Home HomeSW. AUGUSTYN, SW. TOMASZ Z AKWISW. AUGUSTYN, SW. TOMASZ Z AKWI (3)SW. AUGUSTYN, SW. TOMASZ Z AKWI (2)Œw. Tomasz z Akwinu 33. Suma Teologiczna Tom XXXIIISw. Tomasz z Akwinu 12. Suma Tom XIITOMASZ BIAŁKOWSKI Trylogia kainicka 02.KłamcaSw. Tomasz z Akwinu 06. Suma Tom VIPattison Eliot Inspektor Shan 04 Piękne duchyGłowacka Agnieszka DmuchawceKraszewski Józef Ignacy Dzieje Polski 01 Stara BaÂśń (1876)
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Była to noc kwietniowa, ale spokojnie mogłaby byćmajowa.Każde po swojej stronie ogniska, oczywiście.Hengist bał się, że nadmierne zbliżeniebyłoby zle zrozumiane.Wolał się zbliżać do ognia.Gwiazdy na niebie były wielkie i było ichdużo, dużo, jak centrów dyspozycyjnych wywiadu na mapie, którą Hengist ciągle miał przysobie. Chodz tutaj  przynagliła Virma.Ale przynagliła miękko.Przysunął się do niej.Jejtwarz jaśniała w świetle ogniska.Lecz  dopiero teraz uderzyło to Hengista  ona zawsze takjaśniała.W ciągu dnia, w świetle słońca, w leśnym półmroku. Bliżej.Przysunął się bliżej. Chodz tu, głupi.Przytul się.Hengist bał się, ale właśnie dlatego wykonał polecenie.Virma była ciepła i miękka,chociaż tak szczupła. Lubisz mnie?  zapytała. Czy nie jest to instynktowne? Tak  odpowiedział Hengist.Bał się ciągle, ale zaczął powoli rozpinać guziki jej bluzy. Szybciej  powiedziała. Nie! Nie tak!  krzyknęła, gdy ścisnął ręką jej pierś. Wezdo buzi  poprawiła go, łagodniej.Zaczął ssać jej sutek, który nagle stał się wielki i mięsisty.Jego ręka powędrowałamiędzy jej nogi. Przestań! Odskoczył jak oparzony.A potem odskoczył naprawdę oparzony, bo wcześniej odskoczyłw ognisko. Myślałem, że tego chcesz  przeprosił, modląc się do Ukrytych, żeby kobieta dała muspokój.Kobieta, która nie wie, czego chce, jest zwykle przykra.Ta mogła zrobić mu cośgorszego niż awanturę. Chciałam, żebyś possał  wyjaśniła Virma. Przepraszam cię.Nie powinnam była tegorobić.Chciałam, żebyś to zrobił jeszcze raz. Jak to jeszcze raz? Już ci to kiedyś robiłem? Tak, durniu.Jestem twoją matką.Wariatka, pomyślał.Wariatka.I to ona teraz jest.Teraz jest moim Cesarzem.Bo jej sięsłucham.Bo jej się boję najbardziej. Zwykła wariatka nie zrobiłaby tego z Lechentenem, co ja  powiedziała Virma,zapinając bluzę. Skąd wiesz, co myślę? Wiem wszystko, co myślisz.Ty przecież też zwykle wiesz, co myślą ludzie. Domyślam się.Jestem w tym ćwiczony.Jestem oficerem wywiadu. Tak ci się tylko wydaje  westchnęła Virma. Nie jesteś aż tak domyślny.Naprawdęjesteś Helkis.I takie jest twoje prawdziwe nazwisko.Cesarz zmienił nasze nazwiska naludzkie. A jakie były przedtem, nieludzkie? Tak.Bo nie jesteś człowiekiem, Helkisie, majorze Hengist.Jesteś moim synem, a janaprawdę nazywam się Nuala O Tuatha Helkis, Nuala z rodu Tuatha, żona Belegaera Helkisa,wielkiego kapitana i żeglarza. Zaraz.Chwila.Co to znaczy, że nie jestem człowiekiem? Zobacz swoje uszy.Są spiczaste. Nie są. Nie są, ale dlaczego? Zaraz. Domyślasz się, domyślny oficerze wywiadu? Ktoś mi przyciął końce uszu, kiedy byłem mały.Jak psu. Ja to zrobiłam. Dlaczego? Ponieważ Cesarz zadekretował, że nie ma ras nieludzkich.Wszyscy, którzy mielinieludzkie cechy, byli usuwani.%7łeby żyć, musieliśmy przyciąć uszy.Musieliśmy fałszowaćdaty w dokumentach, przekupywać urzędników, żeby ukryć, ile naprawdę mamy lat. Ile ty masz naprawdę lat? Tyle co wszyscy, osiemnaście  odpowiedziała Virma. My dorastamy doosiemnastego roku życia i w nim się zatrzymujemy na zawsze, w wiecznej młodości.Ale według ludzkiej rachuby.Pewnie mam jakieś dwadzieścia tysięcy lat.Wyciągnęła rękę w stronę ognia.Płomienie przekrzywiły się w stronę jej dłoni, jakbyzaczęły się do niej łasić. Pamiętam, jak stworzyliśmy ludzi  powiedziała. Bo to my stworzyliśmy ludzi. Jacy my?  wykrztusił wreszcie z siebie Hengist. No, elfy. Ulice miasta Kortirion pełne były świetlistych twarzy.Ulice miasta Kortirion zawsze były pełne świetlistych twarzy, ale tym razem pokazało sięich więcej niż zwykle.Uśmiechały się nie tylko elfy.Na murach wszystkich domów ipałaców malowano odświętne graffiti, przedstawiające jasne, radosne oblicza.Wszędzie teżwidać było starannie wykaligrafowane ideogramy i emotikony, oznaczające  Wieczneszczęście ,  Nagłą radość i  Narodziny większego dobra.Podniecony był nawet kapitan Belegaer Helkis, zwany Zdobywcą Morza.Belegaer byłnagi.Unosił się na wodzie, leżąc na plecach, z oczami utkwionymi w górze, w niebie.Tymrazem jednak nie znajdował się na morzu, tylko w wykładanej marmurem sadzawce.Wogrodzie swojego pałacyku Ulumuri. Jest coś-co-nie-ma-nigdy. pomyślał. W moich oczach jest coś-co-nie ma nigdy.Cośpiekąco-szczypiąco.Oczy mają coś piekąco-szczypiąco.Coś z nich wypływa, jakby morze.Bo to jak woda, ale słone.Moje ręce-nogi-brzuch-tułów-głowa, moje wszystko  miękkie.Jakby z ciasta.Ale słodkiego ciasta.Skąd to, Mistrzu?. Morze wypływa z morza  odpowiedział Mistrz. Słona woda z twoich oczu wypływa zoceanu-w-twojej-piersi [ Pobierz całość w formacie PDF ]