Home HomeMay Simon Nietzsche's On The Genealogy Of Morality. A Critical GuideFriedrich Nietzsche Wola mocy by adam xyzMoore Gregory Nietzsche, Biology And MetaphorMarks Karol, Fryderyk Engels Manifest komunistycznyChristo Jane .Act.of.Passion id§ Woods Sherryl Emily wraca do domu64 2963Nie chcesz wiedzieć Jackson LisaMike Robbins Be Yourself Everyone Else is Already TakenCirconstances aggravantes Sheldon Siegel
 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.poetą i dopowiadaczem życia,  że się oczywiściebardzo różni od aktora tego dramatu, tak zwanegoNi e b e z p i e c z e ń s t wo n a j s z c z ę ś l i wczłowieka działającego, lecz jeszcze bardziej od jas zego. Posiadać zmysły wytworne i smak wykiegoś tylko widza i gościa pr z e d sceną.Jemu, jakotworny; do tego, co najwyszukańsze i najlepsze w dupoecie, zapewne, że właściwą jest vis contemplativachu, być nawykłym jako do prawdziwego i najbliżi spojrzenie wstecz na swe dzieło, lecz zarazem i prze-szego pokarmu; cieszyć się silną, śmiałą i zuchwałądewszystkiem vis creativa, której br ak człowiekowiduszą; z spokojnem okiem i pewnym krokiem iść przezdziałającemu, cokolwiekby też oczywistość i wszechżycie, zawsze przygotowanym na ostateczność jak naświatowa wiara rzec mogły.My, myśląco  odczuwaświęto i pełnym pożądania nieodkrytych światówjący, jesteśmy tymi, którzy naprawdę i nieustanniei mórz, ludzi i bogów; nasłuchiwać każdej pogodnejcoś c z y ni ą , czego tu jeszcze niema: cały wieczniemuzyki, jak gdyby tam waleczni męże, żołnierze, żerosnący świat ocen, barw, wag, perspektyw, drabin,glarze odpoczynek sobie sprawiali krótki i uciechę,stopni, potwierdzeń i zaprzeczeń.Tego przez nas wyi w najgłębszem rozkoszowaniu się chwilą uledz przenalezionego zmyślenia tak zwani ludzie praktycznimocy łez i całej purpurowej zadumie szczęśliwego :(nasi aktorzy, jak się rzekło) ustawicznie się uczą,któżby nie chciał, by wszystko to było właśnie j e g oćwiczą się w niem, przekładają je na ciało i rzeczyposiadaniem, j e g o stanem! Było to s z c z ę ś c i ewistość, nawet codzienność.Co tylko w dzisiejszymHome r a ! Stan tego, który wynalazł Grekom ichczasie ma wartość, to nie posiada jej w sobie, wedlebogów  nie, sobie samemu s wy c h bogów ! Lecznatury swej  natura jest zawsze bez wartości  :nie kryjmy tego przed sobą: z tem szczęściem Hojeno nadano, darowano temu kiedyś wartość, a mymera w duszy jest się też najpodatniejszem cierpiebyliśmy tymi dawcami i darowującymi ! My dopieroniu stworzeniem pod słońcem! I tylko za tę cenę kustworzyliśmy świat, kt ór y ob c hodz i coś czł opuje się najkosztowniejszą muszlę, jaką fale istnieniawi e k a !  Lecz właśnie brak nam wiedzy o temdotąd na brzeg wyrzuciły ! Jako posiadacz jej, stajei jeśli ją kiedyś jakiejś chwili uchwycimy, to zaposię człowiek coraz subtelniejszym w cierpieniu, i ostaminamy znów o niej w najbliższej : zaniepoznajemytecznie zbyt subtelnym: drobne niezadowolenie i wstrętnajlepszą swą moc i cenimy się, my ludzie kontemwystarczyły wkońcu, by Homerowi życie obmierzić.Nieplacyjni, o jeden stopień za mało  nie jesteśmymógł odgadnąć głupiej zagadki, którą mu zadali młoani t ak dumni , ani t ak s zczęś l i wi , jakbyśmydzi rybacy! Tak, drobne zagadki są niebezpieczeńbyć mogli.stwem najszczęśliwszego ! 248249bom tak często był blizki jego utraty: i właśnie dlatego mam więcej z życia, niż wy wszyscy 303.Dwu c h s z c z ę ś l i wy c h. Zaprawdę, człowiek ten, mimo swą młodość, zna się na i m p r o w i-304.z a c y i ż y c i a i wprawia nawet najprzebieglejszegopostrzegacza w zdumienie :  bo zdaje się, że nigdy Po z b y wa my si ę, c z y ni ą c. W gruncienie chybia, acz gra ustawicznie w grę najniebezpiecz rzeczy wstrętne mi są wszystkie owe moralności, któreniejszą.Przypominają się owi improwizujący mi mówią : Nie czyń tego ! Wyrzeknij się ! Przezwyciężstrzowie dzwięku, którymby też słuchacz przypisać się  sprzyjam natomiast wszystkim owym moral-chciał boską ni e omy l noś ć ręki, mimo że się ta nościom, które mnie pobudzają, by coś czynić i poi ówdzie mylą, jak myli się każdy śmiertelny.Lecz wtarzać i od rana do wieczoru i w nocy śnić o temsą oni wyćwiczeni i wynalazczy i w okamgnieniu i o niczem nie myśleć j ak: by to dobrze zrobić, takzawsze gotowi najbardziej przypadkowy ton, ku któ dobrze, jak j a to tylko mogę ! Kto tak żyje, od tegoremu popycha ich rzut palca lub usposobienie chwili, odpada ustawicznie jedno po drugiem to, co do tawciągnąć natychmiast w ład tematycznej składności kiego życia nie należy: bez nienawiści i odrazy widzii tchnąć w przypadek piękną myśl i duszę. Tu zaś on, że dziś to, jutro owo rozbrat z nim wezmie, pozupełnie inny człowiek: temu nie udaje się w grun dobnie liściom pożółkłym, które każdy żywszy powiewcie rzeczy nic, czegokolwiek chce i cokolwiek planuje.drzewu porywa : lub nie widzi wcale, że coś z nimTo, na czem przypadkowo zawisł swem sercem, za rozbrat bierze, tak surowo patrzy oko jego w swójwiodło go już kilkakroć nad przepaść i w najbliższe cel i wogóle poprzód siebie, nigdy w bok, wstecz,pobliże zaguby; a jeśli się jeszcze jej wymknął, to w dół.Działanie nasze ma określać, czego czynić niejednak z pewnością nie z podbitem okiem tylko.Są mamy: nie czynimy czyniąc  tak podobam sobie,dzicie, że jest z tego powodu nieszczęśliwy? Dawno tak brzmi m o j e placitum.Lecz nie chcę z otwartemipostanowił w sobie, nie brać własnych życzeń i pla oczyma dążyć ku swemu zubożeniu, nie znoszę żadnów zbyt do serca [ Pobierz całość w formacie PDF ]