Home HomeSinclair Ian Szczepienia niebezpieczne ukrywane faktySzczepienia niebezpieczne ukrywane fakty Ian SinclairHoward Linda 05 Niebezpieczne zbliżenieEnoch Suzanne Niebezpieczny pocalunek (2)Christine Drews Niebezpieczna znajomoscLinda Howard Niebezpieczna miłoœćG.G.martin D.Gardner Niebezpieczne kobietyMalpas Jodi Ellen Ten mężczyzna 04 Jego pocału nkiKofta Krystyna Jak zdobyć, utrzymać i porzucić mężczyznęChristie Agata Mezczyzna w brazowym garniturze
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.* To nie takie dziwne, że nie chce opowiadać * odparł sucho.Oboje na chwilę umilkli.Jens pierwszy przerwał ciszę:* Przesłaliśmy oba mundury Emila do analizy.Na jednym widać kilka ciemnych plam, którewyglądają dość podejrzanie.* Krew?* Być może.Irenę przyszła do głowy pewna myśl.* To dziwne, że w mieszkaniu nie ma żadnych rzeczy Marcusa.Jak gdyby ktoś chciał zatrzećwszelki ślad po nim.Gdzie są jego ubrania? Pojechał do Góteborga na początku marca, żeby spakować letnierzeczy na podróż do Tajlandii.Dlaczego w szafach Emila nie ma jego zimowych ubrań? Igdzie są materiały i przybory do pracy? Wiemy, że miał je ze sobą w Kopenhadze, bowykonywał tam dużo zleceń.* Przeszukujemy ostatnie pomieszczenia w domu Emila.Strych i piwnicę.Może te rzeczy sągdzieś schowane.* Daj znać, jeśli pojawi się coś interesującego.* Obiecuję.Trzymaj się.Rozłączyli się.Irenę weszła do pokoju Anderssona i poczuła przyjemny zapach świeżo zaparzonej kawy.Hannu Rauhala też już tam był.Przywitała się z nim i pogratulowała zmiany stanu cywilnego. * Więc nie pojechaliście w podróż poślubną zaraz po weselu?* Nie.Gdyby to był ktoś inny, Irenę na pewno pytałaby dalej, by się dowiedzieć, kiedy podróżdojdzie do skutku.Wiedziała jednak, że z Hannu nie ma to sensu.Nie chciał opowiadać, więcnie było na niego siły.Przy okazji zapyta Birgittę.* Właśnie rozmawiałem z Hansem Pahlissem.Będzie tu jutro koło czwartej * powiedziałHannu.Irenę zanotowała w pamięci, że powinna być obecna przy przesłuchaniu.To, co ma dopowiedzenia wirusolog, może być bardzo interesujące.Szczególnie mając na uwadze, że jestlekarzem.Napełnili kubki kawą i Irenę zaczęła swoją długą opowieść.Ani komisarz, ani Hannu nie przerywali jej, a mimo to relacja zajęła prawie dwie godziny.Andersson siedział, stykając dłonie czubkami palców i wydając niskie pomruki.Hannuskoncentrował wzrok na jednym punkcie przy lewym uchu Irenę.Obaj wyglądali na bardzoskupionych.W końcu komisarz powiedział:.;* Ponieważ Emil i Marcus znali się, trzeba wyjść od tego, że znali mordercę.Pytanie, czy jestw Góteborgu czy w Kopenhadze.* W obu tych miejscach * powiedział Hannu.* Wiemy, że zabijał w obu miastach, ale miałem na myśli to, gdzie mieszka * próbowałuściślić Andersson.* W obu tych miejscach * powtórzył Hannu.%7łartował sobie z komisarza? Irenę spojrzała zezdziwieniem na Hannu i coś jej zaświtało.* Chcesz powiedzieć, że morderca może mieszkać w obu miastach * upewniła się.* A przynajmniej mieć z nimi silne powiązania.* Marcus mówił o swoim lekarzu w Góteborgu.Dał do zrozumienia, że może byćniebezpieczny.Innym razem powiedział, że policjant w Kopenhadze może być równieniebezpieczny.Komisarz przerwał jej z irytacją w głosie:* Tak twierdzi twój tajny informator.Co za bezsens, że nie możemy poznać jego tożsamości!Mundury policyjne znalazły się u tego Emila i sama mówiłaś, że dużo przemawia za tym, iżon jest owym policjantem.* Ale nie jesteśmy tego pewni.Dlatego nie mogę zdradzić jego tożsamości.Zwłaszcza mającw pamięci, co się stało z Isabell i Emilem * powiedziała twardo Irenę.Andersson prychnął.* I co by się stało, gdybyś zdradziła to nam tutaj, w Góteborgu! Czy sądzisz, że ktoś z nas.Przerwał mu jakiś hałas przy drzwiach.Jonny otworzył je i wkroczył do środka.Był świeżoogolony i pachniał męskim żelem pod prysznic, ale na przekrwione oczy niewiele mógłporadzić* Cześć.Segregowałem kopie materiałów ze śledztwa w sprawie zamordowania Isabell Lind.Jens przyśle ostateczny protokół obdukcji, kiedy go dostanie.Podszedł niespeszony do biurka Anderssona i położył stos papierów na poplamionąpodkładkę.Komisarz zmierzył go surowym wzrokiem.Potem westchnął głośno i zwrócił się do Irenę:* Dobrze.Mogę zrozumieć twoje obawy.Wspaniale było wrócić do domu wieczorem.Krister wybrał się dziś na zakupy do halitargowej.Jutro miał wolne, do pracy szedł dopiero w sobotę po południu.Kiedy Irenęprzekroczyła próg, nacierał właśnie kotlety czosnkiem i przyprawami.Jenny stała obok zniezadowoloną miną.Nie skomentowała wyboru ojca w kwestii potrawy, tylko wytrwale napełniała wysmarowaną formę krojonymi pomidorami i cukinią.Katarina kroiła sałatęlodową i wkładała ją do salaterki razem z kukurydzą i ogórkiem.Sammie jak zwykle był pierwszy przy drzwiach, by radośnie powitać Irenę.Mąż i dziecizjawili się tuż za nim.Katarina była przygnębiona.Lekarz powiedział jej dzisiaj, że nie będzie mogła trenować conajmniej przez dwa tygodnie.Rentgen nie wykazał urazów kości, ale bóle i ograniczonaruchomość szyi i kręgosłupa piersiowego były nadal uciążliwe.* Jeśli nie będę ostrożna, istnieje ryzyko chronicznego bólu * powiedziała.* Jakie leczenie zalecił? * zapytała niespokojnie Irenę.* Akupunkturę i gimnastykę rehabilitacyjną.* Dostała skierowanie do ortopedy, który się specjalizuje w urazach kręgosłupa szyjnego *dodał Krister.* A jeśli już nigdy nie będę mogła uczestniczyć w zawodach? W takim stanie jak teraz nawetnie mogę trenować * powiedziała Katarina.Wyglądała, jakby miała się zaraz rozpłakać.* Możesz się zająć wyprowadzaniem psów.To świetna forma ruchu.Dużo wskazuje na to, żebędziemy mieć wkrótce w domu syna Sammiego * odparła przekornie Jenny.* Co? O nie! Nie dam rady z dwoma psami * jęknęła Irenę.* Ty nie dasz rady! Ciebie przecież nigdy nie ma w domu.Irenę poczuła się dotknięta słowami Jenny.Powiedziała bezbarwnym głosem:* Nigdy nie ma mnie w domu [ Pobierz całość w formacie PDF ]