Home HomeGolon Anne & Golon Serge Angelika 05 Bunt Angelikir06 05 spr rys sprL Frank Baum Oz 05 The Road to OzMercedes Lackey Cykl Heroldowie z Valdemaru (05) Ostatni Mag Heroldów (2) Obietnica magiiLustbader Eric Van Trylogia Bourne'a 05 Zdrada Bourne'aWhitiker Gail Tajemnice Opactwa Steepwood 05 Afrodyta z leœnego jeziora05 DYSKUSJA NA TEMAT RZ 9,5 ANALIZA KONTEKSTU I GRAMATYKI (CZ. 1 i 2)id 5680§ Hannah Sophie Konstabl Simon Waterhouse 05 Powiedz prawdę(1)Hamilton Laurell Anita Blake 05 Trupia główka całaPedersen Bente Roza znad fiordów 05 Kręte œcieżki
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Nawetjeśli, to natychmiast by sprawdzili, że to z waszej broni służbowej&Tym razem to Hellmer się uśmiechnął, i to bardzo złowrogo.Spojrzał wyzywająco nawięznia.Gebhardt spoważniał. To prywatna wendeta, tak? Cholera, mogłem się domyślić! Nie wzięliście służbowychpistoletów tylko jakieś lewe&Hellmer wzruszył ramionami i uniósł brwi, a potem zapalił papierosa i stanął naprzeciwkoWaltera. Adresy i nazwiska.Natychmiast. Wydam na siebie wyrok  zajęczał Gebhardt. Zabijecie mnie! Jak to? Kto cię zabije? Przecież przed chwilą mówiłeś, że nie& Dobra, posłuchajcie.Możemy zawrzeć układ.Będę wam odpalał działkę&Kullmer bez ostrzeżenia złapał go za włosy, drugą rękę położył na szyi i powolizaciskając palce, powiedział: Jeszcze jedna taka propozycja, a uduszę.Jesteśmy czyści, rozumiesz? Czyści! I niechcemy twojej śmierdzącej kasy z przekupstwa! Dobra już, dobra! Zrozumiałem! Ale wy też zrozumcie, że mnie za to zabiją! A co wolisz: żebyśmy my cię zabili czy oni? Zostawimy cię przy życiu, ale oni& Potrząsnął głową. Sam wiesz, do czego są zdolni.Przede wszystkim Ruscy i cała reszta zeWschodu.Brr, nawet mnie przeszedł dreszcz po plecach.Więc teraz posłuchaj uważnie, bo złożęci propozycję, żebyś wiedział, jaki jestem wspaniałomyślny.Od teraz współpracujesz z nami,a my pozostawimy cię przy życiu.W wywiadzie takich ludzi nazywa się podwójnymi agentami.Poza tym konkretne osoby zostawisz w spokoju, jasne? Wiesz, o kim mówię?Gebhardt spojrzał lodowato.Na Hellmerze nie zrobiło to wrażenia.Pokręcił tylko głowąi bez ostrzeżenia wyrżnął go pięścią w żołądek. Możemy bawić się z tobą dłużej niż ty z nami.Nigdzie się nie spieszymy.Podajnazwiska osób, które szantażowałeś. Natasza  wystękał, zwijając się z bólu. Natasza jak? Natasza Olpitz.Ivana Gruszenka&  Aącznie podał siedem nazwisk i wtedy coś w nimpękło.Hellmer mu nie przerywał, tylko notował, a kiedy skończył, miał zapisane cztery strony. Na początek starczy.W których burdelach pracują dzieci?  zapytał Kullmer. Prawie we wszystkich. Kurwa! Jesteś odrażającym ścierwem! Wiesz co, może byśmy teraz podjechali po twojąrodzinę, żeby ją obwiezć po tych melinach? Niech żona zobaczy, co robisz innym dzieciom!Niech dzieci zobaczą, co robi ich tatuś! Niech zobaczą, jak stare, spasłe świnie gwałcą ichrówieśników! Ożeż, kurwa& Co my mamy z tobą zrobić, co? Ale przyznasz, że to byłaby dla nich pouczająca wycieczka, prawda? Nie możecie& nie macie prawa& Proszę, zostawcie moją rodzinę w spokoju! Niby dlaczego? Wiesz, ile rodzin ty zniszczyłeś? Sto? Dwieście? Może jeszcze więcej?Ile z tego miałeś co miesiąc? Dwadzieścia tysięcy? Trzydzieści? Sto tysięcy? Poczekaj, sampoliczę.Siedem razy trzy to dwadzieścia jeden tysięcy od tych dziewczyn.Do tego dochodzikasa za krycie burdeli, nielegalnych transportów i transakcji.Pięćdziesiąt tysięcy z palcemw dupie.Niezle jak na glinę.Wielu musi na tyle cały rok zapieprzać.Ty co miesiąc kasujesz tyleza to, że nic nie robisz.A ja, jak głupek, zastanawiałem się, jak jako zwykły nadkomisarz możeszsobie pozwalać na takie ciuchy.Teraz już wiem.Kullmer przerwał i popatrzył Gebhardtowi w oczy, lecz ten unikał jego wzroku. Co teraz z tobą zrobić? Nie mam pojęcia.Po prostu nie wiem! Jeszcze jedno pytanie.Kto poza tobą jest w firmie skorumpowany? Nie wiem. Doprawdy? Bo moim zdaniem, ktoś musi cię kryć.Inaczej dawno już byś poleciał.Więc gadaj kto!Gebhardt wahał się z odpowiedzią, ale w końcu podniósł głowę. Nikt. Nie przekonałeś mnie.No już, lepiej sobie przypomnij.Kto? Ktoś od was? Ktoś wyżej? Przecież już powiedziałem, że nikt!  wrzasnął Gebhardt. Robiłem to sam.Gdybyktokolwiek się dowiedział, już dawno poszedłbym siedzieć! Jak chcesz, to twój wybór.Frank, taśma się chyba kończy.Hellmer schylił się i z otwartej teczki wyjął niewielki dyktafon. Spróbujesz nas wykiwać  uśmiechnął się szeroko  to pamiętaj, że mamy na ciebiehaka.Ta kaseta to dla ciebie życie lub śmierć.Wystarczy, że zrobimy kopie i roześlemy doodpowiednich ludzi.I już po tobie.%7łegnaj, dolce vita! Wymuszone zeznania nic wam nie dadzą przed sądem i dobrze o tym wiecie! Czekaj, czy ja wspomniałem, że nagranie dostanie prokurator? Oni by cię posadzili napięć, sześć lat, a potem byś wyszedł.Poza tym zbyt łatwo byłoby się z tego wybronić, dlatego tozłe rozwiązanie.Po głowie za to chodzi mi coś zupełnie innego. Zamyślił się i po chwili mówiłdalej:  %7łeby zakończyć tę sprawę, możesz zrobić tak: wydasz nam ich wszystkich.Dasz nam natacy tych, którzy cię kryją, i mam głęboko w dupie, czy to prokurator, sędzia czy kanclerz,zrozumiano? Trzymasz ryj na kłódkę.Jak komuś coś wypaplasz albo wspomnisz o nas choćbysłowem, osobiście rozwalę ci łeb.I to tak, żebyś długo cierpiał.Tak długo, że będziesz błagało szybką śmierć.Nie masz na co liczyć, znam się na tym.Dotarło?Milczenie. Brak odpowiedzi to też odpowiedz, tyle że niezadowalająca  powiedział Hellmer i poraz trzeci uderzył go w brzuch.Policjant zawył z bólu, padł na ziemię i zwinął się w kłębek.Frank schylił się, złapał go za krocze i ścisnął. Gołymi rękoma cię wykastruję, jeśli niepotwierdzisz, że wszystko zrozumiałeś.Więc jak będzie? Mam przypomnieć pytanie? Zrozumiałem  wyjęczał Walter. Widzisz, jednak się da.Rozsądnie z twojej strony.Chyba pierwsza mądra rzecz odbardzo dawna, co? A teraz zaczniesz śpiewać.Chcemy mieć na taśmie twoją spowiedz, co robiłeśprzez ostatnie lata.I pamiętaj, mówisz sam, żebyśmy nie musieli ci przypominać, że tu jesteśmy.Jasne, wyrazne i dobrowolne zeznanie.Na koniec podpiszesz ten świstek.To tylko pisemnepotwierdzenie.Polisa ubezpieczeniowa.Potem będziesz mógł sobie pójść. Nie możecie tego ode mnie wymagać.Po co wam to?  zapytał Gebhardtz przerażeniem w oczach, wciąż zwijając się z bólu.  Tak tylko, dla pewności, że nic ci nie strzeli do łba.Oczywiście najpierw wypadałobyprofilaktycznie strzelić cię kilka razy po mordzie, ale brzydzę się tobą.Nie chcę tykać takiegogówna.Już i tak cuchnę tobą.Teraz, panie nadkomisarzu Gebhardt, może pan zaczynać.Pobity policjant spojrzał na nich z pogardą.Wyraznie zaczynał dochodzić do siebie, leczjednocześnie rozumiał, że nie ma żadnych szans z tymi dwoma [ Pobierz całość w formacie PDF ]