Home HomeStensrud J.Eva Saga o Ludziach ze Złotej Góry 07 Cena milczeniaSw. Tomasz ZLOTY LANCUCHMichael Judith Złoty deszczVöller, Eva [Poza Czasem 02] Złoty Most#Biologia mini#, Czynniki fotosyntezy miniCiji Ware A Cottage by the Sea (v5.0) (epOstrowski, A. (Red.),Bielawski, P.(Red.) Media Publiczne System medialny w Polsce – pytania i dezyderatyMitchell Margaret PRZEMINELO Z WIATREM 1tmp 6156 Philippa Gregory Dwie Królowe849332973George Melanie Bracia Sinclair 02 Zakładniczka
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przed fasadami domów stały latarnie, abyrównież ci, którzy pózno wracają, mogli bez trudu odnalezć drogę.Lepsze oświetlenieświadczyło, że mieszkają tutaj wyłącznie bogaci ludzie.Sebastiano stał przy oknie bez ruchu.W blasku świecy jego nagie ciało przypominałoposąg rzymskiego wojownika.Nie mogłam się na niego napatrzeć i dlatego dopiero po chwilidostrzegłam, że był dziwnie czujny.Wyglądał tak, jakby obserwował coś, co działo się na placu.Zatroskana wstałam z łóżka, owinęłam się prześcieradłem i spojrzałam Sebastianowi przez ramię.Przestraszona wzdrygnęłam się, bo tam, dołem, szła królowa.Od razu wiedziałam,że to ona, choć była mocno otulona peleryną, tak jak wtedy, gdy przyszła.Pospieszyła doczekającej lektyki, rozglądając się ukradkiem.Zaraz potem przed domem pojawił się George.Utrzymywał bezpieczny dystans, ale ktoś wtajemniczony od razu zobaczyłby, że ci dwoje mająsię ku sobie  królowa posłała mu ręką całusa, a on odpowiedział jej tym samym.Pózniej zniknąłpod arkadami, a królowa szybko wsiadła do lektyki, którą dzwignęło dwóch silnych służącychi oddaliło się z nią.Po chwili plac był pusty, jakby nic się nie wydarzyło.Ale ten jeden moment,w którym królowa i George tak spontanicznie dali wyraz swej miłości, nie dał się już cofnąć.A Sebastiano dokładnie widział to wszystko.Odwrócił się do mnie.Nawet nie próbowałam udawać, że ta scena na placu nie miałażadnego znaczenia.Pod jego beznamiętnym spojrzeniem poczułam się paskudnie, zawstydzonaspuściłam głowę. A więc dlatego wzięłaś mnie do siebie na górę  powiedział.Zabrzmiało to rzeczowo.Aby odwrócić moją uwagę od tego, co przez cały czas działo się w tym domu.Jakże to perfidnei wyrachowane. To nieprawda.To nie było wyrachowane.W każdym razie nie tylko.Ja& ja chciałambyć z tobą.Naprawdę tego chciałam!  Spojrzałam na niego z rozpaczą.Potem wzięłam byka zarogi i postanowiłam być bezwzględnie szczera. Musisz spróbować ją zrozumieć! powiedziałam błagalnie. Król nie może jej uszczęśliwić, ona jego także nie.Na pewno wieszo jego prawdziwych skłonnościach, czyż nie? I nie twierdz, że to nieprawda! Dlaczego więc niemoże kochać, kogo chce? Przecież nikomu tym nie szkodzi.Ma prawo do miłości! Każdyczłowiek ma! Kardynał chce tylko wykorzystać całą tę historię do swoich własnych celów ciągnęłam dalej z żarem, aby dowieść, że gram w otwarte karty. Nic go nie obchodzą uczuciainnych ludzi.Chodzi mu tylko o władzę.On manipuluje ludzmi.Tobą także, Sebastiano! Znowu wyszło z tego  Sbastien.To mnie zakłuło, ale nie dałam się zbić z tropu. Jeśli chceszwiedzieć, jaki jest podstępny: przekona króla, by wymusił na królowej, żeby założyła na balmaskowy swoje brylanty.Chce ją w ten sposób zdemaskować! Dlaczego miałoby ją to zdemaskować? Bo ona już nie ma tego naszyjnika.Sebastiano natychmiast wyciągnął wnioski. Podarowała je George owi Villiers w dowód miłości, co? Zabrzmiało to drwiąco i poczułam się fatalnie.Przez cały czas Sebastiano wiedział, ktojest kochankiem królowej, a teraz, ode mnie, dowiedział się też, że podarowała George owinaszyjnik.Jeśli jutro z rana pobiegnie z tą informacją do kardynała i żeby było prościej, doradzimu, jak najlepiej zdemaskować królową, wszystko pójdzie wyłącznie na moje konto.Chyba żezdołam go przekonać, iż stanął po niewłaściwej stronie.Jeśli faktycznie moim zadaniem byłochronić królową przed złowrogimi intrygami kardynała, powinnam skłonić Sebastiana do tego,by  krótko mówiąc  zamienił się w d Artagnana.A w tym celu musiałam wyłożyć kawę naławę. Ty też powinieneś strzec się kardynała  oświadczyłam. Bez skrupułów rzuci naciebie oskarżenie, jeśli przysłuży się to jego interesom. Jak wpadłaś na tak absurdalny pomysł? Wcale nie jest taki absurdalny.Gdyby Richelieu oskarżył wpływowego księcia, że maromans z królową, spowodowałoby to zapewne niepożądane komplikacje dyplomatyczne.Natomiast prosty, acz przystojny muszkieter znacznie lepiej się do tego nadaje.I właśnie tystałbyś się kozłem ofiarnym, zwłaszcza że istniałyby odpowiednie dowody. O jakich dowodach mówisz? Marie ma zadbać o to, by podrzucono mu twoją chusteczkę.Ostatnio ją tu zostawiłeś.Sebastiano od razu zrozumiał. Niezły szantaż. Jego głos brzmiał lodowato. Jeśli w ten sposób zamierzałaś mniepowstrzymać przed wyjawieniem kardynałowi, czego się dziś dowiedziałem, mogłaś sobieoszczędzić trudu, To nie miał być żaden szantaż!  Spojrzałam na niego przerażona. Chciałam ci tylkoudowodnić, że jestem z tobą szczera. Naprawdę jesteś? A jak szczera byłaś, gdy zwabiłaś mnie na ten most? Gdzie czekałyjuż twoje rzezimieszki. To było& tylko dla twojego dobra. Cios w głowę był dla mojego dobra?  Jego głos wprost ociekał drwiną. To nie tak miało być! Miałeś razem ze mną&  Chciałam powiedzieć:  wrócić doprzyszłości , ale blokada na to nie pozwoliła.Stałam w milczeniu, z otwartymi ustami.Prawdopodobnie wyglądałam na strasznie tępą.Ale to był mój najmniejszy problem.Twarz Sebastiana wyrażała tyle gniewu i pogardy, że cała skurczyłam się w sobie.Chciałam wytoczyć argumenty i wszystko mu wyjaśnić, ale nie zdołałamwypowiedzieć całej prawdy.Niczego o czasach, gdy byliśmy razem.Niczego o tym, że pochodziz dwudziestego pierwszego wieku.I niestety także niczego o tym, że się kochamy i jesteśmysobie przeznaczeni.Ubierał się w milczeniu, ja zaś nie potrafiłam powstrzymać łez.Płynęły mi po twarzyi kapały na ręce, którymi przyciskałam do siebie prześcieradło.Kilka spadło mi nawet na stopy.Cicho łkając, usiadłam na łóżku.Sebastiano, który zwykle nie mógł patrzeć na to, jak płaczę, i nawidok łez robiło mu się słabo, w ogóle nie zareagował.Jego twarz była jak z kamienia.Wciągnąłbuty i zapiął pas. Jedno trzeba ci przyznać  powiedział zimnym głosem. Twój repertuar jestimponujący.Damskie wdzięki i słodki uśmiech, łzy i bezradne spojrzenia, sięgasz po to wszystkobez najmniejszego trudu, by osiągnąć swój cel.Chciałam zaprzeczyć, lecz on mówił dalej. Powinnaś jednak wziąć pod uwagę, że taka gra ma zawsze dwie strony.Wierzchem dłoni otarłam twarz. Co masz na myśli? Na pewno znasz to przysłowie: kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada. Z pogardąpotrząsnął głową. Cóż za ironia losu.Chciałaś mnie omotać i uwieść, by zdobyć informacje.Jazaś zastosowałem tę samą taktykę wobec ciebie.Przy czym dziś w nocy uczyniłem to z wyrazniewiększym sukcesem niż ty, bo teraz wiem, co chciałem wiedzieć.A więc na razie to ja jestemzwycięzcą w naszej małej rozgrywce.Taktyka.Rozgrywka.To było jak cios w żołądek.Nasze spotkanie, każdy kontakt, każdypocałunek  wszystko wcześniej zaplanował [ Pobierz całość w formacie PDF ]