Home HomeLee Goldberg Detektyw Monk 03 Detektyw Monk i strajk policjiprogram%252Bzaj%2525C4%252599%2525C4%252587%25252C%252Bbibliografia%25252C%252Bwyk%2525C5%252582ad%252B01 03Martin Kat Serce 03 Mężne serceŁajkowska Anna Wrzosowisko 03 Cienie na wrzosowiskuMarlowe Mia Dotyk 03 Dotyk oszustaS303Coulter Catherine Gwiazda 03 Gwiazda z nefrytuKagawa Julie Iron Fey 03 Iron QueenVinge Joan D Królowe 03 Królowa Lata PowrótRobbins Harold Handlarze snów 03 Spadkobiercy Krainy SnówEncyklika Jana Pawała II Redemptoris Mater(Matka Odkupiciela)25.03.1987
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Odwrócił się szybko i dostrzegł zbliżającego się lorda Sotha, w któregopomarańczowych oczach płonęła śmierć. Tanis cofnął się z koroną w ręku, wiedząc, że nie może walczyć z przeciwnikiem zzagrobu.- Zatrzymaj się! - krzyknął, trzymając koronę nad posadzką sali audiencyjnej.-Powstrzymaj go, Kitiaro, bo inaczej resztkami siły konającego rzucę ją w tłum.Soth zaśmiał się bezgłośnie i zbliżał się nadal, wyciągając bezcielesną dłoń, któramogła zabić samym dotykiem.- Jakimi  siłami konającego ? - spytał cicho upiorny rycerz.- Moja magia obróci tweciało w proch, a korona upadnie u mych stóp.- Lordzie Soth - zabrzmiał dzwięczny głos dochodzący z podwyższenia pośrodku sali- zatrzymaj się.Niech ten, kto zdobył koronę, przyniesie ją do mnie!Soth zawahał się.Trzymając rękę wciąż wyciągniętą ku Tanisowi, zwrócił ku Kitiarzepytające spojrzenie pustych, płonących oczu.Po zdjęciu smoczego hełmu z głowy, Kitiara patrzyła tylko na Tanisa.Widział, jakbłyszczą jej brązowe oczy, jak policzki pałają rumieńcem podniecenia.- Przyniesiesz mi koronę, Tanisie, prawda? - zawołała Kitiara.Tanis przełknął ślinę.- Tak - rzekł, oblizując suche wargi.- Przyniosę ci koronę.- Straże! - rozkazała Kitiara, gestem wysyłając je naprzód.- Eskortujcie go.Każdy,kto go dotknie, zginie z mojej ręki.Lordzie Soth, proszę dopilnować, aby dotarł do mniebezpiecznie.Tanis zerknął na Sotha, który powoli opuszczał morderczą dłoń.- On wciąż tobą włada, o pani - Tanisowi wydało się, że usłyszał szyderczy szeptupiornego rycerza.Potem Soth stanął za nim, a niesamowity chłód promieniujący od rycerza niemal ściąłkrew w żyłach Tanisa.Razem zeszli po schodach, tworząc osobliwą parę - widmowy rycerzw poczerniałej zbroi i półelf ściskający w ręku okrwawioną koronę.Oficerowie Ariakasa, którzy stali z wyciągniętą bronią u stóp schodów, cofnęli się,choć niektórzy niechętnie.Gdy Tanis stanął na marmurowej posadzce i mijał ich, wieluposyłało mu wrogie spojrzenia.Dostrzegł błysk sztyletu w dłoni jednego, niewypowiedzianąobietnicę w ciemnych oczach.Zbrojni w miecze strażnicy Kitiary otoczyli Tanisa, choć atmosfera śmiercitowarzysząca Sothowi zapewniała mu bezpieczne przejście przez tłum.Tanis zaczął się pocićw swej zbroi.A więc to jest władza, pomyślał.Kto ma koronę, rządzi - lecz wszystko to możezmienić w środku nocy jedno pchnięcie sztyletu zabójcy! Tanis szedł bez wahania i wkrótce wraz z lordem Sothem dotarł do stóp schodówwiodących na szczyt platformy w kształcie węża z kapturem.Na górze stała Kitiara, piękna wswym zwycięstwie.Tanis sam wszedł po stopniach przypominających ostrogi, zostawiwszyna dole lorda Sotha, którego pomarańczowe oczy płonęły w pustych oczodołach.Gdy Tanisdotarł do szczytu platformy, do szczytu wężowego łba, zobaczył Lauranę stojącą za plecamiKitiary.Laurana miała bladą, chłodną, opanowaną twarz.Spojrzała na niego - i nazakrwawioną koronę - po czym odwróciła głowę.Nie miał pojęcia, o czym myśli, czy coczuje.To nieważne.On to wyjaśni.Podbiegając do niego, Kitiara pochwyciła go w ramiona.W sali zabrzmiały radosnewiwaty.- Tanisie! - szepnęła.- Zaprawdę naszym przeznaczeniem było razem rządzić! Byłeśwspaniały, cudowny! Dam ci wszystko.cokolwiek zechcesz.- Lauranę? - spytał chłodno Tanis pod osłoną zgiełku.Jego lekko skośne oczy, oczyzdradzające jego pochodzenie, spoglądały z góry w brązowe oczy Kitiary.Kit zerknęła na elfią kobietę, której wzrok był tak nieruchomy, a skóra tak białaweprzypominała nieboszczyka.- Jeśli chcesz ja - Kitiara wzruszyła ramionami, a potem przywarła bliżej, mówiącsłowa przeznaczone tylko dla niego.- Ale przecież będziesz miał mnie, Tanisie.Za dniabędziemy dowodzić wojskami, rządzić światem.A noce, Tanisie! Będą należały tylko do nas,ciebie i mnie.- Miała przyspieszony oddech, uniosła dłonie, by pogładzić go po zarośniętejtwarzy.- Włóż mi koronę na głowę, najdroższy.Tanis spoglądał w brązowe oczy i widział, że są przepełnione ciepłem, namiętnością ipodnieceniem.Czuł przyciśnięte do niego drżące, chętne ciało Kitiary.Dookoła żołnierzepokrzykiwali szaleńczo, a gwar narastał niczym fala [ Pobierz całość w formacie PDF ]