Home HomeLee Goldberg Detektyw Monk 03 Detektyw Monk i strajk policjiprogram%252Bzaj%2525C4%252599%2525C4%252587%25252C%252Bbibliografia%25252C%252Bwyk%2525C5%252582ad%252B01 03Martin Kat Serce 03 Mężne serceŁajkowska Anna Wrzosowisko 03 Cienie na wrzosowiskuMarlowe Mia Dotyk 03 Dotyk oszustaS303Kagawa Julie Iron Fey 03 Iron QueenVinge Joan D Królowe 03 Królowa Lata PowrótRobbins Harold Handlarze snów 03 Spadkobiercy Krainy SnówRoberto Why Great Leaders Don't Take Yes for an Answer Managing for Conflict and Consensus011. Robert Jordan Koło Czasu t6 cz1 Triumf Chaosu
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie powinni też uważać się za nieosiągalnych czy też nietykalnych.Taka postawa mogła ich narazić naniebezpieczeństwo w walce z przestępcami, którzy najczęściejstawiali wszystko na jedną kartę, ponieważ nie mieli już nic dostracenia.Co kazało temu mężczyznie pozbawić życia własne dziecioraz kobietę, z którą je spłodził, a potem samego siebie?W schludnym, podmiejskim domku nie pozostał nikt, kto mógł- TAJEMNICZA GWIAZDA 165by odpowiedzieć na to pytanie.Seth nie mógł opędzić się odponurych myśli.Przeczuwał, że widok, który oglądał, będzieprześladował go przez wiele miesięcy.Dosłownie padał ze zmęczenia i nadmiaru wrażeń.Z trudempodniósł się zza biurka, przeciągnął się, a potem ruszył do szatni.Zastał tam Micka Marshalla.Młody detektyw rozcierał obolałestopy.Jego sprężyste, rude włosy domagały się strzyżenia.Byłblady ze zmęczenia.Miał podkrążone oczy i zaciśnięte wargi.Gestem powitał porucznika.Z powrotem wciągnął skarpetki.- Nie musiał pan tam chodzić - odezwał się Seth.- Usłyszałem strzały, siedząc u siebie na ganku - odparłMarshall.- To wydarzyło się tak blisko mojego domu.Jezu,moje dzieciaki ciągle bawiły się z tamtymi.Do diabła, co imteraz powiem? Jak wytłumaczę, co się stało?- Znał pan dobrze ojca tych dzieci?- Właściwie to nie.Był spokojny i grzeczny.Zwykle trzymał się na uboczu.- Marshall mimo woli roześmiał się nerwowo.- Oni wszyscy zawsze tacy są.- Zledztwo prowadzi Mulrooney.Może pan mu pomagać,jeśli pan chce.Ja jadę teraz do domu, bo muszę się trochęprzespać.Niech pan uściska swoje dzieciaki.- Dobrze.- Marshall przeciągnął palcami po włosach.-Aha, poruczniku, zdobyłem trochę informacji na temat De-Vane'a.Seth zesztywniał.- Jest coś ciekawego?- Trudno powiedzieć.Zależy, co pana interesuje.Ma pięćdziesiąt dwa lata i nigdy nie był żonaty.Po ojcu odziedziczyłduży majątek.Cenne winnice na wyspie, która nazywa się Ter-resa.A także gaje oliwne i hodowlę bydła.- A więc to farmer-dżentelmen?- Och, nie tylko.Ten facet prowadzi rozmaite interesy na 166 TAJEMNICZA GWIAZDAcałym świecie, i to na dużą skalę.Transport morski, telekomunikacja, import-eksport.Jego firmy handlują wszystkim, co przynosi największe dochody.Trzy lata temu został u nas ambasadorem Terresy.I chyba tu mu się spodobało.Kupił imponującąrezydencję przy Foxhall Road.Często wydaje wystawne przyjęcia.Jest znany, ale nikt nie chce rozmawiać na jego temat.Pytanio DeVane'a ludzie, od razu stają się nerwowi.- Osoby wpływowe nie bywają na ogół lubiane.- Być może.Tyle udało mi się dowiedzieć.Na razie niewiele.Pięć lat temu był podobno blisko związany z jakąś Włoszką.Sławną śpiewaczką operową.Ale potem ta kobieta naglezniknęła.- Zniknęła? - Zaintrygowany Seth nadstawił ucha.- Jak tosię stało?- W bardzo dziwny sposób.Rozpłynęła się jak we mgle.Policji włoskiej nie udało się wykryć, co się z nią stało.W swejrezydencji w Mediolanie pozostawiła wszystko.Biżuterię, stroje i inne wartościowe rzeczy.Zpiewała tam właśnie w operzei nie zjawiła się na wieczornym występie.Po południu poszła nazakupy, kupiła mnóstwo rzeczy, które kazała odesłać do domu,i już więcej jej nie widziano.- Czy brano pod uwagę uprowadzenie?- Tak, ale nikt nie żądał okupu.Przez pięć lat nie natrafionona żaden ślad.Nie znaleziono ciała.Miała.- Marshall wytężyłpamięć - trzydzieści lat.Była u szczytu sławy.Podobno byłapiękna.Na swoich bankowych kontach zostawiła mnóstwo pieniędzy.Nadal tam leżą.- Przesłuchiwano DeVane'a?- Tak.Kiedy to się stało, podobno akurat pływał swymjachtem po Morzu Jonskim, ciesząc się słońcem i popijającszampana.Miał na pokładzie kilku gości.Rozmawiałem z włoskim policjantem, który przesłuchiwał wtedy DeVane'a, wiel- TAJEMNICZA GWIAZDA 167kim miłośnikiem opery.Był zdania, że De Vane specjalnie sieniezdziwił i nie przejął zaginięciem śpiewaczki.Policjant podejrzewał, że facet maczał w tym palce, ale nie sposób było cokolwiekmu udowodnić.De Vane obiecał nawet nagrodę w wysokościpięciu milionów lirów dla kogoś, kto wskaże miejsce pobytu tejkobiety.Ale nikt nigdy nie zgłosił się po pieniądze.- To intrygująca historia.Niech pan postara się pogrzebaćjeszcze głębiej - powiedział Seth.Równocześnie postanowiłsam zainteresować się bliżej ambasadorem DeVane'em.- Aha, jest jeszcze jedna rzecz - dodał Marshall.- Facet jestkolekcjonerem.Zbiera praktycznie wszystko, co ma dużą wartość.Monety, znaczki, biżuterię, wszelkiego rodzaju dzieła sztuki, a nawet stylowe meble.Mówią, że jest właścicielem wspaniałej kolekcji kamieni szlachetnych.Na tym polu rywalizuje zeSmithsonian Institute.- A więc zbiera także brylanty.- Tak.Podobno kamienie szlachetne to jego namiętność.Mniej więcej dwa lata temu kupił szmaragd za trzy milionydolarów.Wspaniały, ale, jak słyszałem, zapłacił za niego dwarazy więcej, niż był wart, bo kamień ma rzekomo jakąś magicznąmoc.- Marshall skrzywił się drwiąco.- De Vane wygląda mi nafaceta, który mógł zainteresować się Trzema Gwiazdami.Czyżby wierzył w legendę o nieśmiertelności człowieka, który je posiądzie? - roześmiał się głośno.- To prawdopodobne.Seth uprzytomnił sobie, że nie widział nazwiska ambasadora na liście sporządzonej przez Bailey.Dlaczego? To byłodziwne.- Niech pan zbiera informacje [ Pobierz całość w formacie PDF ]