Home HomeTom Clancy Net Force 01 Net ForceBradford Taylor Barbara Emma Hart 01 Kariera Emmy Harte tom 02Alexandra.Ivy. .Straznicy.Wiecznosci.Tom.7. .Zachlanna.ciemnosc.(P2PNet.pl)Erikson Steven Malazańska Księga Poległych Tom 6.1 Łowcy Koœci. PoœcigClancy Tom Jack Ryan 04 Polowanie na Czerwony PaŸdziernikŒw. Tomasz z Akwinu 33. Suma Teologiczna Tom XXXIIIMAURYCY MOCHNACKI Powstanie Narodu Polskiego w 1830 i 1831 tom IIClancy Tom Jack Ryan 03 Polowanie na Czerwony PaŸdziernikAnna Brzezińska Zbój Twardokęsek Tom 4 Letni Deszcz. SztyletLetters to Erik
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Do tej pory udawało ci się pozostawać pozajego zasięgiem.Teraz wreszcie ma szansę cię dopaść,i to za wiele więcej niż tylko morderstwo.Dobrzeo tym wiesz.Inaczej po co by wystawił do tej sprawyswojego pupilka? Przy Kittridge'u może się nieoficjalnie angażować do woli.- Grayson zawiesił głos.- A może ty chcesz, żeby cię skazali?- Bzdury.- Czyżby? Nie myśl, że nie zauważyłem, jak przeciągasz strunę, balansujesz na krawędzi, jakbyś kusił los.Lucas spoglądał za okno niewidzącym wzrokiem.Nie doczekawszy się odpowiedzi, Grayson westchnął.- Dlaczego musisz mi to utrudniać? Przecież ja tylko staram się pomóc.Lucas wiedział, że brat mówi prawdę.Jak jednak wyjaśnić coś, czego sam nie rozumiał? Nie miał pojęcia,dlaczego nie chciał, żeby Alice prowadziła jego sprawęani dlaczego wybrał taki a nie inny styl życia.- Ona mnie po prostu drażni - powiedział wreszcie.Poczuł na plecach przenikliwe spojrzenie Graysona.- Zalazła ci za skórę, co?Lucas odwrócił się na pięcie.Krew huczała muw skroniach.Nawet jeśli brat miał rację, on nigdy tegonie przyzna.Alice Kendall rzeczywiście działała na je-95 go zmysły, ale on nie chciał mieć nic wspólnego z tąskromnisią.Nie mógł sobie darować, że ją pocałował.- Chyba zwariowałeś.- Tak sądzisz? A może to ty zwariowałeś? Może dlaodmiany zaintrygowała cię kobieta, której się nie płaciza okazywanie uczuć?- Nie płacę za swoje kobiety - odrzekł lodowatymtonem.Grayson przyznał mu rację.- Nie, rzeczywiście nie sądzę, żebyś musiał im płacić.Jednak takie właśnie kobiety cię otaczają.Wedługmnie niewinność Alice Kendall przyciąga cię i jednocześnie odpycha.- Od kiedy to zrobiłeś się takim filozofem? Zresztąwszystko jedno.Zwolniłem ją.- Do jasnej cholery - stracił cierpliwość Grayson.- Kiedy wreszcie dotrze do ciebie, że wpadłeś w poważne kłopoty? Ja ich nie rozwiążę.A w tym mieście ani jedenprawnik jeszcze nie wygrał z Walkerem Kendallem.Musisz mieć po swojej stronie jego córkę, chcesz tego czynie.Musisz jak najszybciej znalezć sposób, żeby wróciła.Lucas zwiesił głowę.- To nie będzie takie łatwe - powiedział, uśmiechając się niespodziewanie.- Sama zrezygnowałaby, gdybym jej nie zwolnił.- Jak to?- Powiedziała, że jest mi potrzebne alibi.Więc go dostarczyłem.- Jak, do cholery, udało ci się to zrobić? Przecieżtwierdziłeś, że byłeś sam.Lucas przejrzał od niechcenia gazetę, po czym rzuciłją z powrotem na stół.- Micki nalegała.A ja nie odmawiam damom.96 - Niech cię diabli, Lucasie! Jak mogłeś zrobić coś takiego? - Grayson potrząsnął głową.- Boże, zupełnie nierozumiem, co się z tobą dzieje.Zapadła nieprzyjemna cisza.W pokoju pomimopootwieranych okien gwałtownie podniosła się temperatura.- Tak czy inaczej - podjął temat Grayson - lepiej wykorzystaj swój urok i odzyskaj pannę Kendall.To jestwojna, Lucasie, w której musisz zdobyć przewagę.W tym może ci pomóc tylko Alice Kendall.Na twoimmiejscu poszedłbym do niej od razu.Chyba nie muszęci przypominać, że przesłuchanie przed ławą przysięgłych wyznaczono na piątek rano.- Ona wybiera się dziś na przyjęcie do Darnellów.Odwiedzę ją kiedy indziej.- A ja myślę, że powinieneś iść na to przyjęcie.Alice przebiegła na palcach ze swojego domku do rodzinnej rezydencji.Weszła do środka bez pukania.Była w swojej najładniejszej jedwabnej sukni.No dobrze,była to jej jedyna jedwabna suknia.Nie stać ją było nawięcej, a ojciec miał ważniejsze wydatki niż stroje wieczorowe córki.Uwielbiała ją.Błyszczący, zielonkawy materiał nadawał jej bursztynowym oczom szmaragdowy odcieńi sprawiał, że jasna skóra wydawała się raczej kremowaniż blada.Wiedziała, co prawda, że suknia ta była dlaniej nieco zbyt dziewczęca, ale ojciec kupił ją pięć lattemu, gdy jeszcze myślał, że jego córka będzie udzielaćsię w towarzystwie, a nie rozpocznie studia prawnicze.Stryj zauważył ją, jak tylko pojawiła się w pokojugościnnym.- Alice, wyglądasz prześlicznie.97 Harry Kendall był niższy od Walkera, zaczynał łysieć i tyć.Od śmierci matki zajmował się nią i jej bratem.Chociaż robił karierę w policji, nigdy nie był takzajęty pracą jak ojciec.Alice uwielbiała go.Uśmiechnęła się.- Dziękuję, stryju.Ty też wyglądasz zachwycająco.Mężczyzna spuścił wzrok na swój frak, wykrochmaloną białą koszulę, czarną, jedwabną kamizelkę, niecoopiętą na brzuchu, i uśmiechnął się.- Nieczęsto tak się stroję.Cieszę się, że postanowiłaśwybrać się na przyjęcie.Naprawdę musisz się więcej pokazywać w towarzystwie, Alice.Młoda kobieta nie powinna zamykać się przed światem i grzebać w książkach prawniczych.- Zmarszczył brwi.- I wbrew temu, co sądzi twójojciec, uważam, że powinnaś przestać interesować się Clarkiem.Niech wie, że nie siedzisz z założonymi rękami i czekasz, aż on łaskawie podejmie jakąś decyzję.Mnóstwomłodzieńców chciałoby cię mieć za żonę.Alice poklepała stryja po ramieniu.- Tak.I pchają się do mnie drzwiami i oknami.Harry mruknął coś niezrozumiale pod nosem.Wiedział równie dobrze jak wszyscy inni, że Alice ma rację.Była w miarę ładna, ale nigdy nie opanowała trudnejsztuki flirtowania, rozdawania nieśmiałych uśmiechówi sprawiania, że mężczyzna czuł się w jej towarzystwiepępkiem świata.Były to poważne wady.W dodatku wykonywała bardzo niekobiecy zawód prawnika.Jedynymężczyzna, którego nie odpychała, to Clark.I Lucas, pomyślała niespodziewanie.Przypomniała sobie ich pocałunek.Nie, jemu nieprzeszkadzało, że była adwokatem.- Alice?Wyrwana z zamyślenia, zawstydzona przytknęła98 palce do warg.Otrząsnęła się z niechcianych myśli.- Ja się wcale nie zamykam.- Wyciągnęła ramiona,żeby zaprezentować suknię i zmarszczyła nos.- Wyglądam bardzo niemodnie?W tym momencie ze schodów zszedł jej brat, Maxwell.- W Bostonie, droga siostro, nic nigdy nie wychodziz mody.Kobiety wyciągają z szaf ciągle te same sukniepachnące kulkami na mole [ Pobierz całość w formacie PDF ]