Home Home(19) Szumski Jerzy Pan Samochodzik i ...Złoto Inków tom 1(18) Szumski Jerzy Pan Samochodzik i... Bursztynowa Komnata tom 2(75) Pan Samochodzik I Projekt Chronos Arkadiusz NiemirskiPS25 Pan Samochodzik i Skarby wikingow t.1 Niemirski ArkadiuszPS83 Pan Samochodzik i Zamek w Malborku Sebastian MiernickiSebastian Miernicki 72 Pan Samochodzik i siódmy wojownik102 Pan Samochodzik i Biblia Lutra Czarnik JakubPS97 Pan Samochodzik i Castrum Doloris Jakub CzarnyMiernicki Sebastian Pan Samochodzik i ... Pasażer Von StuebenaPS51 Pan Samochodzik i Krzyż Lotaryński Niemirski Arkadiusz
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. A że pan Tomasz obiecał opowiedzieć nam o początkach rodu Radziwiłłów  Marek niechciał być gorszy  pomyśleliśmy, że miło będzie wysłuchać tej opowieści właśnie tutaj, wich dawnej posiadłości. Niech więc opowiada!  uśmiechnął się mistrz. Nie będę przeszkadzał!  i odszedł doswego pokoju.Wydawało mi się, że Urwisy wzruszyły lekko ramionami.Ale, co tam! Wiedziałem, żecoś ważnego ich tu sprowadza.Tak jawnie, w biały dzień i na oczach wszystkich No to chodzcie na górę, umyć się po wędrówce.A potem zejdziemy do palarni napogawędkę.Pokażę wam też kilka drobiazgów, o których być może zapomniał pan Nataniel. Może jednak chłopcy zostawią bagaże tu na dole. usłyszałem głos kustosza izobaczyłem jego pełen przerażenia wzrok wpatrzony w stelaże plecaków.Zląkł się pewno opowierzone jego pieczy rzezby i wazony.Chłopcy bez słowa zdjęli plecaki.Ze schodów przyglądał się temu ze smutną miną komisarz Kolec.Gdy przechodziliśmy obok niego nie powiedział ani słowa, choć widziałem, że ma na toogromną ochotę. Ledwo zamknąłem drzwi pokoju, a już prawie wykrzyknąłem: Co się stało?! Dlaczego tu przyszliście?! Bo nas zdemaskowano  ponuro mruknął Piotr, upychając się obok Jarka i Marka nałóżku. Jak to się stało?  z trudem powstrzymałem się, by nie zapalić papierosa. Nie wiedzielibyśmy, gdyby nie śnieżek, który poprószył po pomocy. ciągnął dalejPiotr Gdyśmy zajmowali się cadillakiem pana Nataniela. nie wiedzieć czemu parsknąłśmiechem Jarek. Aadnie że. machnąłem ręką  ale o wozie potem, teraz: co było dalej? No więc dalej. westchnął Piotr. Rano chcieliśmy się wycofać na dziennyposterunek, a tu patrzymy. Patrzymy  przerwał mu Marek  a tu na ścieżynce przez zarośla ślady butów! Ktośpodszedł prawie pod nasze obozowisko, postał chwilę i zawrócił.My po śladzie, a on prostodo miejsca, ładny kawałek za ogrodzeniem, gdzie zakręcik i gdzie czekał samochód.Jarek,spec, po śladach opon. Zimowe, Good Year. mruknął Jarek..poznał, że to nie byle bryka, ale coś lepszego, bo takich gum to się do byle polonezanie zakłada.No i pojechali! A to wszystko musiało się stać dopiero  wtrącił Piotr  inaczej nie wiedzielibyśmy, żenas mają.Chwała niech będzie chmurom śnieg niosącym! Podszedł więc was. pokiwałem smutnie głową,  Kto to mógł być? Tyle wiemy, że kobieta, druhu. spojrzeli na mnie z ukosa. Czarna Milady!  szepnąłem. Może i ona  zgodził się ze mną Marek. My kombinujemy, że to ta, która pętała się poopactwie i tak zdenerwowała biednego profesora Pronobisa. Ta od broszki  dodał Piotr. Samochodem, którym przyjechała, mogło być volvo.Iitam! A skoro ona i jej bractwo o nas już wiedzą, to nie było sensu sterczeć dalej na mrozie idlatego wylezliśmy na światło dzienne. Tak  mimo wszystko podniosłem kciuk na znak zwycięstwa. Spisaliście się namedal, udaremniając tamtym dwom wyniesienie z pałacu skradzionych obrazów. Wyniosą je teraz  skrzywił się.Marek. Teraz jest tu policja  próbowałem go uspokoić A druh myśli, że o tym nie wiemy?  zaśmiał się Urwis. A skoro my wiemy, to iszajka! Już ona znajdzie sposób! To zmartwienie policji!  uciąłem biadolenie  Wytłumaczcie mi się teraz, jak to sięstało, że nie dopilnowaliście samochodu pana Nataniela! Dopilnowaliśmy jak najbardziej!  uśmiechnęły się Urwisy.  No to kto spuścił powietrze? My!  zabrzmiało unisono. Wy, łotry? Dlaczego? Aby cadillaca gruntownie zabezpieczyć  spojrzał mi w oczy Piotr. Jaki złodziejukradnie wóz na  flakach.A poza tym. Co poza tym, chuligani!  zakrzyknąłem udając wielki gniew. Poza tym pan Nataniel spławił nas stąd! A myśmy chcieli jeszcze trochę pobyć!Pooglądać!  odkrzyknęły Urwisy.Cóż, czy nie miały odrobiny racji? Mimo to westchnąłem ciężko: I dlatego to ja musiałem pompować te cztery grubaśne dętki? Tak jakoś wyszło. Urwisy spuściły głowy. Sorry! A niech was!. nie mogłem powstrzymać śmiechu. Teraz marsz do palarni, topoopowiadam wam o pierwszych Radziwiłłach.Chodzcie już, bo komisarz Kolec przyglądałsię wam podejrzliwie. Otóż. rozpocząłem przemowę do skupionej przy mnie trójki  legendarnymzałożycielem rodu Radziwiłłów był pózniejszy arcykapłan całej, pogańskiej jeszcze, Litwy,Lizdejko, najmłodszy syn księcia Narymunda, zamordowanego przez swego młodszego brata,Dowmunda.Ten nie omieszkał zabić też wszystkich bratanków, aby zapewnić sobie spokojnepanowanie.Jedno niemowlę jednak zostało uratowane i zawieszone w koszyku na dębie nadWilią, niedaleko miejsca, gdzie w przyszłości stanąć miało Wilno. Historia podobna do biblijnej. szepnął Marek. W tym czasie polował tam książę Witenes, starszy brat księcia Giedymina.Usłyszałpłacz dziecka i przygarnął je do siebie, a z czasem wychował na kapłana, pózniej arcykapłanaLitwy, czyli krywe  po litewsku: krywejte.I dał mu swą córkę, Pojatę, za żonę.Miejscowośćpowstała tam, gdzie płakał mały Lizdejko w koszu na drzewie, nazywa się po dziś dzieńWerki, co znaczy  płakać. A skąd wzięła się nazwa rodu Radziwiłłów?  zapytał dociekliwy Jarek. Gdy Giedymin, brat Witenesa, polował na górze, która dziś nazywa się Górą Zamkowąw Wilnie, zabił tam ogromnego żubra.A że była już noc, położył się spać na trawie i we śnieukazał mu się żelazny wilk.Ten tak potrącał swa żelazną skórą, że powstał z tego ogromnyhałas, który obudził księcia.Giedymin czym prędzej wezwał zięcia swego brata, Lizdejkę, abywytłumaczył mu ów sen.Lizdejko upatrzył w tym śnie wielką przepowiednię i nakazał księciuwznieść w tym miejscu zamek, a wokół niego miasto.Właśnie ponoć od tej  rady , danejprzez arcykapłana księciu powstało hasło i imię Radził-Radziwiłł.Nawet jak na legendę niewydaje mi się to prawdopodobne, bo świadczyłoby o tym, że pogańscy Litwini mówili popolsku.Ale do rzeczy.Otóż prawnukiem Lizdejki był Wijszud, jego zaś synem Radziwiłł,który po przyjęciu chrztu wraz z Jagiełłą przybrał imię Mikołaja I Radziwiłła.Przerwałem opowieść, ponieważ obserwujący nas oficer policji niecierpliwił się coraz wyrazniej. Poopowiadałem, a teraz, jeśli chcecie, przejdziemy się jeszcze po pałacu i.dozobaczenia w Sulejowie.Ja tu jeszcze muszę zostać, choć przyznaję, że bez was, czuwającychtam, na zewnątrz, będzie mi o wiele trudniej skutecznie działać!Urwisy sapnęły z dumą.Oczywiście pałac zwiedzić chciały.Ale nie minęło wiele czasu, jak powędrowały dobramy odprowadzane przeze mnie i skupione spojrzenie komisarza Kolca, który grzecznie,acz stanowczo nie wyraził zgody na odwiezienie chłopców do Aowicza. Przepraszam, ale takie mam rozkazy  powiedział.Musieliśmy zastosować się do życzenia komisarza [ Pobierz całość w formacie PDF ]