Home HomeMortka Marcin Karaibska krucjata 01 Płonacy Union JackPrzybyłek Marcin Gamedec 04 Zabaweczki, sztormChwila przed zmierzchem Marcin KydrynskiBruczkowski Marcin Singapur czwarta ranoMarcin Wilkowski Wprowadzenie do historii cyfrowejMarciniak Barbara Œwietlana rodzinaMiędzy wariatami Marcin MellerZevin Gabrielle Moja mroczna stronaPOPYTOWA STRONA RYNKUCross Melinda Kobieta z lustra
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Stamtąd w marcu 1949 roku został wezwanydo Krakowa do parafii uniwersyteckiej pod wezwaniem Zwiętego Floriana.KonradMarkiewicz natomiast pojawił się w ojczyznie dopiero w maju tego samego roku.Za to jego prowincjonalna praktyka miała potrwać dużo dłużej.Karol wrócił do Krakowa po swych rzymskich studiach i zastał Polskęzmienioną nie do poznania.Ostatnie demokratyczne pozory zniknęły.Sfałszowanoreferendum ludowe, wmawiając społeczeństwu, że głosowało  trzy razy TAK ,jeszcze hardziej  poprawiono wyniki  wolnych wyborów zagwarantowanychprzez trzy mocarstwa w Jałcie, po których ogłoszono przytłaczająceosiemdziesięcioprocentowe zwycięstwo Bloku Demokratycznego.WicepremierMikołajczyk  ostatnia nadzieja opozycji  zagrożony aresztowaniem uciekł z kraju.Zniesiono autonomię szkół wyższych, a bardziej narodowa Polska PartiaSocjalistyczna została wchłonięta przez komunistyczną Polską Partię Robotniczą.Na styczniowym zjezdzie Związku Literatów Polskich w Szczecinie proklamowanorealizm socjalistyczny& Jakiż ogromny ciężar odpowiedzialności za studenckąmłodzież spoczął na barkach akademickiego duszpasterza, niewiele starszego odniej.Cały kraj, wcześniej jedynie okupowany przez Armię Sowiecką, pokrył terazszczelnie wielki cień Stalina. Czy ten Ułłanowicz zwariował?  zastanawiał się Konrad. Dał mirozprawkę przeznaczoną do opublikowania w drugim obiegu czy materiałopracowany dla Wolnej Europy?! A może przekonany co do wartości swej błękitnej krwi nie zauważył, że w momencie przyjęcia pseudonimu Ordynat wjego żyłach zaczęła płynąć całkiem zwyczajna jucha tajnego współpracownika?.Chyba że  tego nie można było wykluczyć  ktoś zamierzał goskompromitować, wrobić.Czy nie powinien zwyczajnie przekazać dowodu wrogiejdziałalności Ułłanowicza kolegom z resortu? Tylko kto i w jakim celu chciałby sięuciekać do tak misternej prowokacji? Odstawiono go na boczny tor, nikomu niezagrażał& A z drugiej strony& Po odkryciu kart w okresie Solidarności SłużbaBezpieczeństwa najlepiej uświadamiała sobie kłamliwość propagandy inieskuteczność dotychczasowej polityki historycznej.Nikogo nie dziwiło, żemiędzy sobą funkcjonariusze coraz częściej mówili otwartym tekstem.Tradycyjnemarksistowskie zaklęcia były wypierane przez zaczerpnięte z ludowego językawulgaryzmy! Poza tym zacietrzewieni ideowcy wymierali, a pozostawali jedyniefachowi praktycy.W rozmowach z nimi nie zachodziła koniecznośćpodtrzymywania legendy, że zbrodni katyńskiej dokonali Niemcy, a wyboryzatwierdzające Polskę Ludową nie zostały sfałszowane.Tym bardziej że wfałszowaniu wszystkich następnych Markiewicz osobiście brał udział.Zresztąhistoria, niezależnie od emocjonalnego stosunku do niej, nie miała większegowpływu na bieżącą politykę.Jeśli nawet ludzie z SB zdawali sobie sprawę zrozmiarów obłudy PRL-owskiej mitologii, to przecież w najmniejszym stopniu niezmieniało to ich podejścia do lojalności i konkretnych działań.Dawny rewolucyjnyzapał zastąpiły cynizm i pragmatyzm.Realny socjalizm oznaczał rzeczywistośćgeopolityczną, z której zapewne nie wyrwą się nawet ich dzieci i wnuki (chyba że,jak Marcin, prysną na Zachód) i tylko naiwni dysydenci mogli wierzyć w jakieśreformy partyjnych liberałów czy światową konwergencję.Wcześniej musiałbyupaść Związek Radziecki, a ten stale rósł w siłę, podporządkowywał sobie kolejnepołacie globu, sięgnął po Afrykę, wdzierał się do Ameryki Aacińskiej, wdepnął wAfganistan&A że wcześniej uprawiano rytualną grę pozorów? Nie wszędzie i nie zawsze.W królestwie totalnej fikcji trzon bezpieczeństwa stanowił najnormalniejszyelement systemu. Według oficjalnego życiorysu Markiewicz ukończył w ZSRR Wyższą SzkołęOficerów Politycznych.W każdym razie tylko takie dane można znalezć, jeśli ktośzyska dostęp, w kartotekach MSW.To jednak tylko część prawdy.Idąc specjalnym kursem, Konrad zrobiłprzyśpieszone wyższe studia i szkołę oficerską w niecałe dwa lata, natomiastznaczną część ostatniego roku sowieckiej edukacji spędził w ukrytej wśród lasówotaczających podmoskiewską miejscowość Bałaszycha osławionej Szkole Numer101.Tym kryptonimem opatrzono Wyższą Szkołę Wywiadu (tak brzmiaławówczas jej oficjalna nazwa), ale wykładowcy i studenci najczęściej określali jąmiędzy sobą skrótem SZON (Szkoła Osobnogo Naznaczenija).W porównaniu z przaśną rzeczywistością państwa radzieckiego, z którąKonrad zetknął się w Moskwie, Bałaszycha zdawała się przedsionkiem innegoświata [ Pobierz całość w formacie PDF ]