Home HomeArthur Avalon Shakti and Shak (Sir John Woodroffe),1918Chris Knopf [Arthur Cathcart A Billion Ways to Die (retail)Arthur Avalon Shakti and Shâkta (Sir John Woodroffe),1918Keri Arthur Zew nocy 02 Całujšc grzech(2)Keri Arthur Pełnia Księżyca (wersja do druku)Keri Arthur Zew Nocy II Całujšc Grzech (2)Arthur Griffith KDE 2 Qt Progamming BibleMichaels Leigh Tajemniczy sąsiadPersonality Disorders Mario MajGina Wilkins Po godzinach
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Obserwując Johna Alexandra, Coleman rozmyślał, co też ów chłopak może czuć w tymmomencie i czy fakt, iż tak zapalczywie rzucił się w wir pracy, nie dowodzi, że w ten sposóbstara się oderwać myśli od przykrych przeżyć.Od śmierci dziecka Alexandrów minęły cztery dnii w tym czasie John otrząsnął się z szoku, w każdym razie takie stwarzał pozory.Colemanpodejrzewał jednak, że Alexander ciągle chowa żal w sercu do Pearsona i że właśnie to wpłynęłona jego decyzję o staraniu się na studia medyczne.Coleman nie zamierzał rozmawiać z Johnemna ten temat, lecz teraz zmienił postanowienie; zrobi to, jak tylko uporają się z durem.Będziemógł w wielu sprawach poradzić i udzielić wskazówek, opierając się na własnychdoświadczeniach.Jak powiedział sam Alexander, nie będzie mu łatwo, szczególnie ze względówfinansowych, rozstać się ze stałą pracą i zacząć nowe studia.Coleman może mu przynajmniejwskazać pewne drogi postępowania, a, także przestrzec przed pułapkami.Carl Bannister, czwarty członek zespołu laboratoryjnego, okazał się okresowo nieprzydatny.Mający już swoje lata laborant pracował pełne trzy dni i noce, samodzielnie wykonując zleceniai pomagając innym.Dzisiejszego ranka był bliski wyczerpania, nawet mówił niewyraznie, więcDavid Coleman, bez konsultacji z Pearsonem, wysłał go do domu.Bannister przyjął poleceniez wdzięcznością i bez szemrania.Bezustannie zajmowali się przygotowywaniem preparatów z próbek kału.Drugiego dniapreparaty sporządzone w pierwszej kolejności i znajdujące się w cieplarce mogły już służyć jakomateriał do badań.Wówczas doktor Pearson rozdzielił obowiązki między pracowników.JohnAlexander wziął się za nowe zadania, David Coleman nadal zajmował się próbkami.Na różowawych powierzchniach spreparowanych płytek Petriego, wyjętych z cieplarki,widać było w miejscu, gdzie poprzedniego dnia dołożono niewielkie ilości stolca  małe koloniewilgotnych bakterii.Ponieważ każda próbka zawiera miliony bakterii, należało teraz oddzielać kolonie nieszkodliwe od tych, które wymagały dalszego badania.Kolonie zabarwione na różowykolor eliminowano od razu jako wolne od pałeczek duru.Z kolonii bladych pobrano próbki naposiew w probówkach cukrowych w środowisku płynnym.Dla każdej hodowli pierwotnej trzebabyło dziesięć probówek, każdą z innym odczynnikiem, które po dalszym inkubowaniu miaływskazać ostatecznie, które próbki kału, jeśli w ogóle, zawierają bakterie duru brzusznego.Dzisiaj, w czwartym dniu pracy, dysponowali już próbkami wszystkich pracowników, którzyw jakikolwiek sposób stykali się z żywnością  podczas zakupów, przygotowywaniai wydawania posiłków.Rozstawiano na statywach w całym laboratorium i w inkubatorachdwieście osiemdziesiąt posiewów, o których mówił John Alexander.Chociaż wiele probóweksprawdzono do końca, ciągle nie natknęli się na osobę podejrzaną o nosicielstwo choroby, którejszukali dniami i nocami, pośpiesznie i pełni niepokoju.Zadzwięczał telefon; odebrał Pearson, który stał najbliżej. Tak?  słuchał przez chwilę, po czym rzekł:  Nie, jeszcze nie.Cały czas powtarzam, żezadzwonię, jak tylko coś znajdziemy.Odłożył słuchawkę.John Alexander, poddając się nagłej fali zmęczenia, wpisał wynik do tabeli i opadł nakrzesło.Przymknął oczy z uczuciem ulgi, że może na moment odpocząć.Stojący obok David Coleman odezwał się:  John, może byś przerwał na godzinę lub dwie mógłbyś pójść do żony.Alexander wstał.Zdawał sobie sprawę, że jeśli tego nie zrobi, po prostu zmorzy go sen. Wykonam jeszcze jedną serię i pójdę  stwierdził.Wyjął z inkubatora statyw z posiewami,wziął czysty blankiet papieru i ustawił w rzędzie dziesięć probówek, które miał właśniesprawdzić.Spojrzawszy na zegar, ze zdziwieniem stwierdził, że mijał kolejny dzień pracy.Byłaza dziesięć minut piąta.Kent O Donnell odłożył słuchawkę i w odpowiedzi na pytający wzrok Harry egoTomasellego rzekł: Joe Pearson mówi, że jeszcze nic nie wiedzą.W wyłożonym boazerią gabinecie dyrektora administracyjnego panowała cisza.Obajmężczyzni mieli pełną świadomość, co oznaczał brak wiadomości od Pearsona.Wiedzieli, żedziałalność szpitala zbliża się do nieuchronnego końca.Od wczesnego popołudnia powoli realizowano plan wstrzymania przyjęć pacjentów, opracowany przez Tomasellego kilka dni temu; teraz okazał się aktualny z powodu zamknięciaszpitalnych kuchni.Począwszy od jutrzejszego śniadania, dwie miejscowe restauracje, łączącz tej okazji swoje siły, będą przygotowywały posiłki dla stu pacjentów, którym zalecono dietę,oraz dostarczały jedzenie dla ciężko chorych, których nie można wypisać ze szpitala.Co dopozostałych jak najwięcej osób wypisze się do domów, a tych, którzy nadal wymagają opieki,przeniesie się do innych placówek w Burlington i okolicy, które już zaczęły mobilizować środki,by sprostać potrzebie.Godzinę temu Harry Tomaselli wiedząc, że transport pacjentów przeciągnie się do póznejnocy, wydał polecenie rozpoczęcia akcji.W tej chwili sznur ambulansów ściągniętychz wszelkich możliwych ośrodków zaczął ustawiać się przed wyjściem awaryjnym [ Pobierz całość w formacie PDF ]