Home HomeClay Griffith, Susan Griffith Imperium Wampirów 01 Imperium WampirówLachlan M D Synowie boga 01 Synowie boga (2)Władcy Ciemnoœci 01 Władcy Ciemnoœci Frank E. PerettiTom Clancy Net Force 01 Net ForceMarlowe Mia Dotyk złodziejki 01 Dotyk złodziejkiMarjorie.M.Liu. .Pocalunek.lowcy.01. .Pocalunek.lowcyPeretti Frank E. Władcy Ciemnoœci 01 Władcy CiemnoœciSchröder Patricia Morza szept 01 Morza szept(1)Heaven Constance Ród KuraginówPozzessere Graham Heather Pod słońcem Florydy
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wtem w drzwiach rozległ się zaspany głos:- Ojcze, dlaczego mówisz o pogróżkach? Czy oni ci grożą?Był to Zefirio.Wstał dopiero z łóżka, kołnierz koszuli miał rozpięty i włosy w nieładzie.- Ziewnąłprzeciągle raz i drugi.Anzelmo w krótkich słowach wyłuszczył mu całą sprawę.Zefirio uśmiechnął się głupkowato, wlepił w obcych swe baranie oczy i rzekł:- Dziwię się, ojcze, że odrzucasz tak ponętną propozycję.Dwa i pół miliona peso, ho, ho! Wobectakiej sumy, o Madonno de1 Pilar, można zapomnieć o dziadach, pradziadach i wszystkich przodkach odAdama i Ewy poczynając.- Więc radzisz? - zapytał Anzelmo zdumiony.- Ależ tak, mój ojcze! Przeniesiemy się w lepsze okolice.Ród nasz rozpocznie nowy żywot nanowym miejscu, gdzie i ty zostaniesz swoim własnym przodkiem, takimże samym pradziadem rodu Cortichza jakieś sto lat.Pablo Ravales słysząc te słowa, z trudem ukrył swą radość.Towarzysze jego uśmiechnęli sięszeroko.Zefirio ciągnął dalej:- Tylko że taka przeprowadzka wymaga wiele, bardzo wiele pieniędzy! Senor, daj dziesięćmilionów i bierz ziemię.Pablo podskoczył jak.oparzony. - Czyś oszalał, młody człowieku? Dziesięć milionów, ależ to szaleństwo!- Wobec tego nie sprzedajemy! - uparł się Zefirio.Pablo Ravales stracił panowanie nad sobą.- Sprzedacie, mówię wam! I sprzedacie poniżej ceny! Już ja was do tego zmuszę! Zobaczycie, zkim macie do czynienia! Kupię ją za pół miliona i będziecie mi jeszcze dziękować.- Chodzmy - zwrócił się do.swych towarzyszy.- Chwileczkę, senor! - rzekł Zefirio.- Sprzedamy ci całą posiadłość za pół miliona!- Cooo?Pablo osłupiał, sądząc, ze Zefirio dostał pomieszania zmysłów.Anzelmo poruszył sięniespokojnie, Zefirio uspokoił go jednak nieznacznym ściśnięciem ręki.- Tak, sprzedamy ziemię, ale pod jednym warunkiem.Czy umiesz grać w morę, senor?Wszyscy trzej spojrzeli na siebie zdumieni w najwyższym stopniu.Mora - to prastara gra hiszpańska.Wymaga bystrego oka, zimnej krwi i zręczności partnerów.Dwaj grający siadają za stołem naprzeciw siebie.Każdy z nich chowa prawą rękę, zaciśniętą w pięść, podstołem.Na dany sygnał obaj wyciągają błyskawicznie pięść przed siebie i prostują palce.Sztuka polega natym, że gdy partner prowadzący grę prostuje dwa palce, drugi błyskawicznie musi odpowiedzieć prostująctrzy palce, gdy jeden prostuje cztery, drugi partner prostuje natychmiast jeden palec, uzupełniając ogólnąliczbę pięć.Gra odbywa się z błyskawiczną szybkością i trzeba mieć szaloną wprawę, by się nie pomylić.Omyłka - to przegrany punkt, opieszałość w odpowiedzi - również strata punktu.Prowadzi grę ten, którywygrywa punkt.- A więc zgoda? - rzekł Zefirio.- Zagramy w morę o te pół miliona.Jeśli wygram, zabierampieniądze; jeśli zaś przegram, bierzesz ziemię.- Dobrze! - rzekł Pablo, siadając.- Gramy do stu punktów.Kto prowadzi?- Ustępuję ci ten zaszczyt, senor! - rzekł Zefirio.- Zrobię jeszcze to ustępstwo: pomimoprzegranych punktów, cały czas będziesz ty prowadził.Był to warunek niesłychanie ciężki dla Zefiria.Nadawanie liczby nie jest rzeczą trudną -odpowiadanie zaś wymaga żelaznych nerwów i bystrości nie lada.Teraz wszyscy trzej uważali go za skończonego wariata.Tylko Anze1mo Corti uśmiechał siętajemniczo.- Rozpoczynamy! - rzekł Pablo.- W tej chwili! - odparł Zefirio.- Ale nie wszystko jeszcze zostało załatwione! A gdzie jest stawka?Pablo Ravales wyciągnął z kieszeni asygnatę i położył na stole.Zefirio sprawdził starannie pieczęć i podpis bankiera.- W porządku! - rzekł.- Zaczynamy!Gra się rozpoczęła.Pablo szybko prostował trzy, dwa, cztery palce - Zefirio błyskawicznieuzupełniał do pięciu.- Trzy! - krzyknął Pablo.- Dwa! - odpowiedział jednocześnie Zefirio.- Jeden!- Cztery!- Pięć!- Nic!- Dwa!- Trzy!Grali w coraz szybszym tempie.Pot perlisty występował na czoło Ravalesa.Zefirio przybladł nieco, lecz spokojnie na pozór, rzekłbyś bezmyślnie, patrzył w oczy przeciwnika.- Basta! - rzekł Zefirio, biorąc asygnatę.- Wygrałem! Jeśli chcecie ujrzeć inne sztuczki, w którychjestem mistrzem, to wam, służę! Znam doskonale sztuki z chusteczką do nosa, monetami, kamykami iinnymi przedmiotami.Hop! Stój! Co to? Dwaj towarzysze Ravalesa skoczyli nań.Jeden wydarł mu asygnatę z ręki, drugi zaś pchnął go taksilnie w piersi, że biedny Zefirio zatoczył się i usiadł aż pod ścianą.- Ratunku, ojcze! Zrabowali mi pół miliona!  zawołał płaczliwie.Mężczyzni pchnęli również Anzelma, który im zagradzał drogę, i wyszli [ Pobierz całość w formacie PDF ]