Home HomeLee Goldberg Detektyw Monk 03 Detektyw Monk i strajk policjiAndrea Cremer Cień Nocy #3 Bloodroose (tum. nieoficjalne Translate Dreams)§ Eriksson Kjell Komisarz Ann Lindell 06 Okrutne gwiazdy nocyTOM 39 Linda Francis Lee Zakazana milosc08 Detektyw Monk i brudny glina Goldberg LeeLee Tanith Krwawa opera 02 Mroczne duszeAdrian Lara Rasa Srodka Nocy We wladaniu polnocy (oficj.) (2)Andrea Cremer Cień Nocy 03 Bloodrose tłum. nieofHiggins Jack Sean Dillon 10.Œmierć jest zwiastunem nocyChild Lee Jack Reacher Ostatnia sprawa
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Mniej niż pięć minut pózniej znalezli się przed  Ye Olde Flying Horse ,szesnastowiecznym budyneczkiem na rynku Lopsley.W niedużej restauracji czekały już nawszystkich pyszne zakąski i schłodzony szampan.Pan młody okazał się mało towarzyski, podczas gdy oboje drużbowie i ojciec pannymłodej uwijali się dosłownie jak w ukropie.Jeśli nawet pannie młodej rozmowa przychodziłaz trudnością, a jej uśmiech był nieco wymuszony, chyba i tak nikt tego nie zauważył.Stojąc u boku męża i dopijając drugi już kieliszek szampana, Raine uznała, że być może sekret przetrwania tkwi w umiejętności radzenia sobie z chwilą bieżącą.Gdybyż tylkoumiała nie wybiegać myślami naprzód.Drżąc, wzięła z tacy kolejny kieliszek.Zaczynała sięczuć dziwnie lekko.Upiję się, pomyślała, gdy nagle przyszło jej do głowy, że.Ależ tak,przetrwać da się wszystko; trzeba jedynie okazać siłę woli.Nick wymusił na niej małżeństwo,ale nie mógł nakazać, żeby z nim sypiała.Postawi sprawę jasno, powie, że sobie tego nieżyczy.Jakież to proste.- Nic nie jesz.- To mówił chyba on, bo któżby inny.- No to co?- Przyniosę ci coś.- Zciągnął brwi i chciał jeszcze coś dodać, lecz podeszła do nichMartha.- Aleś ty śliczna - uśmiechnęła się wzruszona do Raine.- Tato jest z ciebie dumny.-Objęły się serdecznie.- Wszystko gotowe? - zapytał Nick.- W najdrobniejszych szczegółach - potwierdziła gosposia, podając mu jakiś klucz, alenim zdążyła się rozgadać, zajął się nią Ralph.Włożył jej kieliszek do ręki, objął ramieniem ipoprowadził do bufetu.- Szampana? - Do młodej pary zbliżył się drużba.- Chyba już podziękujemy - odpowiedział Nick.- Zostało nam niedużo czasu.- %7łe co? - bąknęła Raine, gdy Finn częstował Margo.Czuła, że plącze się jej język.- Zaraz będziemy się musieli zbierać.Wyjeżdżamy w podróż poślubną.Pamiętaszchyba nasze rozmowy.- Tak, tak, ale.Nie jestem spakowana.- Zrobiła to za ciebie Martha.Twoja walizka jest już w bagażniku taksówki.Marthaprzyniosła ci też ubranie na podróż.Tam jest pokoik, gdzie możesz się przebrać.Chodz,pomogę ci wyplątać się z tej sukni.W jednej chwili wyparowała z niej pijacka pewność siebie.Zerknęła w bok izobaczyła Margo i Finna zatopionych w rozmowie.Prawie stykali się głowami.- Sama sobie poradzę.- Wątpię.- Odstawił puste kieliszki i wziął wiązankę.- Trzeba sporej precyzji, żebyrozpiąć te wszystkie guziczki, a tobie, zdaje się, troszeczkę trzęsą się ręce.Z moją pomocąpójdzie ci szybciej.Przebierzesz się, a potem pozostanie ci już tylko pożegnać gości z minąszczęśliwej panny młodej. ROZDZIAA SZSTYI tak to właśnie wyglądało.Ucałowała ojca, Nick uścisnął mu dłoń, pożegnali się zewszystkimi i w deszczu ryżu i różanych płatków przeszli brukowaną uliczką do czekającejtaksówki.Raine zatrzymała się jeszcze na chwileczkę i rzuciła swoją wiązankę tak, żebyzłapała ją Margo.A potem odjechali, uśmiechając się i machając do grupki osób żegnającychich w pazdziernikowym słońcu.Kiedy nie trzeba już było nic udawać, skończyły się pozory szczęścia.Raine milczała.Dobrze wiedziała, co ją czeka.Gdyby jeszcze nie ta zmysłowa fascynacja mężczyzną, któryzostał jej mężem, chociaż ani jej nie kochał, ani nawet nie szanował.Nick wziął ją za rękę.- Raine, posłuchaj.Jesteśmy teraz mężem i żoną, na dobre i na złe.Czemu niemielibyśmy się postarać, żeby było nam razem dobrze?- %7łartujesz chyba! - krzyknęła z ogniem w oczach.- To tak, jakby mówić niewinniepowieszonemu, żeby spróbował znalezć jaśniejsze strony w swojej sytuacji.- Tak być nie musi - odparł spokojnie.- Wiesz tak samo dobrze jak ja, że moglibyśmybyć szczęśliwi.Lubimy ze sobą przebywać, w wielu sprawach mamy zbliżony gust, a seksjest mocną stroną naszego związku.Co do reszty, konieczny jest kompromis.Po co mamyzrobić sobie z życia piekło? Lepszy byłby pakt o nieagresji.- Co ty powiesz! - Wyrwała mu rękę.- Gdybyś tylko przestała się szarpać i popatrzyła na sytuację rozsądnie.- Twoim zdaniem rozsądnie z mojej strony byłoby zgodzić się na rolę zabawki, póki cisię nie znudzę? Nie, dziękuję.Wolę już wojnę.- No cóż - powiedział z kamiennym wyrazem twarzy.- Pozostaje mi więc jedynieprzekonać cię, że zwycięzcą będę ja.Linia frontu została nakreślona.Lecieli do Bostonu.Samolot wystartował o czasie [ Pobierz całość w formacie PDF ]