Home HomeMichael Dobbs Szeœć miesięcy w 1945. Roosevelt, Stalin, Churchill, Truman. Od wojny œwiatowej do zimnej wojnyKasjan Jan Mirosław Na przełęczy œwiatów 150 ukraińskich baœni, gadek, humoresek i podań ludowychLaini Taylor Córka dymu i koœci 02 Dni krwi i œwiatła gwiazdMargit Sandemo Cykl Saga o Królestwie Œwiatła (09) Sol z Ludzi LoduZBIGNIEW BŁAŻYŃSKI MÓWI JÓZEF ŒWIATŁO. ZA KULISAMI BEZPIEKI I PARTII (1940 1955)Gutberlet Bernd Ingmar 50 Największych kłamstw i legend w historii œwiata002. Robert Jordan Koło Czasu t1 cz2 Oko Œwiata§ Majer Pietraszak Wanda Cztery pory roku Heleny HornLeszek Jańczuk Wstęp do Nowego TestamentuTylko On Sylvia Day
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Widząc, że Telamon ciągle jeszcze się dziwi, mówił dalej:- W tym samym właśnie miejscu mieszkali dwaj olbrzymi, imieniem Otos iEfialtes; byli synami Posejdona i żony Aloeusa, dlatego też nazywano ichAloadami.Po urodzeniu przybywał im co roku sążeń na wysokość, a łokieć naszerokość;119ponieważ odznaczali się ponadto, jak zwykle dzieci Posejdona, charakterembutnym i gwałtownym - mając lat dziewięć, postanowili zmierzyć się z bogami.Wtym celu położyli tę oto Ossę na Olimp, a na Ossę Pelion, aby tą drogą dostaćsię do nieba.Otos żądał dla siebie za żonę - Hery, a Efialtes Artemidy.Ares,grozny bóg wojny, wyszedł im na spotkanie, ale nic nie mógł poradzić; Aloadzi gopochwycili i związali tak, że pózniej Hermes musiał uwolnić go podstępem.Zgubiła zaś ich Artemida; zamieniwszy się w łanię, przemknęła się między nimi;olbrzymi rzucili swe dzidy myśliwskie, lecz ona biegła tak szybko, że bracia,pragnąc ją ugodzić, trafili jeden w drugiego.Widzisz więc, na Olimp stawia siędwie góry, aby dosięgnąć nieba, siedziby bogów.- I ty w to wierzysz? - zapytał Telamon.- Nie powinieneś pytać, czy ja wierzę w tę lub ową przypowieść, tylko czy onami coś mówi.I wówczas ci odpowiem: mówi mi ta przypowieść bardzo wiele.Samznałem ludzi, którzy porywali się na wielkie rzeczy na oślep, jak Aloadzi, i wpodobny sposób ginęli.Kiedy będziesz miał syna, nie zapomnij mu opowiedziećmojej przypowieści.Podczas gdy Telamon zastanawiał się nad znaczeniem słów Orfeusza, Argozrównała się z Olimpem.Wszyscy podnieśli prawą rękę w pełnym czci powitaniu.Jazon modlił się cicho do władczyni Olimpu, swej patronki Hery.Nikt nie chciałzakłócać milczenia.A kiedy święta góra znalazła się za nimi, wielu ścisnęło sięboleśnie serce; wydało im się, że opuścili przytulny krąg, ogrzewany łagodnymispojrzeniami bogów helleńskich, i weszli do strasznej strefy bezbożności ibezprawia.Dalej trzeba było opłynąć półwysep zaludniony przez dziki lud tracki,pózniejszą Chalkidykę.Ostatni jej przylądek wydał im się ze względu na wysokośćniby drugi Olimp, lecz nawet sam sternik Tyfis nie wiedział jeszcze, że nazywałsię on Atos.Wieczór już zapadał, gdy go minęli; Argo skierowała się ku innejgórze, której obwody rysowały się niejasno w świetle zachodzącego słońca.Wkrótce słońce zaszło; wówczas na szczycie ukazała się purpurowa zorza.Co to? Księżyc? Nie, jego blady sierp już widniał na zachodzie.Im bliżejpodpływała Argo, tym zorza stawała się wyrazniejsza i jaśniejsza.- Orfeuszu, co to znaczy ?- Jest to miejsce święte; tutaj niegdyś Prometeusz rozdał ludziom ogieńporwany z eteru.Odtąd góra nie przestała już płonąć.Hefajstos zbudował tuswoją kuznię, a mieszkańcy tutejsi modlą się do niego i do jego boskiejmałżonki, Afrodyty.I my pomódlmy się do nich, a okręt zostawmy na morzu, przybrzegu płonącej góry.120Chętnie usłuchano jego rady i pomimo jego uspokajających słów wielu odczuwałolęk schodząc na ziemię, tającą w sobie ogień.Lecz kiedy minęła noc i nastąpiłranek - ogień zgasł, a zamiast niego ukazał się wysoki słup dymu; wszystkimzrobiło się lżej na sercu.Skierowali Argo do brzegu, zawrócili dziobem w stronęmorza, rzucili linę sterową i zawiązali ją mocno dokoła sterczącego urwiska, zdzioba spuścili linę obciążoną olbrzymim kamieniem do niegłębokiego dna.Pozostawiwszy na straży Tyfisa i dwu innych, pozostali Argonauci wyskoczyli nabrzeg i udali się na zwiady. Nie zdążyli odejść od brzegu na jedno stajanie, gdy na spotkanie im wyszedłdość liczny hufiec zbrojny.Wówczas oni sami zaczęli się ustawiać w szyku gdynagle bystrooki Linkeus wybuchnął śmiechem.- Zachowajcie, towarzysze, swą dzielność na inny raz: to są kobiety.- Też kraj! - roześmiał się Kastor.- Ziemia wyrzuca ogień, piękna Afrodytapoślubia kulawego Hefajstosa, a zbrojne niewiasty wychodzą do walki zmężczyznami!Zatrzymali się jednak.Kobiety, podszedłszy, również się zatrzymały i poczęłysię naradzać.Wreszcie jedna wyszła z tłumu i podnosząc wysoko laskę herolda zdwiema spiżowymi żmijami, podeszła do Argonautów.Była to staruszka o poważnymobliczu.- A to mi poseł! - mruknął Kastor.Staruszka zaś, zatrzymawszy się wodległości dziesięciu kroków, zapytała:- Z czymeście przyszli ?- Z dobrem - odrzekł Jazon.- My, Argonauci, nie napadamy bez potrzeby nawetna mężczyzn, a cóż dopiero na kobiety.- Jeżeli wyście przyszli z dobrem, to i my wyjdziemy do was z dobrem, i tonawet z większym, niż myślicie.Słuchajcie więc! Podeszła całkiem blisko.- Jestem Polikso, piastunka naszej byłej królewny, a obecnej królowej,Hypsipyle.Jest to wyspa Lemnos, państwo Hefajstosa, który nim rządzi ze swejgóry Mosychlos, dyszącej ogniem.Ziemskim zaś królem naszym był Toas, synDionizosa.%7łyliśmy zwykłym życiem społecznym; lecz nagle zdarzyło sięnieszczęście, które je zmieniło od podstaw.Mężczyzni walczyli na lądzie zTrakami; my, kobiety, zajęte podwójną pracą, nie miałyśmy czasu na wyprawieniecałonocnego święta Afrodyty.Bogini rozgniewała się; kiedy mężowie wrócili,wzbudziła w nich wstręt do żon.Wówczas oni wzięli do siebie branki trackie izaczęli żyć z nimi.Przez pewien czas znosiłyśmy to, w nadziei, że sięopamiętają.Kiedy jednak minął rok i nic się nie zmieniło, zebrałyśmy siępotajemnie i postanowiłyśmy zemścić się w okropny sposób, wyciąć jednocześnie irywalki, i mężów, a zarazem całą męską ludność miasta.121Argonauci cofnęli się ze zgrozą.- I wyście to zrobiły? Wszystkie? - wybuchnął Herakles.- Tak, wszystkie - odrzekła staruszka z pewnym wahaniem [ Pobierz całość w formacie PDF ]