Home HomeZuiker Anthony E Swierczynski Duane Level 26 01 Level 26 Mroczne poczštkiGwiezdne Wojny 118 Trylogia MROCZNE GNIAZDO Wojna Rojów Denning TroyKrentz Jayne Ann Mroczne dziedzictwo 01 Miedziana plażaMartin Gail Z Kroniki Czarnoksiężnika 04 Wybraniec Mrocznej PaniPullman Philip Mroczne materie 02 Magiczny nóżAdams Douglas Długi mroczny podwieczorek dusz (pdf)Graham Heather Za wszelkš cenę 01(Mroczny nieznajomy)Feehan Christine Mrok 09 Mroczna symfonia (oficj.)King Stephen Mroczna Wieża t3 Ziemie jałoweCindy Woodsmall Gdy nadchodzi swit
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Skup się na tym, co należy zrobić , mruknąłKaspar, poprawiając mi włosy.Opuściłam głowę  jak śmie poprawiać mi fryzurę!Nie odezwałam się jednak. Powinnam wyprostować włosy , pomyślałam. Wdomu zawsze miałam proste& Oddychałam głęboko.Zegar wybił pierwszą.Minuty wlekły się jak godziny.Nikt się nie poruszył.Powietrze można było ciąć tępym nożem.Strażnicy wzdłużschodów stali sztywni jak struny, lokaje zaciskali palce na klamkach drzwi, gotowizamknąć je w każdej chwili i uwięzić ojca.Zachrzęścił żwir.Nikt nie krzyczał, nikt się nie szarpał, słyszałam tylkokroki.Byłam gotowa zerwać się i pobiec na podjazd, ale się powstrzymałam.Spojrzałam na Varnów.Ich twarze wyrażały tylko opanowanie.Król wystąpił naprzód i stanął obok mnie.Znalazłam się między władcą a następcą tronu.Niewiedziałam, czy król bał się, że zrobię coś głupiego, czy raczej chciał mnie chronić.Chrzęst żwiru ustał.Słyszałam teraz kroki na kamiennych schodach.Puściłam rękę Kaspara.A kiedy tylko to zrobiłam, w drzwiach stanął Eaglen, a zanim Henry i Joanna.Kilka kroków za nimi szedł tata, trzymany przez wampiry.Alemogli sobie tego oszczędzić, gdyż maszerował z godnością i wszedł do Varnley jakdo własnego domu.Od progu obrzucił wzrokiem mieszkańców i wykrzywił z niesmakiem usta.Kiedy spojrzał na mnie, coś we mnie pękło.Zapomniałam oobowiązkach, wyrwałam się spomiędzy Varnów i podbiegłam do ojca.Wyszarpnąłręce wampirom i chwycił mnie w ramiona, przyciskając do piersi.Cofnął się okilka kroków, gdy wpadłam na niego rozpędzona. Violet&  szepnął.I powtarzał moje imię bez końca, całując mnie szorstkow czoło, drapiąc mnie krótką siwą  bardziej siwą niż kiedyś  brodą.Ukryłamgłowę na jego piersi i oboje chwialiśmy się na nogach.Kątem oka dostrzegłam, jakkról powstrzymuje Kaspara, który zrobił krok w naszą stronę.Obaj poruszylibezgłośnie ustami.Zamknęłam oczy, nie chciałam tego widzieć, wciągnęłam wnozdrza zapach jasnobłękitnej koszuli taty.Pachniała po domowemu: świeżympraniem i przypalonym tostem, lawendowymi perfumami mamy. Umiem sama chodzić! Więc nie musicie mną rzucać, pijawki!Oderwałam się od taty jak oparzona.Znałam ten głos: brzmiał tak samo jakmój, choć był nieco wyższy.Spojrzałam przez ramię ojca. Co ona tu robi, do cholery?  zawołałam, opuszczając wzrok ku podłodze,z której wstawała dziewczyna o fiołkowych oczach.Była blada, miała napiętąskórę  zupełnie jak wampiry  a wokół oczu sińce.Na głowie przewiązałakolorowy, pomarańczowo-żółty szal, z węzłem z przodu, a jej brwi były bardzojasne, jak wybielone. Lily? Czy to ty?Wyprostowała się, zresztą przy pomocy wampira, który ją wniósł, iprzewróciła teatralnie oczyma. Nie, królowa angielska.Nie poznajesz mnie, Violet?Podeszłam do niej niepewnie i wzięłam w ramiona, przyciągając jej głowędo siebie. Ty idiotko!  jęknęłam. Ty głupia mała idiotko! Nie powinnaś tuprzyjeżdżać! Jesteś chora!Oderwała się ode mnie.Przez drzwi wciągnięto jeszcze dwóch ludzi, którzymocno się szarpali, a potem je zamknięto z łoskotem. Już nie! Przed dwoma miesiącami cudownie ozdrowiałam&  Chciałamcoś powiedzieć, ale przerwała mi machnięciem ręki. Oczywiście, że o tym niewiesz. Odwróciła się i spojrzała na króla.W jej oczach nie było strachu. Bydło&  syknął mój ojciec, kierując tę oblegę do Varnów.Dwajmężczyzni  z których jeden był jego zastępcą  stanęli po bokach ojca.Zamarłam. Nie mów tak, proszę  szepnęłam.Kręcił głową, jakby nic nie usłyszał.Zdałam sobie sprawę, że zprzyzwyczajenia mówię za cicho& dla człowieka. Za długo przebywałam wśródwampirów. Nie mów tak, proszę  powtórzyłam bardzo głośno.  Pamiętaj, co musisz zrobić, dziewczynko , odezwał się mój głos. Pamiętaj,że jesteś Bohaterką.Podniosłam rękę i dotknęłam medalionu na szyi, czując na skórze jego chłód.Tata spojrzał mi prosto w oczy, a potem opuścił wzrok na naszyjnik.Zmarszczył czoło i otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale uprzedziłam go. Nie wolno ci tak mówić!  Wypuściłam medalion z dłoni, pozwoliłam muopaść na bluzkę.Cofnęłam się, a potem odwróciłam od ojca i siostry, podeszłam doKaspara, na którego obliczu odmalowała się ulga.Na jego ustach błąkał się słabyuśmieszek.Może mi się przywidziało, ale miałam wrażenie, że ujrzałam taki samuśmieszek na ustach króla.Stanęłam pomiędzy nimi.Pozwoliłam, by Kaspar objął mnie w pasie,przysunęłam się do jego boku.Lily położyła dłoń na ustach, a tata spoglądał to na mnie, to na Kaspara,mamrocząc coś pod nosem.Nie mógł uwierzyć własnym oczom.Nagle ryknąłgłośno i rzucił się naprzód, powstrzymywany przez trzy wampiry. Obiecałaś!  wrzasnął, dysząc ciężko.Twarz nabiegła mu krwią, stała sięniemal fioletowa.Wampiry odciągnęły go do tyłu i wykręciły mu ręce na plecach,aż przestał krzyczeć i tylko jęczał błagalnie.Kaspar ujął mnie za rękę i ścisnął jąmocno, jakby ktoś chciał nas rozerwać.Wiedziałam, że boi się, że znów pobiegnędo ojca, ale nie miałam takiego zamiaru [ Pobierz całość w formacie PDF ]