Home HomeCHRYSTUS JAKO SENS ZYCIA ks Czeslaw Stanislaw Bartnik idTwardowska Kamila Kobiety a władza. Cesarzowe bizantyńskie II poł. V w. po ChrystusieChrystalla Thoma [Elei's Chro Rex Aftermath (epub)CHRYSTUS BOG CZLOWIEK Ks Wincenty GranatChrystus z karabinem na ramieni KAPUSCINSKI RYSZARDZevin Gabrielle Moja mroczna stronaPOPYTOWA STRONA RYNKUCiemna strona Dlugiego Slonca Gene WolfeRoss Adam Ciemna strona małżeństwa[JoannaC]Marcin Wolski Ciemna strona lustra (3)
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Kontynuują służbę tacy księża, którzy dla własnego dobra Kościołanie powinni tam być, ani teraz ani nigdy.Niemożliwe jest zweryfikowanie ilościowe tegozagadnienia, bez danych z przeszłości, ale zalew zgłoszeń w czasach papieża Pawła sugeruje,że Kościół rzymski przeżywa poważny, jakkolwiek częściowo dobrze skrywany, kryzys.Nie jest to nic nowego.Kościół katolicki prawie zawsze przeżywał kryzys z powodu celibatuksięży.Tak jak na podstawie przykładu Pawła^ VI i Jana Pawła n katolicy przyjmują, że wszyscypapieże byli wzorem wysokiego poziomu moralnego, tak samo czystość księży w przeszłościmierzą według dzisiejszego kleru parafialnego.Faktem jest, że celibat księży nigdy nie byłdobrym rozwiązaniem.Według niektórych historyków wyrządził on moralności więcejszkody ni ż jakakolwiek inna instytucja świata zachodniego, łącznie z prostytucją.Ulicznychkobiet każdy się strzeże, natomiast głosiciele Ewangelii, choćby niemoralni, cieszą sięszacunkiem osobistym zaufaniem.Dowody szkód wyrządzanych przez celibat nie pochodzą zbigoteryjnych zródeł antykatolickich; przeciwnie, obejmują one dokumenty papieskie isoborowe oraz listy nawrócenia świętych.Wszystkie one wskazują na jedno: celibat księżynigdy nie był jasnym punktem Kościoła, częściej bywał czymś gorszym niż plama na jegoimieniu.Paweł VI dokonał w tym zakresie dużego postępu, przyznając to w swojej encykliceSacerdotalis Caelibatus z 20 czerwca 1967 r.Być może to właśnie jego znajomość historiiskłoniła go do stwierdzenia, że pozostawanie w służbie kapłańskiej tych księży, którzy niepotrafią żyć wedle jej wymogów jest katastrofalne dla Kościoła.Encyklikę rozpoczynazdaniem, któremu przeciwna jest prawie każda strona historii Kościoła:  W ciągu wiekówKościół strzegł celibatu księży jak cennego skarbu.Bliższy prawdy jest w rozdziale 36,gdzie stwierdza, że papieże: popierali, bronili i odnawiali celibat księży w kolejnych epokach historycznych, nawet gdy spotykali sięze sprzeciwem samego kleru i gdy praktyki dekadenckiego społeczeństwa nie sprzyjały heroicznymwymogom cnoty.Obowiązek celibatu został następnie usankcjonowany przez święty ekumeniczny sobórtrydencki (w szesnastym wieku), a w końcu włączony do kodeksu prawa kanonicznego w 1917 r.Trzeba umieć czytać między wierszami, by zauważyć, że kler nigdy nie był szczęśliwy zpowodu dyscypliny celibatu ( sprzeciw kleru ) i nie potrafił w nim żyć ( gdy praktykidekadenckiego społeczeństwa nie sprzyjały heroicznym wymogom cnoty ).Dlaczego papieżemusieli ciągle odnawiać celibat ( w kolejnych epokach historycznych ), skoro kler samokazywał swoją niechęć lub niezdolność do stosowania się do jego wymagań?W świetle przeszłości owe tysiące księży, które zwracały się do papieża Pawła z prośbą ozwolnienie z celibatu były o tyle uczciwsze od swych poprzedników, że jasno stawiałysprawę, że celibat nie jest dla nich.O wiele lepiej było dopuścić tę myśl i opuścić kapłaństwo,niż szkodzić zarówno sobie jak i Kościołowi pozorując życie w czystości, gdy się tego niepotrafiło, W historii celibatu można wyczytać sprawy tak czarne, że nawet najdziksza pornografia niejest w stanie z nimi rywalizować.Klasyczną pozycję na ten temat napisał Lea w 1867 r.Lecky, europejski mediewi-sta,stwierdził, że żadna praca na temat Zredniowiecza od czasu Deana Milmana nie robiła takiegowrażenia. Temat ten - pisał Lecky - został ostatnio potraktowany z wielką fachowością igodną podziwu bezstronnością przez amerykańskiego autora Henry 'ego C.Lea w jegoHistorii kapłańskiego celibatu (Filadelfia 1867 r.), która jest na pewno jedną znajwartościowszych prac jakie kiedykolwiek powstały w Ameryce.Dziwne, że ani Lecky ani Lea nie wiedzieli, że temat ten został już wcześniej opracowanyprzez dwóch braci, Niemców J.A.i A.Theinerów.Ich książka pt.Die Einfuhrung zostaławydana w 1828 r.i wznowiona w 1845 r.Starszy, Anton był protestantem; młodszy,Augustin, miał się stać pierwszym nie-włoskim prefektem watykańskich archiwów.Ich praca,mniej obiektywna niż mistrzowski traktat Lei, potwierdzała to.Ich celem było odsłonięcie straszliwej niemoralności, jaka towarzyszyła celibatowi, na podstawie świadectwzgromadzonych przez wieki i ciągle przybywających.Jak napisał G.G.Coulton:  %7ładnemustudentowi historii średniowiecza nie można wybaczyć nieznajomości prac Lei i Theinerów.Długi szereg papieży, będących libertynami przed, a czasem nawet po wstąpieniu na tronPiotrowy sugeruje, że celibat nie był przestrzegany także przez szeregowych kleryków.Jakjuż zauważyliśmy w Części I lista papieży, którzy nie zachowywali się odpowiednio obejmujemiędzy innymi Benedykta V, Sergiusza III, Jana X, Jana XII, Benedykta VII, Benedykta IX,Klemensa V, Klemensa VI,  Jana XXIU , Sykstusa IV, Piusa II, Innocentego VIII,Aleksandra VI, Juliusza II, Pawła 111, Juliusza III, Grzegorza XIII, Grzegorza XV, UrbanaVffi, Innocentego X i Aleksandra VII.Skoro papieże miewali 15-letnie kochanki, winni bylikazirodztwa i perwersji seksualnych każdego rodzaju, mieli niezliczoną ilość dzieci, bylimordowani podczas samego akta cudzołóstwa - to nie rnożna mieć wątpliwości, że celibatwśród kleru jako całości był częściej naruszany niż przestrzegany.Stare katolickie pytaniebrzmi: po co być bardziej świętym niż papież?Opowieść ostrzegawczaCelibat zobowiązuje do porzucenia najbardziej satysfakcjonującego prawa naturalnego:ożenku i posiadania własnych dzieci.Nikt nie wiedział tego lepiej od pewnego pobożnegokatolika świeckiego, który urodził się w Sjenie we wczesnych latach piętnastego wieku.Człowiek ten był wybitnym pisarzem, przeznaczonym jak Petrarka do zwieńczenia głowylaurem poetyckim; był też zręcznym dyplomatą, a jego nazwisko brzmiało Eneasz SylwiuszPiccolomini.Na jednej z placówek zszedł z drogi dyplomacji płodząc syna ze szkocką dziewczyną, ale kujego głębokiej rozpaczy dziecko to zmarło.Pózniej został wysłany jako ambasador przyostatnim antypapieżu, Feliksie IV.Piccolomini przebywał w Strasburgu na początku lutego1442 r.Zbliżał się do czterdziestki, ale jak sam obiektywnie stwierdził,  zapłonął tamgorącym uczuciem do pewnej kobiety.Kobieta była Bretonką, a na imię jej było Elżbieta.Była mężatką i miała 5-letniąVórkę.Jej mąż opuścił ją na krótko w interesach.Piccolomini stwierdził, że jest dowcipna i czarująca, a przemawiała do mego w jegorodzinnym języku toskańskim.Ona była pełna życia, on był samotny.Zakochał się w niej bezpamięci.Błagał ją, by poszła z nim do łóżka.Przez 3 dni odmawiała mu, aż w wieczór przed wyjazdem na spotkanie męża uprosił ją, by nie zamykała na noc drzwi swej sypialni.Spał znią w nocy z 13 na 14 lutego.yródłem wielkiej radości był dla niego fakt, że jego dzieckozostało poczęte w dzień św.Walentego i urodziło się we Florencji 13 listopada.Był tochłopiec.Usłyszawszy nowinę, napisał entuzjastyczny list do swego ojca [ Pobierz całość w formacie PDF ]