pistolet przyjacielowi na trzydzieści dni, tymczasowo.– Jesteśmy przyjaciółmi? – zapytał Reacher.– Moglibyśmy być – odpowiedział facet.– Jakie rzeczy robią dla siebie przyjaciele?– Pożyczają sobie różne rzeczy.Jeden pożycza pistolet, a drugitrochę kasy.– Ale tylko na pewien czas – sprostował Reacher.– Na trzydzieścidni.– Z pożyczkami bywa różnie.Czasami trzeba je spisać na straty.Element ryzyka.Ludzie się przeprowadzają, rozchodzą.Z przyjaciółminigdy nie wiadomo.Reacher zostawił pieniądze na ladzie i podszedł do szklanej gabloty.Było w niej trochę złomu i trochę dobrej broni.Połowę stanowiłyrewolwery, połowę pistolety automatyczne.Broń automatyczna byłaprzeceniona o dwie trzecie, a najlepsze marki o jedną trzecią.Jednaczwarta z tych ostatnich była na naboje dziewięciomilimetrowe.W sumie trzynaście odpowiednich pistoletów.Z trzystu.Czteryi trzy dziesiąte procent.Gorzej, niż wykalkulował przy śniadaniu.Prawie dwukrotnie.Siedem z tych, które się nadawały, było glockami.Najwyraźniejkiedyś były modne, lecz już przestały.Jedna dziewiętnastka i sześćsiedemnastek.Sądząc po wyglądzie zewnętrznym, ich stan wahał się oddobrego do idealnego.– Przypuśćmy, że pożyczyłbyś mi cztery glocki – powiedziałReacher.– Przypuśćmy, że bym tego nie zrobił – odparł tamten.Reacher odwrócił się.Forsa zniknęła.Spodziewał się tego.W ręcesprzedawcy błysnął pistolet.Tego się nie spodziewał.Jesteśmy starzy, powolni i zardzewiali, powiedziała Neagley.Daleko nam do dawnej formy.Zrozumiałem, pomyślał Reacher.Facet trzymał colta pythona.Niebieskawa stal węglowa, rękojeśćz orzecha włoskiego.Lufa długości dwudziestu centymetrów, nabójmagnum.357.Nie było to największy rewolwer na świecie, leczniewiele mu brakowało.Z pewnością nie należał do najmniejszych.Pewnie był najbardziej właściwy.– Nie postępujesz jak przyjaciel – zauważył Reacher.– Nie jesteśmy przyjaciółmi – odpowiedział sprzedawca.– Postępujesz jak głupiec – kontynuował Reacher.– Jestem terazw bardzo złym humorze.– Będziesz musiał się z tym pogodzić.Trzymaj ręce na widoku.Reacher zatrzymał się, a następnie uniósł ręce na połowę długości.Dłonie na zewnątrz, rozłożone palce, żadnego zagrożenia.– Wyjdź tak, abyś nie oberwał drzwiami.Sklep był wąski.Reacher stał z tyłu, tamten za ladą, w jednej trzeciejodległości od drzwi.Przejście między regałami było ciasne.Przez oknowpadały jasne promienie słońca.– Wyjdź ze sklepu, Elvis – polecił facet.Reacher stał przez chwilę nieruchomo.Wsłuchiwał się w dźwięki.Spojrzał w lewo i w prawo, obejrzał za siebie.W lewym końcu sali byłydrzwi.Pewnie do łazienki.Nie sądził, aby znajdowało się tampomieszczenie biurowe.Dostrzegł jakieś papiery na ladzie.Nikt nietrzyma dokumentów na ladzie, jeśli ma oddzielny pokój.Gość był sam.Brak wspólnika, brak wsparcia.Żadnych dodatkowych niespodzianek.Reacher przybrał minę, którą oglądał w Vegas.Minę żałosnegonieudacznika.„Musiałemspróbować.Abywygrać,musiszzaryzykować”.Zrobił krok do przodu, trzymając ręce na wysokościbarków.Jeden krok.Dwa.Trzy.Po wykonaniu czwartego znalazł sięnaprzeciw tamtego.Dzieliła ich jedynie szerokość lady.Odwrócił sięw stronę drzwi.Facet stał zwrócony do niego pod kątemdziewięćdziesięciu stopni.Lada miała szerokość około siedemdziesięciucentymetrów.Niecały metr.Lewe ramię Reachera wystrzeliło na zewnątrz.Podobno Muhammad Ali miał zasięg ręki około metra, a jego dłonieporuszały się z prędkością stu trzydziestu kilometrów na godzinę.Reacher nie był Alim.Było mu do niego daleko.Szczególnie jeśli wziąćpod uwagę jego słabszą stronę.Lewa pięść Reachera poruszała sięz prędkością nieprzekraczającą setki.To wszystko.Sto kilometrów nagodzinę to niecałe dwa kilometry na minutę, a to oznacza, że pięśćReachera przemknęła nad ladą z prędkością trzydziestu trzech metrówna sekundę.Do pokonania drogi potrzebowała mniej niż trzydzieścitysięcznych sekundy.Po przebyciu połowy zacisnęła się w pięść.Trzydzieści tysięcznych sekundy to zbyt krótki czas, aby pociągnąćza spust pythona.Rewolwer to skomplikowany mechanizm, a rewolwerwielkości pythona działa ciężej od innych.Rzadko dochodzi doprzypadkowego strzału.Facet nawet nie zdążył napiąć palca.PięśćReachera grzmotnęła go w twarz, zanim jego mózg zdołał tozarejestrować.Reacher był wolniejszy od Muhammada Alego, lecz miałznacznie dłuższe ręce, co oznaczało, że głowa sprzedawcy przyspieszałaprzez dodatkowe pół metra, zanim ręka Reachera wyprostowała się napełną długość.Rozpędzała się, dopóki nie wyrżnęła w ścianę za ladą,rozbijając szybkę, za którą znajdowało się pozwolenie na sprzedażbroni.W tym momencie ręka zaczęła zwalniać i opadać.Reacher był za ladą, zanim ciało tamtego osunęło się na podłogę.Kopnął pythona i użył jego kolby, by połamać facetowi palce obu dłoni.Zwyczajna konieczność w środowisku, w którym jest tyle broni.Szybsze rozwiązanie od krępowania nadgarstków.Następnie wyciągnąłmu z kieszeni forsę Neagley i odnalazł klucze.Przeskoczył na drugąstronę lady i przeszedł na tył sklepu do oszklonej gabloty [ Pobierz całość w formacie PDF ]