Home HomeMałe kobietki 02 Długa i zgubna pogoń miłosna Alcott Louisa MayKiley Deborah Scaling Albatros. Historia kobiety, która przetrwała na otwartym morzuTwardowska Kamila Kobiety a władza. Cesarzowe bizantyńskie II poł. V w. po ChrystusieKraszewski Józef Ignacy Ciche wody czyli przewrotnoœć kobiet§ Czarkowska Iwona Słomiana wdowa 02 Kobieta do zadań specjalnychTWARDOWSKA Kamilla Kobiety a władza cesarzowe bizantyńskie II poł. V w. po Chrstatus kobiety w Islamie Abdur Rahman Al ShehaKobiety, które kochajš za bardzo Norwood RobinMarch Mia Klub filmowy Meryl StreepStirling, SM Draka 01 Marching through Georgia
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Podbiegła i otworzyła, drżącz niecierpliwości, a potem od razu utonęła w muskularnych ramionach.Zwiewny szlafroczeknie wiadomo kiedy znalazł się na podłodze obok przepoconego T-shirta.Poczuła, jak mężczyznapodnosi ją niczym małą dziewczynkę i niesie do łóżka.Jęk pożądania zlał się z westchnieniemsatysfakcji. Spiiiros!.Och, Spiiirosss. Rozdział 10Kiedy aspirant Zuzanna Brodzik odbierała telefon od swojego zwierzchnika, mimo woliprostowała plecy i miała ochotę stanąć na baczność.Może dlatego, że naczelnik zawsze mówiłoficjalnym, służbowym tonem. Pani aspirant, jakie postępy w dochodzeniu?Odpowiedziała mu jednym tchem: Przygotowałam pismo do operatorów sieci komórkowych.Niech ustalą, czy PawełPatejuk miał przypisany numer telefonu, a jeśli miał, to niech nam udostępnią billingi połączeń.Z trudem powstrzymała się, by nie trzasnąć obcasami.Szef chwilę się zastanawiał. Telefon? Hmm. Zdziwiło mnie, że nie znaleziono przy nim żadnej komórki. Słusznie.Co na to prokurator Szatan? Przybił pieczątkę, ale długo się wahał. To u niego normalne.Hmmm.Postaram się przyspieszyć odpowiedz, w końcuchodzi o morderstwo.Czasami czeka się miesiące, choć jak się ich przyciśnie, dają materiałz dnia na dzień.Coś jeszcze? Umówiłam się z wykładowcami na siedleckim uniwersytecie.Może ktoś będziewiedział.cokolwiek  dodała i aż zmrużyła oczy ze złości na siebie. Cokolwiek  ale to zabrzmiało! To jak będzie pani wiedziała.COKOLWIEK, to proszę mnie poinformować, paniaspirant.Cholera! Cholera! Cholera! Cokolwiek !Cholera!Przecież mogła powiedzieć  coś istotnego dla sprawy.O! Właśnie.Coś istotnego.Cholera!Komisariat, jak na złość, był dzisiaj pełny i wszyscy słyszeli, co palnęła szefowi.Musiuważać na to, co mówi, do diabła! Tym bardziej że przecież.nie miała nic! Sprawdziłauczestników morderczej imprezy: niekarani, mniej lub bardziej znani w swoich środowiskach,zero motywu! Trzeba to powiedzieć jasno: stała w miejscu! Nie wszyscy jednak muszą o tymwiedzieć.Naczelnik już parę razy podkreślił, że przyznanie jej sprawy o zabójstwo to dużewyróżnienie.Wierzył w jej umiejętności, to była jego decyzja, a Zuzanna tak bardzo nie chciałago zawieść.Tym bardziej że szedł jej na rękę i na razie nie musiała się zajmować kradzieżamikur, pijanymi rowerzystami czy też burdami pod sklepem monopolowym.Wez się w garść! Cholera!Zadzwoniła do naczelnika i poprosiła o zgodę na wyjazd do Nurca, miejscaurodzenia i zameldowania Patejuka.Miała nadzieję, że tam dowie się czegoś więcej o denacie.Każda informacja mogła okazać się istotna, rzucić nowe światło na sprawę.Sprawdziłana mapie, jak tam dojechać.Nurzec był oddalony o niecałą godzinę jazdy autem.Droga takprosta, że nie musi brać GPS-a.Pojechała do domu, żeby się przebrać.W jasnych dżinsach, białym T-shirciei z włosami związanymi w koński ogon wyglądała jak turystka.Nie chciała wyglądać jak policjantka.Zuzanna była zauroczona wschodnią Polską.Mijała gęste lasy i zachwycała się urokiemnadbużańskich wiosek, a im dalej na wschód, tym wydawały jej się piękniejsze.Mieszkała tu od paru miesięcy, ale dziś pierwszy raz zapuściła się tak daleko.%7łe teżturyści jeszcze nie odkryli tego zakątka! Może to i dobrze? Jest tu tak dziewiczo, tak.inaczej.Tak pięknie! Uśmiechnęła się i wtedy zdała sobie sprawę, że to pierwszy szczery uśmiech,od kiedy wyjechała z Sanoka.Sanok.Kochany Sanok.Teraz tu jest moje miejsce!, przywołała się do porządku.Podkręciła radio i zaczęła nucić razem z wykonawcą piosenki, ale myśli o dawnymżyciu nie chciały jej opuścić.Wyjazd z Sanoka był ucieczką od cierpienia.Jak to dobrze, żenigdy nie zdradziła się ze swoimi uczuciami! Przyjaciółka i jej mąż nigdy się nie dowiedzą, conaprawdę czuła na ich ślubie, w dodatku jako druhna. Po prostu przegrałam w tej walce, no!  mruknęła.Ale prawda była taka, że nigdy do walki nie stanęła.Walczyć o faceta?! Sam dokonałwyboru i tyle! Wybrał Paulę, ożenił się z nią, a Zuza została druhną.Koniec, kropka.Znowu podkręciła głośniej radio, bo Eska zaczęła tracić zasięg, a w serwisieinformacyjnym nadawali właśnie zabawny felieton Tamary Pawlik.Lubiła relacje tejdziennikarki, zawsze chciała przyłapać ją na braniu oddechu między szybko rzucanymizdaniami, ale ani razu jej się to nie udało.Ta dziewczyna po prostu nie oddychała! Zuzannauśmiechnęła się znowu.Drugi raz tego dnia.Minęła Sarnaki i zaraz na przejezdzie kolejowym zobaczyła wielki szyld z apetycznymczerwonym owocem:  Gospodarstwo Sadownicze SAMO JABAKO Alina Paluch i Córka.Wytwórnia soku jabłkowego.Strzałka pokazywała, gdzie trzeba jechać. To stąd są te soki!Uradowana, jakby dokonała epokowego odkrycia, w jednej chwili skręciła.Miała takdobry humor, że postanowiła przywiezć kolegom z komisariatu po kartonie soku, o którym jużkrążyły legendy.Był smaczny i oryginalnie pakowany: nalewało się go z kraniku wystającegoz opakowania.I, niestety, nie był powszechnie dostępny.Pięć minut pózniej znalazła się w Kolonii Klimczyce i wjechała na podwórze tłoczniprzez szeroko otwartą bramę.Na schludnym podwórzu dwie eleganckie kobiety w średnimwieku stały przy aucie, w bagażniku było pełno toreb z zakupami.Jedna z nich miała krótkoobcięte włosy i cerę, jakiej mogłaby pozazdrościć każda dwudziestolatka, druga, z długimi,rozpuszczonymi włosami, przypominała Zuzie Sophię Loren [ Pobierz całość w formacie PDF ]